Zamknij

Podatek od smartfonów nie obejmie smartfonów

06.05.2021 21:06
smartfony w sklepie
fot. ADRIAN SLAZOK/REPORTER/East News

Według planów rządu, opłata reprograficzna nałożona na nowe urządzenia będzie wynosić w większości przypadków 4 procent. W projekcie rozporządzenia nie wymieniono jednak telefonów – danina nazywana potocznie „podatkiem od smartfonów” może je więc oszczędzić.

Opłata reprograficzna ma rekompensować twórcom korzystanie z ich utworów w ramach dozwolonego użytku. To między innymi możliwość przeniesienia zakupionej zawartości na inny nośnik, a także pożyczenie jej członkom rodziny czy odtworzenie odwiedzającym nas znajomym.

Danina jest praktycznie wszędzie: jest wliczona w cenę nośników informacji (twardych dysków, pamięci USB), a nawet papieru do drukarki. Prawo nie nadąża jednak za postępem technologicznym, przez co najpopularniejsze obecnie urządzenia do konsumpcji treści, a więc smartfony, nie są opłatą reprograficzną objęte. Jak wynika z wyliczeń, oznacza to nawet 300 mln zł mniej dla twórców, którzy z poparciem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego walczą o te pieniądze.

Opłata reprograficzna bez smartfonów. Jest projekt rozporządzenia

Stawka opłaty reprograficznej to obecnie 1,5 procent. Nowe rozporządzenie do ustawy dotyczącej m.in. wysokości opłaty reprograficznej i towarów nią objętych oprócz rozszerzenia podatku na nowe produkty przewiduje wyraźnie zwiększenie obciążenia daniną.

Podatek ma bowiem w większości przypadków wynosić 4 procent. Z treści szykowanych przepisów wynika, że danina będzie doliczana do ceny niemal wszystkiego, co jest zdolne do rejestrowania i/lub odtwarzania plików audio i wideo z nośników zewnętrznych. Wystarczy, że będzie posiadać gniazdo USB czy czytnik kart pamięci.

Projekt rozporządzenia przewiduje, że stawką 4 procent ma być opodatkowany sprzęt audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych, komputery stacjonarne i przenośne, tablety oraz telewizory z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych.

2 procent do ceny doliczane będzie w przypadku czytników e-booków oraz cyfrowych aparatów fotograficznych z niewymienialnymi obiektywami. Jak widać, na oficjalnej liście nie ma smartfonów ani telefonów, chociaż jest pozostawiona furtka w postaci formułki o „innych urządzeniach”.

Opłata reprograficzna wzbudza ogromne kontrowersje na rynku. MKDiN, organizacje zarządzania prawami autorskimi oraz artyści przekonują, że podatek w żaden sposób nie wpłynie na koszt urządzeń, mimo że dla większości sprzętu będzie wynosić 40 zł od każdego 1000 zł ceny. Kwota ta miałaby być pokrywana przez producentów.

Biznes wskazuje, że nie jest możliwe, żeby opłaty reprograficznej nie przenieść na klientów: marże w branży elektronicznej są małe, a przedsiębiorstwa często funkcjonują na granicy opłacalności. Wprowadzenie „podatku od smartfonów” oznaczać więc będzie bezpośrednią podwyżkę cen o jego wartość.

Największe emocje wzbudzała kwestia objęcia opłatą reprograficzną smartfonów, a więc podstawowych urządzeń używanych na co dzień niemal przez każdego. Podatek ma rekompensować oglądanie i słuchanie na urządzeniach treści kopiowanych z innych źródeł, podczas gdy konsumpcja muzyki i filmów na smartfonach to w większości przypadków korzystanie z płatnej subskrypcji serwisu z muzyką lub wideo na żądanie (na przykład Spotify i Netflix), odprowadzającego za każde odtworzenie tantiemy dla autorów.

Oznaczałoby to pobieranie podwójnej opłaty od klientów – być może ta argumentacja przekonała Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego do zrezygnowania z objęcia opłatą reprograficzną telefonów i smartfonów.

RadioZET.pl/money.pl