Zamknij

Opłaty za wstęp do lasu. Nadleśnictwa mają już cenniki

02.11.2021 13:03
mężczyzna zbierający grzyby
fot. Jakub Walasek/REPORTER/East News

Część polskich nadleśnictw zaczęła pobierać opłaty za wstęp do lasu od uczestników imprez, wycieczek i innych zorganizowanych grup. Pieniądze mają pokrywać koszty pracy leśniczych.

Opłaty za wejście do lasu – z taką nowością spotykają się coraz częściej organizatorzy wydarzeń, które w całości lub częściowo odbywają się na łonie natury, wśród drzew. Ekolodzy alarmują: wedle przepisów polskie lasy są dobrem wspólnym, leśnicy łamią więc zasadę, że za wstęp do lasu się nie płaci.

Cennik stosowany jest już przez kilka nadleśnictw, co postrzegane jest jako testy przed wprowadzeniem opłat za wejście do lasu na terenie całej Polski. Lasy Państwowe zapewniają, że zjawisko ma „charakter incydentalny” i służy „wyłącznie pokryciu kosztów nadleśnictwa”. Czy grozi nam konieczność kupowania biletów do lasu?

Opłaty za wstęp do lasu. „Wizyty wymagają pracy leśniczego”

Zorganizowane wyprawy do lasu, na przykład wycieczki szkolne czy pracowniczy wyjazd integracyjny na grzyby, w kilku nadleśnictwach możliwe są dopiero po uiszczeniu opłat. Pobierani pieniędzy jest według Lasów Państwowych usprawiedliwione kosztami, jakie generują takie wydarzenia.

Cenniki w nadleśnictwach, które pobierają opłaty za wejście do lasu, są zbliżone: za jedną osobę trzeba zapłacić 2-7 zł, do tego dochodzi konieczność wpłacenia kaucji, która może wynosić kilka tysięcy złotych. Wszystko zależy od rodzaju wydarzenia: mniej trzeba będzie zapłacić za wypad na grzyby czy imprezę biegową, więcej za wytyczenie trasy rowerowej.

Działaniem Lasów Państwowych mocno zaniepokojony jest Marcin Jankowski, warszawski ekolog, który przedstawił swoje obawy w rozmowie z serwisem money.pl.

To dziwna praktyka, do tej pory nie była stosowana. Faktycznie można mieć obawy o to, że Lasy Państwowe testują wprowadzanie opłat za wstęp do lasu - na małą skalę. Ale wyobraźmy sobie, że firma organizuje wyjazd dla pracowników na grzyby. I musi za to zapłacić, wypełnić mnóstwo papierów, wnioski, mapki. To naprawdę może zniechęcić ludzi do spędzania czasu w lesie. A on jest wspólny i bezpłatny. Przecież w Polsce grzyby czy owoce zbiera się bez opłat, każdy może to robić. Ba, te grzyby można potem sprzedawać. I to jest za darmo, ale przejechanie leśną drogą na rowerze wymaga opłaty.

Marcin Jankowski

O jakich opłatach mowa? W Gdańsku płatny wstęp do lasu obowiązuje grupy powyżej 100 osób, do kasy nadleśnictwa trafia w takim przypadku, w zależności od rodzaju wydarzenia, od 300 do 700 zł. Do tego należy jeszcze doliczyć kaucję 1000 zł na „pokrycie ewentualnych szkód”. Nadleśnictwo Międzylesie kaucję wyznacza na poziomie 1000-4000 zł, opłata od uczestnika to 2 zł plus VAT, za wjazd samochodu organizatora trzeba zapłacić 50 zł plus VAT.

Lasy Państwowe przyznają, że część nadleśnictwa zaczęła pobierać opłaty za wstęp do lasu. Zjawisko ma jedna zdaniem rzecznika Lasów Państwowych, Michała Gzowskiego, „charakter incydentalny”.

Podstawową zasadą w działalności Lasów Państwowych jest udostępnianie lasów dla społeczeństwa bez żadnych ograniczeń. Pobieranie opłat za organizację komercyjnych eventów ma charakter incydentalny, dotyczy jedynie kilku nadleśnictw z 429 jednostek LP, a opłaty, sięgające 2-3 zł od osoby, służą wyłącznie pokryciu kosztów nadleśnictwa. Część wydarzeń organizowanych w lesie wymaga bowiem dodatkowego nakładu pracy leśników i wydatków związanych z przygotowaniem terenu. Wydatki te nadleśnictwa ponoszą bez względu na to, czy wydarzenie jest organizowane przez firmę komercyjną, czy organizację społeczną.

Michał Gzowski

Ekolodzy obawiają się, że Lasy Państwowe tak naprawdę testują system opłat, które chcą wprowadzić w całym kraju. Przypominają ponadto, że zgodnie z prawem polskie lasy są dobrem wspólnym, wprowadzenie opłat za wstęp wydaje się mieć wątpliwe umocowanie w przepisach.

Pośrednio przyznał to Michał Gzowski, który na pytanie redakcji moey.pl o podstawy prawne pobierania opłat nie odpowiedział.

RadioZET.pl/money.pl