Zamknij

Opłaty karne za trzymanie pieniędzy w mBanku?

29.03.2021 18:24
mBank
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Podatek bankowy nie zapłaci się sam: instytucje finansowe zrzucają go na swoich klientów. Opłaty za zbyt wysokie depozyty pobierane są już w przypadku klientów biznesowych, zaczyna mówić się także o wprowadzeniu jej dla użytkowników indywidualnych.

Pieniądze zdobyć jest trudno, a stracić bardzo łatwo. Szczególnie w kraju objętym kryzysem, który próbuje łatać zdemolowane finanse coraz większą liczbą podatków. W 2021 przekonać można się było o tym płacąc rachunek za energię elektryczną (na którym pojawiła się opłata mocowa), czy kupując napój gazowany objęty opłatą cukrową.

O swoje dopomina się także podatek handlowy, przez który ceny produktów w sklepach najprawdopodobniej wzrosną, a w kolejce do wdrożenia czeka już podatek od smartfonów. To nie koniec fiskalnych „atrakcji”, jakie 2021 rok może przynieść Polakom: wprowadzony jeszcze w 2016 roku podatek bankowy może przekreślić opłacalność powierzania pieniędzy bankom.

Podatek bankowy może dotknąć indywidualnych klientów mBanku

Narodowy Bank Polski w celu stymulowania pokiereszowanej mocno przez koronawirusa gospodarki utrzymuje stopy procentowe na niemal zerowym poziomie, a nieoficjalnie mówi się nawet, że rozważane jest zejście do wartości ujemnych. Oznaczałoby to ciężkie czasy dla banków i jeszcze cięższe dla ich klientów.

Instytucje finansowe coraz częściej zapowiadają możliwość wprowadzenia dodatkowych opłat lub wręcz ujemnego oprocentowania lokat. Wszystko to w poszukiwaniu jak najwyższej rentowności, której przeszkadza między innymi obowiązujący od 2016 roku podatek bankowy.

Wynosi on 0,44 procent liczony od aktywów, włączając w to obowiązkowe rezerwy lokowane w Narodowym Banku Polskim. Ich wielkość zależy od wysokości środków w gestii danego banku, które nie zostały zainwestowane w obligacje skarbowe ani nie posłużyły do udzielenia kredytu.

Czyli jak państwo składacie u nas depozyt, a my nie mamy z tym depozytem co zrobić, bo nie ma dostatecznej akcji kredytowej, bo mamy jakiś limit na państwowe papiery wartościowe, to nawet jeżeli w banku centralnym składamy te pieniądze, to musimy od nich zapłacić podatek rzędu 44 pkt baz.

Cezary Stypułkowski, prezes mBanku

W przypadku mBanku jest to rocznie kwota wynosząca 60-70 mln zł. Bank chce, żeby płacili ją klienci, także indywidualni, którzy trzymają na koncie zbyt dużo środków, przyczyniając się do obowiązku stworzenia rezerw i odprowadzenia od nich podatku bankowego.

Rozważane są dwie opcje: wprowadzenie ujemnej stopy procentowej, co w praktyce oznaczałoby uszczuplanie wkładów przy każdej kapitalizacji, albo ustanowienie opłaty karnej za zdeponowanie zbyt dużej kwoty.

Z nieoficjalnych sygnałów wynika, że mBank skłania się raczej ku tej drugiej opcji. Wysokość takiej „opłaty karnej” ani ewentualny próg, od którego trzeba byłoby ją płacić, nie zostały jeszcze ujawnione.

RadioZET.pl/Business Insider Polska/Puls Biznesu