Zamknij

Lockdown a walka z marnotrawstwem. Restauratorzy z toną jedzenia

14.05.2021 16:07
Lockdown a walka z marnowaniem jedzenia
fot. David Pereiras/shutterstock (ilustracyjne)

Lockdown wprowadzany przez rząd z dnia na dzień sprawił, że restauracje zostawały z nadwyżkami jedzenia, którego nie mogły sprzedać. Pandemia pociągnęła za sobą nie tylko straty finansowe, ale i tony zmarnowanego jedzenia.

  1. Milion obiadów uratowanych
  2. Marnowanie jedzenia a emisja CO2
  3. Nie firmy, a gospodarstwa domowe. Kto marnuje najwięcej?
  4. Nadwyżki żywności przez lockdown? Ostatnia deska ratunku dla restauracji

Jedzenie, które trafiłoby do kosza, trafia m.in. do użytkowników aplikacji Too Good To Go. W czasie pandemii opcja przygotowania tańszej paczki dla klienta stała się dla restauratorów ostatnią deską ratunku i uchroniła jedzenie przez wylądowaniem w koszu.

Too Good To Go to aplikacja, która zrzesza użytkowników  we wspólnej walce z marnowaniem żywności. Na czym to polega? Restauracje z nadwyżkami  żywności przygotowują paczkę za połowę, czy nawet jedną trzecią standardowej ceny i ogłaszają się w aplikacji. Klient, który chce uratować paczkę, a przy okazji tanio zjeść, za pośrednictwem aplikacji zamawia obiad i odbiera go w wybranym lokalu.

Milion obiadów uratowanych

Anna Kurnatowska, country managerka Too Good To Go w rozmowie z portalem RadioZET.pl wylicza, że Polacy przez niecałe dwa lata uratowali już ponad milion takich paczek z jedzeniem przed wylądowaniem w koszu.

- Użytkownicy uratowali właśnie milionową paczkę, nie marnując tym samym 2 500 000 kg emisji CO2e. To ogromny krok milowy i początek trendu na ratowanie – podkreśla przedstawicielka To Good To Go.

Aplikacja wystartowała w Polsce w lipcu 2019 roku. Od tamtego czasu zgromadziła ponad 781 tys. użytkowników i ponad 2,5 tys. lokali w 18 miastach. Firma wylicza, że od tamtego czasu Polacy uratowali ponad milion paczek, dzięki czemu 2,5 mln kg CO2 nie poszło na marne. Dla porównania to tyle, ile wyemitowałyby 544 samochody osobowe jeżdżące non-stop przez cały rok.

Marnowanie jedzenia a emisja CO2

Jak to wyliczono? - Zgodnie z naszymi szacunkami, jedna uratowana paczka przekłada się średnio na 2,5 kg  zaoszczędzonego CO2 wyemitowanego z atmosfery. Jak to zobrazować? Sama produkcja jedzenia zostawia za sobą ślad węglowy na każdym etapie: wytworzenia, transportu, przechowywania. Na każdym etapie produkcji CO2 dostaje się do atmosfery. Jeśli więc produkt, którego wytworzenia tak dużo kosztowało nasze środowisko, ostatecznie trafia do kosza, to wszystko poszło na marne. My ratujemy jedzenie i mówimy, ile oszczędzamy – tłumaczy Anna Kurnatowska.

Too Good To Go podsumowuje, że  wszystkie emisje jakie powstały w produkcji, transporcie i całej drodze z pola do stołu, nie zmarnowały się, a to tyle ile:

  • wynoszą roczne emisje 321 polskich obywateli
  • wyemitowałby samolot okrążający Ziemię 492 razy
  • powstałoby gdybyśmy wykonali 2285 lotów z Warszawy do Nowego Jorku
  • potrzebne jest, aby podgrzać wodę w bojlerze elektrycznym, na prysznic trwający 15 lat

Firma zwraca uwagę na skalę marnowania żywności w kraju. Z badań przeprowadzonych w ramach projektu PROM wynika, że w Polsce rocznie marnujemy 4,8 mln ton jedzenia, w każdej sekundzie zaś – 153 kg żywności trafia do kosza. Badania wskazują również, że w 60 proc. za taki stan rzeczy odpowiedzialne są gospodarstwa domowe.

Nie firmy, a gospodarstwa domowe. Kto marnuje najwięcej?

- Często krytykujemy markety, które wyrzucają jedzenie, które nadaje się do spożycia. Tymczasem we własnych domach robimy dokładnie to samo. Jesteśmy większymi winowajcami: kupujemy za dużo, nie robimy list zakupów, źle przechowujemy produkty, przez co te szybciej się psują – mówi przedstawicielka To Good To Go.

Anna Kurnatowska wyjaśnia, skąd biorą się domowe nadwyżki jedzenia. - Kupujemy za dużo, nie robimy list zakupów, źle przechowujemy produkty, przez co te szybciej się psują. W efekcie, aż 60 proc. żywności marnowanej w Polsce marnuje się właśnie w domach – dodaje ekspertka.

Co drugi Polak nie kupuje „brzydkich” warzyw, banany kupujemy w kiściach pozwalając „singlom” się zmarnować. Mamy sporo takich nawyków! Gdy mamy ochotę dziś zjeść jogurt automatycznie przekładamy każdy z nich w poszukiwaniu tego z najdłuższą datą ważności. To podświadome działanie, które nie ma sensu

Anna Kurnatowska

Przedstawicielka Too Good To Go przekonuje, że proekologiczne zmiany powinny zacząć się od gospodarstw domowych i zmiany dotychczasowych nawyków. Dodaje, że w czasie pandemii Polacy zaczęli zwracać uwagę na problem wyrzucania nadwyżek żywności. Zamknięcie restauracji i praca zdalna sprawiły, że większość pracowników zaczęła gotować w domach, piec chleb, planować zakupy. Zdaniem Anny Kurnatowskiej przez dostępność i niewielkie ceny żywności, przestaliśmy dostrzegać jej wartość.

- Kreatywne gotowanie to najlepszy sposób na niemarnowanie jedzenia. Wierzę, że przez pandemię zaczęliśmy szanować żywność – podsumowała.

Nadwyżki żywności przez lockdown? Ostatnia deska ratunku dla restauracji

Anna Kurnatowska w rozmowie z Radiem ZET mówi o tym, jak aplikacja dla restauracji i ich klientów pozwoliła przedsiębiorcom uchronić się przed konsekwencjami lockdownu. Decyzja o zamknięciu restauracji często ogłaszana była z dnia na dzień, przez co lokale gastronomiczne zostawały z górą jedzenia, którą sprzedaliby, gdyby nie rządowe obostrzenia. 

- Podczas pandemii lokale gastronomiczne same się do nas zgłaszały. Liczba klientów była trudna do przewidzenia, obostrzenia były zmieniane niemalże z dnia na dzień, przez co restauracje często zostawały z jedzeniem, którego nie były w stanie sprzedać. Poza tym pandemia sprawiła, że zaczęliśmy oszczędzać. Zarówno przedsiębiorcy, jak i klienci. Dla restauratorów liczył się każdy grosz, nie mogli sobie pozwolić, by jedzenie trafiło do kosza. Klienci z kolei mogli zaoszczędzić kupując paczkę taniej – mówi przedstawicielka firmy.

Podczas drugiego, jesiennego lockdownu pobiliśmy rekord. Liczba paczek w naszej aplikacji była na początku lockdownu trzykrotnie większa niż przed ogłoszeniem restrykcji. To efekt wprowadzania zmian w przepisach z dnia na dzień, restauratorzy zostali z nadwyżkami jedzenia. Cieszymy się, że mogliśmy wtedy pomóc, ale nasze wyniki obrazują, jak wielkim problemem dla gastronomii był lockdown. Staliśmy się ostatnią deską ratunku

Anna Kurnatowska

Jak wskazuje, klienci sami odbierali paczki z lokali. Mieli przy tym możliwość poznania nowych restauracji, a taka reklama stała się dodatkową korzyścią dla firm walczących o płynność finansową. Z Too Good To Go można korzystać w Warszawie, Krakowie, Szczecinie, Lublinie, Opolu, Toruniu, Bydgoszczy, Rzeszowie, Katowicach, Bielsku-Białej, Wrocławiu, Łodzi, Trójmieście, Olsztynie, Elblągu  i Poznaniu.

RadioZET.pl