PO zainicjowała akcję pisania listów do premiera ws. rekompensat za utracony deputat

Olga Papiernik
15.02.2018 19:28
PO zainicjowała akcję pisania listów do premiera ws. rekompensat za utracony deputat
fot. Dominik Gajda/East News

Śląscy posłowie Platformy Obywatelskiej zainicjowali w czwartek akcję pisania listów do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie osób, które utraciły deputaty węglowe, a nie zostały objęte Ustawą o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla.

Zobacz także

Szczegóły akcji przedstawili podczas czwartkowej konferencji prasowej w Katowicach posłowie PO Krzysztof Gadowski i Paweł Bańkowski, którzy w styczniu złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy, by także osoby nieobjęte obecnymi regulacjami mogły otrzymać z budżetu 10-tysięczne rekompensaty. Natomiast przedstawiciele Ministerstwa Energii zapowiedzieli podjęcie analizy problemu oraz - w połowie tego roku - rozmowy ze stroną społeczną na ten temat.

Przyjęta w październiku ub. roku Ustawa o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla przyznała 10-tysięczne rekompensaty emerytom i rencistom górniczym, którym odebrano deputaty węglowe, a także wdowom i sierotom po nich. Nie objęła jednak tych wdów i sierot, które pobierają renty rodzinne nie po emerytach czy rencistach, ale po zmarłych pracownikach kopalń, w tym ofiarach wypadków górniczych. Rekompensat nie dostali także ci obecni emeryci i renciści, którzy utracili prawo do deputatu w latach 2015-2017 jeszcze jako czynni pracownicy, przed przejściem na emeryturę - chodzi o ok. 12 tys. osób, a także kilka tysięcy wdów i sierot po pracownikach kopalń.

Posłowie PO chcą, by sprawą osób nieuwzględnionych w ustawie zajęła się sejmowa Komisja ds. Energii i Skarbu Państwa. Natomiast tych, którzy zgłaszają się do biur poselskich z prośbami o poselskie interwencje dotyczące nieprzyznanych rekompensat, parlamentarzyści PO namawiają do wysyłania listów do szefa rządu - wzór takiego listu ma być dostępny w biurach i na stronach internetowych posłów PO. Pomysłodawcy akcji liczą, że do premiera napisze co najmniej kilka tysięcy osób.

"Skoro minister i wiceminister odpowiedzialny za górnictwo nie dają rady, to jedyną osobą kompetentną pozostaje (...) pan premier (Mateusz) Morawiecki (...). Panie premierze, liczymy na pana, liczą na pana ci, którzy piszą do pana listy. Dziś uruchamiamy akcję pisania listów - każdy emeryt-górnik, każda wdowa, sierota, która nie otrzymała środków na rekompensatę, będą do pana pisali listy" - mówił podczas konferencji prasowej pos. Gadowski, wskazując, iż zgodnie z obowiązującym prawem szef rządu powinien odpowiedzieć na każdy list, gdzie wskazane są personalia i adres nadawcy.

O komentarz w tej sprawie PAP zwróciła się w czwartek do biura prasowego Ministerstwa Energii oraz kancelarii premiera, które dotąd nie przedstawiły stanowiska dotyczącego inicjatywy posłów PO. Do problemu osób nieobjętych ustawą o świadczeniu rekompensacyjnym odniósł się natomiast w ubiegłym tygodniu w Sejmie wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. Zapowiedział, że w czerwcu Ministerstwo Energii planuje podjąć ze stroną społeczną i spółkami węglowymi dialog ws. możliwości rekompensat dla emerytów i rencistów, którzy utracili prawo do bezpłatnego węgla jako pracownicy.

Odpowiadając na pytanie posłów PiS, wiceminister zasygnalizował wówczas, że wobec problemów z ustawowym uregulowaniem kwestii, resort chce zbadać możliwości finansowe spółek, a także poddać ocenie strony społecznej możliwość rozwiązania problemu poprzez np. świadczenie dla tej liczącej ok. 12 tys. osób grupy ze strony byłych pracodawców. Tobiszowski wyjaśniał, że ta grupa emerytów i rencistów nie została objęta ustawą wobec problemów z odpowiednio precyzyjnym określeniem sytuacji, w której osoby przechodzące na emerytury i renty nie miały już tego uprawnienia – wobec odebrania go w związku z wypowiadaniem przez pracodawców układów zbiorowych pracy.

Odnosząc się do kwestii nieobjętych ustawą wdów i sierot, które pobierają renty rodzinne nie po emerytach czy rencistach, lecz po zmarłych pracownikach kopalń, Tobiszowski ocenił, że w kontekście skomplikowania i zróżnicowania procesu restrukturyzacji górnictwa na przestrzeni lat proces objęcia świadczeniem rekompensacyjnym wszystkich wdów i sierot jest tak złożony, że chyba nie ma w tej chwili w Polsce nikogo, kto byłby w stanie jednoznacznie określić status prawny wszystkich tych osób.

- Jeśli chodzi o wszystkie wdowy i sieroty związane z całym procesem restrukturyzacji, my obecnie to diagnozujemy, bo mamy świadomość skali, ale jest to tak złożony proces, mamy takie sytuacje prawne, że ta ustawa, która została złożona do laski marszałkowskiej przez niektórych parlamentarzystów PO, świadczy o niewiedzy o procesie restrukturyzacji, który miał miejsce od 1989 r. w Polsce - ocenił 7 lutego w Sejmie wiceminister energii.

W uzasadnieniu do przyjętej w październiku ubiegłego roku ustawy, która dała górniczym emerytom i rencistom, a także wdowom i sierotom po nich, prawo do rekompensat za utracony deputat węglowy, liczbę osób uprawnionych do tego świadczenia szacowano na ponad 235 tys. osób, a w ubiegłorocznym budżecie państwa zabezpieczono kwotę ponad 2,3 mld zł. Dotąd wypłacono osobom uprawnionym ok. 200 tys. rekompensat o łącznej wartości prawie 2 mld zł. Spółka Restrukturyzacji Kopalń wciąż weryfikuje ok. 17 tys. złożonych wniosków o świadczenie.

PAP/Marek Błoński, Mateusz Babak/OP