Podwyżki dla nauczycieli. Samorządy nie mają pieniędzy na wzrost pensji

05.09.2019 09:31
Podwyżki dla nauczycieli. Samorządy nie mają pieniędzy na wzrost pensji
fot. Karolina Misztal/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Samorządowcy ostrzegają, że kosztem inwestycji będą musieli sfinansować podwyżki dla nauczycieli. Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich ostrzegał, że dodatkowe środki z subwencji oświatowej pozwolą na sfinansowanie tylko w 65-70 proc. wzrostu pensji dla pedagogów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Resort edukacji odpowiedział, że nakłady na oświatę są sukcesywnie zwiększane. Rosną też dochody samorządów. Podwyżki dla nauczycieli to efekt porozumienia rządu z oświatową „Solidarnością”. Żeby je sfinansować, subwencja oświatowa została zwiększona o 1 mld zł.

Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich przypomniał, że według Ministerstwa Edukacji Narodowej dodatkowa subwencja pokryje około 78 procent rzeczywistych kosztów podwyżek dla nauczycieli. To oznacza, że około jednej czwartej kosztów podwyżki poniosą samorządy.

Zobacz także

„Inwestycje pójdą pierwsze pod nóż”

Zdaniem eksperta, obciążenia samorządów mogą być jeszcze wyższe, m.in. w dużych miastach, gdzie struktura wynagrodzeń nauczycieli jest inna. Według analizy Unii Metropolii Polskich, zrzeszającej 12 największych miast, dodatkowa subwencja pokryje tylko 65-70 proc. kosztów podwyżek nauczycielskich. W pojedynczych jednostkach to może być jeszcze gorszy wynik.

– Mówimy o kwotach, które w skali całego kraju musimy liczyć w setkach milionów złotych – podkreślił.

Ekspert Związku Powiatów Polskich zwrócił uwagę, że gminy muszą przesunąć środki budżetowe na podwyżki dla nauczycieli z innych działów.

Koszty administracji, wynagrodzeń, funkcjonowania kluczowych usług publicznych, jak wodociągi czy kanalizacja pozostają niezmienne, bo ich się nie da obciąć. Natomiast to, co najłatwiej da się obciąć, to inwestycje. I one pójdą w pierwszej kolejności pod nóż.

Grzegorz Kubalski

Potwierdził to Marian Buras, burmistrz miasta i gminy Morawica, członek zarządu Związku Gmin Wiejskich. Jak powiedział, dodatkowa subwencja oświatowa jest niewystarczająca.

Zobacz także

To, w jak dużym stopniu, zależy od poszczególnych gmin – od struktury sieci szkolnej w tych gminach, ilości oddziałów, tego, jaki poziom awansu mają nauczyciele. W mojej gminie nie jest to poważna kwota (jaką trzeba będzie dołożyć – przyp. red.), to jest około 10-15 procent W innych gminach te braki mogą być większe, nawet do 40 procent.

Marian Buras

Mimo że pieniądze z dodatkowej subwencji oświatowej jeszcze nie zostały przekazane samorządom, to samorządy już wypłaciły nauczycielom podwyższone wynagrodzenia za wrzesień (płace nauczycieli są płacone z góry).

Burmistrz Morawicy podkreślił, że do tego dochodzą inne koszty, jak podwyżka za wychowawstwo i niewliczanie stażu pracy w płacę minimalną – „to będzie dotyczyło głównie pracowników administracyjnych, którzy mieli niskie płace. To się wszystko nakłada i sprawia, że sytuacja finansowa samorządów jest coraz trudniejsza”.

Buras dodał, że nie wie jeszcze, jakie będą skutki obniżenia PIT-u z 18 do 17 proc. i wprowadzenia PIT-u zerowego. Komentował, że około 40 proc. wpływów z PIT trafia właśnie do samorządów.

Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich wskazał, że 1/3 gmin nie ma rezerw budżetowych, a dla niektórych dodatkowe koszty mogą być zagrożeniem dla płynności finansowej.

– Nie można dobrze podzielić kwoty za małej, bo zawsze komuś zabraknie – powiedział.

Zobacz także

„Edukacja to inwestycja, a nie wydatek”

Gmina Terespol już dopłaca 1,5 mln złotych rocznie do bieżącego utrzymania oświaty. Na podwyżki dla nauczycieli przeznaczy kolejne ok. 300 tys. zł. Iwaniuk zaznaczył, że nie wiadomo, co będzie po 1 stycznia, jaka będzie subwencja oświatowa i w jakim stopniu pokryje koszty podwyżek dla nauczycieli.

Dodał, że jego zdaniem płace nauczycieli powinny być w całości pokrywane z budżetu centralnego.

Ministerstwo Edukacji Narodowej poinformowało, że nakłady na oświatę są sukcesywnie zwiększane. W latach 2016-2019 subwencja oświatowa wzrosła o 6,5 mld zł.

– Ze zdziwieniem przyjmujemy stwierdzenia samorządowców, że muszą dokładać do oświaty. Otóż to jest ich zadanie, na które otrzymują pieniądze w ramach subwencji i dotacji. Edukacja to inwestycja, a nie wydatek. Daliśmy samorządom adekwatne środki na wdrażanie reformy edukacji – skomentowała rzecznik MEN Anna Ostrowska.

Ostrowska zwróciła uwagę, że w ostatnich latach znacząco wzrosły dochody własne samorządów.

W 2018 roku łącznie wzrosły o 22 miliardów złotych. Kwota ta to prawie połowa kwoty rocznej subwencji oświatowej. Udziały z podatku PIT wzrosły pomiędzy rokiem 2016 a 2018 o niemal 24 procent, w CIT o 30 procent. Widzimy, że mimo wzrostu dochodów własnych samorządów wydatki oświatowe w budżecie samorządów stanowią coraz mniejszy udział.

Anna Ostrowska

Przypomniała, że na sfinansowanie podwyżek dla nauczycieli od września do grudnia tego roku przeznaczono dodatkowy miliard złotych. „Dla większości nauczycieli ich pensja wzrośnie o 708 złotych. Jest to najwyższa skala podwyżek, jaka kiedykolwiek miała miejsce w oświacie” – podkreśliła Ostrowska.

Zapewniła, że podwyżka wynagrodzeń nauczycieli jest podwyżką na stałe i dotyczyć będzie wszystkich nauczycieli na każdym stopniu awansu zawodowego.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP