PO chce zwołania posiedzenia sejmowej komisji ws. sytuacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej

Olga Papiernik
08.05.2018 14:20
armatohaubica Krab produkcji Polskiej Grupy Zbrojeniowej
fot. Jan Graczynski/East News

PO chce zwołania nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej ws. sytuacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Według polityków Platformy, osoby które zajmują kierownicze stanowiska w PGZ mogą być "zamieszane w wielką piramidę wyłudzania budżetowych pieniędzy".

W poniedziałek Piotr Kaczorek z biura komunikacji społecznej CBA poinformował PAP, że Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi śledztwo ws. nieprawidłowości finansowych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Jak dodał, postępowanie jest w fazie wstępnej. Chodzi o możliwość wyłudzeń finansowych w PGZ, do których dojść miało w 2016 r.

Zobacz także

Pierwszy o sprawie poinformował w poniedziałek tygodnik "Sieci". Dziennikarze podali, że CBA prowadzi czynności ws. możliwych przestępstw korupcyjnych w PGZ.

Dziennikarze tygodnika opisują m.in. sprawę niejasnych wydatków na szkolenia i reklamę w PGZ, w którą miał być zamieszany b. rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz i jego znajomi. Do treści artykułu "Sieci" odniósł się na Twitterze Misiewicz. "W związku ze szkalującymi mnie treściami zawartymi w artykule "Tak CBA łapie swoich" w @Tygodnik_Sieci informuję, że przedstawiony opis ma się nijak do rzeczywistości, a więc autorzy tego paszkwilu muszą się liczyć z konsekwencjami prawnymi" - napisał Misiewicz.

Poseł Cezary Tomczyk (PO) odnosząc się na wtorkowej konferencji w Sejmie do doniesień "Sieci", zapowiedział, że jego partia złoży we wtorek wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej ws. sytuacji w PGZ. Platforma chce - jak mówił Tomczyk - aby w posiedzeniu wziął udział minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński - który miałby udzielić informacji nt. audytu przeprowadzonego w PGZ oraz prokurator generalny Zbigniew Ziobro, aby "opowiedział o sprawach, które toczą się w prokuraturze".

Poseł PO stwierdził, że - wtedy, kiedy myślimy, że Misiewicz na zawsze odszedł z rządu (...) on wraca, jak bumerang i to nie w byle jakiej sprawie, tylko w sprawie Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w sprawie, która może dotyczyć wielomilionowych przekrętów na polskich spółkach Skarbu Państwa.

- Okazuje się, że - jak donoszą media - Bartłomiej Misiewicz nie tylko był szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza, nie tylko był rzecznikiem prasowym ministra obrony narodowej, ale także mógł być zamieszany w system organizowania fikcyjnych szkoleń oraz organizowania fikcyjnych boxów na różnego rodzaju targach zbrojeniowych - mówił Tomczyk.

Według posła Platformy, "sprawa jest bardzo poważna", bo oznacza, że "mamy do czynienia tylko z wierzchołkiem góry lodowej, że ludzie - którzy są dzisiaj w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, którzy zajmują wszystkie kierownicze stanowiska - mogą być zamieszani w wielką piramidę wyłudzania budżetowych pieniędzy".

Poseł Marcin Kierwiński (PO) stwierdził z kolei, że jego ugrupowanie jest przekonane, iż - to nie jest afera tylko Misiewicza. Jesteśmy przekonani, że to jest przede wszystkim afera Macierewicza, bo to Macierewicz desygnował zarząd PGZ, to Macierewicz przyzwalał na to, aby takie osoby, jak Bartłomiej Misiewicz mogły zajmować się rzeczami, do których nie mają kompetencji i które - jak się okazuje - mają bardzo dziwny charakter - mówił polityk Platformy.

Przewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej Michał Jach (PiS) podkreślił w rozmowie z PAP, że zwołanie komisji - zgodnie z Regulaminem Sejmu - może odbyć się na pisemny wniosek co najmniej jednej trzeciej ogólnej liczby członków komisji. Zgodnie z przepisami zwołując posiedzenie w tym trybie, przewodniczący komisji wyznacza termin posiedzenia tak, aby odbyło się ono w terminie 30 dni od dnia złożenia wniosku.

-To nie jest kwestia dobrej woli przewodniczącego. Jeśli wniosek zostanie złożony, to przeprowadzimy oczywiście posiedzenie komisji - oświadczył Jach.

PAP/Anna Tustanowska/OP