Zamknij

Polacy uciekają z PPK, więc rząd chce zmienić konstytucję

04.01.2021 17:03
premier Mateusz Morawiecki
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER/East news

Już 77 procent Polaków wypisała się z partycypacji w programie Pracowniczych Planów Kapitałowych. Rząd chce powstrzymać odpływ kapitału wpisując PPK do konstytucji.

PPK, czyli pomysł rządu PiS na zwiększenie poziomu świadczeń emerytalnych przez zachęcanie do indywidualnego oszczędzania na przyszłość, to ogromna porażka. Według prognoz, pieniądze mające służyć do inwestowania na polskiej giełdzie oraz w obligacje Skarbu Państwa miały pochodzić od 75 procent pracowników w naszym kraju.

Frekwencja w programie jest jednak znacznie niższa: na pozostanie w PPK – z uczestnictwa trzeba się aktywnie wypisać raz na cztery lata – zdecydowało się raptem 23 procent uprawnionych. Spora część z nich z nieoficjalnego obowiązku: pracownicy administracji czy oświaty nie mogli w praktyce skorzystać z prawa do wycofania się z programu. Fiasko zmusiło rząd do szukania zachęt do uczestniczenia w PPK – rozwiązaniem ma być wpisanie programu do… konstytucji.

PPK trafi do konstytucji? Rząd chce większej frekwencji w programie

Według danych Polskiego Funduszu Rozwoju do PPK przystąpiło 1,689 mln osób z 7,381 mln uprawnionych z grup, które zostały już wprowadzone do programu. W przypadku małych przedsiębiorstw z Planu uciekło 90 procent osób. 

Zobacz także

Nie pomogły zachęty w postaci specjalnych premii od rządu i obligowania pracodawcy do równoległego wpłacania środków na konto pracownika: Polacy boją się, że rząd prędzej czy później uzna, że pieniądze zgromadzone w PPK jemu przydadzą się bardziej, niż zbierającym na dodatkową emeryturę.

Zobacz także

Przyznał to „Gazecie Wyborczej” jeden z ważniejszych polityków PIS-u.

Z naszych ustaleń wynika, że wpływ miała oczywiście pandemia, ale nawet i bez niej niewiele osób by się zapisało. Dlaczego? Bo Polacy nie wierzą, że pieniądze z PPK to ich prywatna własność. Wychodzi więc, że jeśli chcemy, aby partycypacja była większa, musimy dać gwarancje oszczędzającym, że tych pieniędzy nikt im nie zabierze.

polityk PiS

Rozwiązaniem tego problemu ma być zmiana konstytucji. Premier Mateusz Morawiecki ma po raz drugi (po raz pierwszy zrobił to w swoim exposé) zaproponować opozycji, żeby w ustawie zasadniczej pojawił się zapis o gwarancji własności pieniędzy z PPK. Na chęć współpracy szef rządu nie ma raczej co liczyć.

Mam taką prośbę do PiS, aby zamiast wpisywać nowe rzeczy do konstytucji, zaczęli przestrzegać tej, która obowiązuje Skończy się tym, że razem z gwarancją pieniędzy z PPK dopiszą jeszcze np. coś o gender, całkowitym zakazie aborcji i będą chcieli wszystko przegłosować w pakiecie. A gdy opozycja zmian nie poprze, będą krzyczeć: "Patrzcie, oni chcą wam zabrać pieniądze z PPK!"

mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka PO

Zdziwienia pomysłem rządu nie kryją także prawnicy, którzy nie przypominają sobie, żeby w jakiejkolwiek konstytucji na świecie znalazł się zapis o dobrowolny programie oszczędzania, a chęć wpisania PPK do ustawy zasadniczej może dodatkowo zmniejszyć zaufanie do Planów – Polacy mogą dojść do wniosku, że bez wprowadzenia zmian w konstytucji ich oszczędności nie są w żaden sposób bezpieczne.

Polski Fundusz Rozwoju przeprowadził badanie powodów rezygnacji z partycypacji w Pracowniczych Planach Kapitałowych. Najczęściej wskazywano „upolitycznienie i przekaz medialny”, „stabilność regulacyjną (zwłaszcza OFE)” oraz „zaufanie do prywatności (po OFE)”.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza