Zamknij

Policjanci ruszają na stoki. Będą wysokie mandaty

02.12.2020 17:18
narciarze w kolejce na wyciąg
fot. Andrzej Zbraniecki/East News

Dzięki wstawiennictwu prezydenta Andrzeja Dudy tysiące Polaków wyrwało się z szarej rzeczywistości 2020 roku i oddało śnieżnemu szaleństwu na stokach narciarskich. Na zdjęciach z pierwszego takiego weekendu widać, że odpoczywający nie przejmowali się za bardzo zasadami reżimu sanitarnego, do akcji wkroczą więc policjanci. Można spodziewać się surowych mandatów.

Lockdown stoków narciarskich trwał zaledwie kilkadziesiąt godzin. Jarosław Gowin krótko po zadeklarowaniu, że będą one zamknięte, zorganizował konferencję z wiadomością, że jednak będzie można z nich korzystać.

Jak się okazało, stało się tak po osobistej interwencji prezydenta Andrzeja Dudy, który zadzwoni do wicepremiera i dobitnie stwierdził, że nie zgadza się na zamknięcie stoków narciarskich. Raje dla narciarzy czekają więc na chętnych, a tych jest tak dużo, że o reżimie sanitarnym niemal zapomniano.

Policja będzie kontrolować stoki narciarskie. Turyści ignorują reżim sanitarny

Stoki narciarskie mogą działać, o ile będą przestrzegać wypracowanych z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii zasad. Jedna z nich mówi, że na jednego klienta powinno przypadać 100 metrów kwadratowych przestrzeni.

Zobacz także

Zdjęcia z pierwszego śnieżnego weekendu pokazały, że była to fikcja: narciarze tłoczyli się do wyciągów, jakby pandemii nie było. Frekwencja była tak duża, że na Zakopiance tworzyły się ogromne korki. Policja postanowiła więc działać, żeby takie lekceważenie zakazów i nakazów już się nie powtórzyło.

Zobacz także

Funkcjonariusze nie próżnują i w dni powszednie odwiedzają stoki, żeby sprawdzać stan przygotowania do przestrzegana zasad reżimu sanitarnego. Prawdziwa akcja ma zacząć się w weekend, gdy na narty zjedzie w góry wielu chętnych.

Zobacz także

Policjanci będą pilnować, czy narciarze zachowują się odpowiedzialnie i zgodnie z przepisami. W razie uchybień będą wręczać mandaty – a trzeba pamiętać, że nowelizacja ustawy podwyższyła je właśnie z 500 do 1000 zł.

Niewykluczone, że funkcjonariusze będą także pytać o zaplanowaną trasę powrotną do domu. Stoki działają, ale hotele nie mogą przyjmować gości, teoretycznie więc narciarze mogą przyjechać, nacieszyć się śniegiem i jeszcze tego samego dnia ruszyć w drogę powrotną.

Nocleg można co prawda bez problemu zapewnić sobie informując, że jest się w podróży służbowej lub decydując się na wynajęcie przestronnego schowka na narty z łóżkami i łazienką, jest to jednak naginanie przepisów i może skończyć się również nałożeniem mandatów.

RadioZET.pl/Rzeczpospolita