Strajku w PLL LOT nie będzie, ale sytuacja nadal napięta

Rafał Mandes
30.04.2018 22:53
Strajku w PLL LOT nie będzie, ale sytuacja nadal napięta
fot. east news

Związki zawodowe w PLL LOT podjęły wspólnie decyzję, aby wstrzymać podjęcie strajku, planowanego na wtorek 1 maja; tego dnia o godz. 6 rano przy siedzibie LOT w Warszawie odbędzie się pikieta protestacyjna - poinformował szef związku zawodowego pilotów komunikacyjnych w PLL LOT Adam Rzeszot.

Dyrektor biura komunikacji korporacyjnej LOT Adrian Kubicki powiedział, że "o tym, że strajk w LOT się nie odbędzie, zdecydowali pracownicy, którzy nie chcieli przyłączyć się do nielegalnej akcji". "Zwyciężył zdrowy rozsądek" - skomentował. Zwrócił też uwagę na to, że spółka i tak poniosła straty, oprócz wizerunkowych, również finansowe. Podał, że linia w ciągu ostatnich dni sprzedawała mniej biletów. Kubicki zapewnił na antenie TVP Info, że decyzja związków zawodowych oznacza, że "samoloty będą normalnie latały".

Kierując się odpowiedzialnością za losy pracowników PLL LOT, spółki i uwzględniając niedogodności dla naszych pasażerów, związki zawodowe w PLL LOT podjęły wspólnie decyzję, aby wstrzymać podjęcie strajku - oświadczył Rzeszot w poniedziałek.

Wskazał, że decyzja o wstrzymaniu strajku została podjęta po decyzji premiera Mateusza Morawieckiego o odwołaniu przewodniczącego rady nadzorczej spółki. "Traktujemy to jako pozytywny przejaw woli do zakończenia sporu w PLL LOT" – powiedział Rzeszot.

"W wypadku braku działań premiera do połowy maja, poinformujemy o naszej decyzji w sprawie nowego terminu strajku pracowników PLL LOT, za który wyłączną odpowiedzialność będzie ponosił (prezes) Rafał Milczarski" – dodał Rzeszot. "Gra prezesa Rafała Milczarskiego jest prowokacją, gdy my po prostu chcemy dialogu i przestrzegania prawa" - zaznaczył.

"Liczymy na poczucie odpowiedzialności premiera, od którego oczekujemy dynamicznych, a nie pozornych działań w celu osiągnięcia porozumienia" – powiedział. Zaznaczył, że do decyzji o wstrzymaniu strajku przyczyniła się chęć zapewnienia komfortu pasażerom "w okresie majowego wypoczynku", a brak regulaminu wynagradzania jest tyko jednym ze spornych punktów.

Rzeszot podał, że we wtorek 1 maja o godz. 6 rano przy siedzibie LOT w Warszawie zorganizowana zostanie pikieta protestacyjna. "Planujemy, że potrwa ok. 3 godzin" - poinformował.

Przewodniczący dodał także, że połączone nadzwyczajne walne zebranie związków zawodowych w PLL LOT podjęło uchwałę, o "objęciu ochroną osób będących na umowach cywilnoprawnych oraz o podjęciu natychmiastowego strajku w przypadku szykan prezesa Milczarskiego wobec pracowników LOT SA".

Jak ocenił, dotychczasowe działania szefa LOT "były prowadzone w złej wierze, a negocjacje miały charakter pozorowany".

Związkowiec dodał, że piątkowe orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie uznaje za "nieprawomocne, bezprawne i nieobowiązujące związki zawodowe do powstrzymania się od strajku". W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie wydał decyzję, że przeprowadzenie strajku we wtorek 1 maja będzie nielegalne.

LOT: Nie możemy zagwarantować, że kogokolwiek zwolnimy z odpowiedzialności za działania niezgodne z prawem

Nie możemy zagwarantować nikomu, że zwalniamy go z odpowiedzialności za działania, które podejmował w sposób niezgodny z prawem i naraził spółkę na realne straty finansowe” – powiedział PAP dyrektor biura komunikacji korporacyjnej LOT Adrian Kubicki. Takiej „gwarancji nie możemy udzielić” - dodał.
W poniedziałek związki zawodowe w PLL LOT podjęły wspólnie decyzję, aby wstrzymać podjęcie strajku, planowanego na wtorek 1 maja.
Dyrektor biura komunikacji korporacyjnej LOT podał, że w najbliższym czasie zostaną oszacowane straty, jakie LOT poniósł w wyniku zapowiedzi strajku.

Lista 100 osób do zwolnienia

PAP zapytała Kubickiego o wypowiedź szefa związku zawodowego pilotów komunikacyjnych w PLL LOT Adama Rzeszota, że otrzymał „niepokojące informacje o stworzonej liście prawie 100 osób, które pan prezes (Rafał-PAP) Milczarski zamierza zwolnić z powodu zaangażowania tych osób w próby rozwiązania konfliktów społecznych w PLL LOT S.A.”.

Kubicki zapewnił, że "istnienie takiej listy jest nieprawdziwe". "Zakładanie, że chcemy w ten sposób postąpić, wynika ze złej woli, jest niestosowne" - stwierdził.

O co chodzi w sporze w LOT

Osią sporu między związkami zawodowymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska. Stare zasady dot. wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków - mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą m.in. od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki za to, że nowi pracownicy, np. stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

W październiku ub.r. Sąd Najwyższy stwierdził, że pracodawca, czyli LOT miał prawo wypowiedzieć regulamin wynagradzania.

Kubicki na wcześniejszej poniedziałkowej konferencji przekonywał, że spółka składała związkom zawodowym propozycje płacowe, przy zachowaniu nowego regulaminu wynagrodzeń, ale zostały one odrzucone.

Wyjaśnił, że propozycje zakładały m.in. uznanie roszczeń związków zawodowych za pewien okres, przeznaczenie części zysku gotówkowego (5 proc.) do podziału na pracowników. Dodał, że LOT nie domagał się też od związków zakończenia sporu zbiorowego.

W poniedziałek po południu mazowieckie struktury OPZZ udzieliły poparcia protestującym pracownikom PLL LOT. OPZZ domaga się m.in. dymisji szefa LOT Rafała Milczarskiego i apeluje do premiera, by ten podjął działania mające na celu zażegnanie sporu.

Mariusz Polit, Anna Wysoczańska, Michał Boroń/PAP/RM