Zamknij

Poczta wtopiła 70 mln zł na wybory? Rząd: nie ma żadnych umów

09.10.2020 21:33
wybory koresponencyjne
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Poczta Polska nie zgłosiła się po rekompensatę za przygotowania do wyborów korespondencyjnych. Rozporządzenie premiera, na podstawie którego działała, zostało uchylone przez sąd jako niekonstytucyjne, a ministerstwa umywają ręce i tłumaczą, że żadne umowy nie zostały podpisane.

Poczta Polska może nie otrzymać zwrotu 70 mln zł wydanych na organizację wyborów korespondencyjnych. Rekompensatę zagwarantował jej przepis przemycony w zapisach ustawy o zapewnieniu funkcjonowania ochrony zdrowia w związku z epidemią COViD-19 oraz po jej ustaniu.

Pieniądze Poczcie Polskiej ma zwrócić Krajowe Biuro Wyborcze. Operator błyskawicznie ogłosił, że bezzwłocznie upomni się o swoje pieniądze. Od deklaracji minął miesiąc, a do KBW nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie. Poczta nie komentuje sytuacji i można tylko się domyślać, że wciąż poszukuje legitymizacji swoich roszczeń.

Poczta Polska straci 70 mln zł wydane na wybory korespondencyjne? Przez miesiąc nie złożyła wniosku o rekompensatę do KBW

Wybory prezydenckie mające odbyć się w maju 2020 roku były szalenie ważne dla obozu rządzącego. Reelekcja Andrzeja Dudy dałaby im spokojne kilka lat dowolnego kształtowania prawa. Pojawienie się koronawirusa sprawiło jednak, że szanse prezydenta na ponowne wybranie zaczęły gwałtownie maleć. Popularność obozu rządzącego malała ze względu na niezadowolenie społeczne z powodu wprowadzenie restrykcji i odczuwanego pogorszenia sytuacji życiowej.

Zobacz także

Gdy stało się jasne, że zorganizowanie tradycyjnych wyborów w wyznaczonym terminie jest niemożliwe z powodu sytuacji epidemicznej, Sejm błyskawicznie odsunął od ich organizacji Państwową Komisję Wyborczą i powierzył je Poczcie Polskiej, na czele której stanął Tomasz Zdzikot, sekretarz stanu Ministerstwa Obrony Narodowej.

Pod jego przewodnictwem operator wziął się z werwą do przygotowania wyborów korespondencyjnych, nie zważając na to, że przepisy które miały to umożliwić zostały zatrzymane w Senacie. Zanim stało się jasne, że przedsięwzięcie nie ma szans Poczta zdążyła wydać miliony. Dokładna kwota nie jest znana, gdyż trzymana jest w tajemnicy: nieoficjalnie mówi się, że operator mógł zaangażować nawet 70 mln zł.

Zobacz także

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, sprawa przemyconej w prawie rekompensaty dla Poczty Polskiej okazała się być dla operatora trudniejsza, niż się spodziewano. Minął miesiąc od deklaracji bezzwłocznego wysłania wniosku o oddanie środków do KBW, ale nie zostało wystosowane żadne nowe pismo w tej spawie. Poczta pytana o powód opóźnienia milczy jak grób, można więc tylko się domyślać, że problemem jest udowodnienie otrzymania zlecenia.

Poczta Polska nie jest w stanie udowodnić, że dostała zlecenie na przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych?

Dzień po wejście w życie przepisów umożliwiających staranie się operatora do rekompensatę do KBW wpłynęło pismo od Poczty Polskiej, w której spółka zapowiedziała działania mające pozwolić na odzyskanie pieniędzy.

(Oczekujemy jednorazowej rekompensaty – przyp. red) na pokrycie zasadnie poniesionych kosztów związanych bezpośrednio z realizacją polecenia zawartego w decyzji Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 roku.

pismo do KBW podpisane przez Tomasza Zdzikota, prezesa Poczty Polskiej

W czym tkwi problem? Najprawdopodobniej w niezgodności przygotowań do wyborów korespondencyjnych z prawem, na co zwracano uwagę już w czasie przygotowań do nich. Rozporządzenie premiera bazowało bowiem na ustawie, która w chwili jego wydawania nie było uchwalona. Przepisy miały szansę wejść w życie dopiero na kilka dni przed 10 maja 2020, postanowiono więc na nie nie czekać i zająć się przygotowaniami.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w połowie września 2020 unieważnił decyzję Morawieckiego, na którą powoływała się Poczta. Uznając ją rażącym naruszeniem prawa, konstytucji RP i reguł wyborczych. W tym świetle dzianie Poczty nie miało żadnych podstaw w obowiązujących przepisach.

Zobacz także

Od organizacji wyborów umywa ręce także resorty Jacka Sasina i Mariusza Kamińskiego, informując że nie zajmowały się przygotowaniami i nie mają podpisanych żadnych umów w tej sprawie z krajowym operatorem. To stanowisko raczej się nie zmieni, gdyż politycy obawiają się odpowiedzialności za działanie niezgodne z prawem i oskarżenia o nielegalne wydanie środków budżetowych. W gorszej sytuacji jest premier Morawiecki, który wydał polecenie przeprowadzenie wyborów, które się nie odbyły – to najprawdopodobniej z tego powodu PiS próbował uchwalić „ustawę bezkarnościową”.

Zagłosuj

Czy wybory korespondencyjne były przygotowywane zgodnie z prawem?

Liczba głosów:

Wygląda więc na to, że Poczta Polska jest w bardzo nieciekawej sytuacji: wydała pieniądze, a teraz nie ma jak udowodnić, że działała na zgodne z prawem zlecenie rządu. Możliwe jest też, że działania blokują politycy, obawiający informacji, jakie mogą wypłynąć w uzasadnieniu żądania rekompensaty.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza