Zamknij

Podatek od deszczu. Będą ulgi za łapanie deszczówki

27.08.2020 08:43
Podatek od deszczu może być niższy
fot. Shutterstock/DJTaylor (ilustracyjne)

Łapanie deszczówki pozwoli zmniejszyć kwotę nowego podatku. Przemysław Daca, prezes Wód Polskich mówi o sposobie, dzięki któremu opłata za działkę może być dziesięciokrotnie mniejsza.

Rząd pracuje nad projektem, który zakłada wprowadzenie nowej opłaty także dla gospodarstw domowych. Podatek od deszczu, czyli opłata za ograniczanie retencji, płacony jest dziś głównie przez właścicieli supermarketów zajmujących duże powierzchnie.

Nowe przepisy zakładają, że za mniejszą retencję zapłacą też właściciele działek. Opłata jednak może być mniejsza, jeśli gospodarz będzie gromadził deszczówkę.

Opłata za zmniejszanie retencji. Kto będzie musiał zapłacić?

Od 25 do 225 złotych rocznie. Tyle, zgodnie z projektowanymi przepisami, mogą zapłacić gospodarstwa za zmniejszanie retencji. O nowej opłacie mowa w projekcie ustawy o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy. Projekt, który będzie procedowany we wrześniu, ma na celu zwiększenie dostępności zasobów wodnych. Nowa oplata ma skłonić Polaków do samodzielnego gromadzenia deszczówki, a inwestorów – do odejścia od polityki „betonowania”.

Zobacz także

Przemysław Daca z Wód Polskich w rozmowie z PAP mówił o problemie „zabetonowanej Polski”.

Mamy zabetonowane miasta, drogi, autostrady, ekspresówki. Cały problem polega na tym, że woda nam bezproduktywnie z tych betonowanych powierzchni spływa do kanalizacji, z kanalizacji do rzek i rzekami odpływa do Bałtyku 

– powiedział przedstawiciel Wód Polskich

Zgodnie z wyliczeniami Wód Polskich, tylko 6,5 proc. deszczu udaje się zatrzymać. Celem jest retencja na poziomie przynajmniej 15 proc., w czym pomóc mają nowe przepisy.

Zobacz także

Ekspert skomentował, że opłata ta w rzeczywistości nie jest podatkiem od deszczu, a należnością za zmniejszanie naturalnej retencji na działkach. Potocznie jednak, nowa danina funkcjonuje jako podatek od deszczu.

Nowe przepisy mają rozszerzyć krąg podmiotów zobowiązanych do jego uiszczenia. Zgodnie z propozycją zawartą w projekcie np. w przypadku działki o powierzchni ok. 1 tys. metrów kw., która jest zabudowana w ponad 50-proc., czyli znajdują się na niej np. budynek mieszkalny, garaż, droga dojazdową, co w sumie stanowi ponad 51 proc., wówczas musimy płacić tzw. opłatę zmniejszającą naturalną retencję. Tę opłatę będzie - na podstawie tych przepisów tak, jak do tej pory - pobierała gmina.

Zobacz także

Prezes Wód Polskich mówił jednak, że kwotę do zapłaty można zmniejszyć dzięki samodzielnemu gromadzeniu deszczówki. Nowe przepisy mają bowiem skłonić właścicieli działek do montowania nawet najprostszych urządzeń do retencjonowania wody.

- Jeżeli mamy taką działkę 1 tys. metrów kwadratowych – gdyby nie było na niej żadnej retencji, żadnego zatrzymywania wody opadowej, która nam spływa po tej powierzchni zabetonowanej, wówczas właściciel takie powierzchni musiałby rocznie wnieść 255 zł opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji. Ale jeżeli zamontuje podstawową formę łapania tej deszczówki np. beczki, które pozwolą łapać około 30 proc. opadów spływających z tej działki (z powierzchni zabetonowanej), wówczas ta opłata się zmniejsza dziesięciokrotnie. W skali roku opłata wyniesie 25 zł, czyli miesięcznie 2 zł - powiedział prezes Wód Polskich.

Zobacz także

Co więcej, zakup urządzeń do retencjonowania wód jest finansowany m.in. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Jak wyjaśnia Daca, nowe przepisy mają dotyczyć działek o powierzchni ponad 600 m kw., gdzie zabudowa wynosi ponad 51 procent. Jak wskazał, ustawa w większości przypadków nie będzie dotyczyła domów jednorodzinnych.

- Będzie dotyczyła raczej małych i mikroprzedsiębiorstw. Ci, którzy prowadzą jakąś działalność gospodarczą, mają różne zakłady przemysłowe, warsztaty, hurtownie, sklepy. Zapisy będą głównie dotyczyć takich podmiotów, którym łatwiej jest przeznaczyć część środków na podstawowe narzędzia dotyczące retencji - powiedział.

RadioZET.pl/PAP