Zamknij

Podatek od smartfonów. Federacja Konsumentów krytykuje pomysł

10.06.2020 11:28
Opłata reprograficzna. Federacja Konsumentów przeciwko podatkowy od smartfonów
fot. Kwangmoozaa/Shutterstock (ilustracyjne)

Federacja Konsumentów ostro skrytykowała pomysł poszerzenia opłaty reprograficznej, potocznie nazywanego podatkiem od smartfonów. Pomysł popiera resort kultury, a jego wejście w życie może spowodować wzrost cen produktów elektronicznych.  

Opłata reprograficzna ma na celu zrekompensowanie twórcom kosztów kopiowania utworów objętych prawem autorskim na zasadach prywatnego korzystania. Obecnie dodatkowymi opłatami, które trafiają między innymi do stowarzyszenia ZAiKS, objęte są np. drukarki, papier ksero czy płyty CD. 

Jednak pod koniec kwietnia na antenie TOK FM Miłosz Bembinowski, wiceszef stowarzyszenia autorów ZAiKS, sugerował, że resort kultury pracuje nad poszerzeniem opłaty reprograficznej od kolejnych urządzeń np. smartfonów. O tym, że takie prace są prowadzone w resorcie potwierdził kilka dni później wicepremier i minister kultury Piotr Gliński.

Podatek od smartfonów. "To bardzo duża kwota"

W liście przeciwko wprowadzeniu tzw. podatku od smartfonów opowiedziała się Federacja Konsumentów. "Uderzy on w konsumentów i zwiększy skalę wykluczenia cyfrowego Polaków" – wskazano w stanowisku skierowanym do wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego.

Zobacz także

Organizacja negatywnie oceniła postulat ZAiKS o objęciu smartfonów, komputerów czy telewizorów z funkcją urządzeń opłatą reprograficzną w wysokości nawet 6 procent. Federacja powołała się na sprzedawców podkreślają, że po wprowadzeniu opłaty sprzęt elektroniczny może zdrożeć nawet o 300 zł.

- To bardzo duża kwota, zważywszy na to, jaki jest wolumen rynku smartfonów, telewizorów i laptopów. Do organizacji takich jak ZAiKS miałoby trafić około 1 mld zł rocznie. To oznacza, że te pieniądze zostaną zabrane z naszych domowych budżetów - podkreślił Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Federacji Konsumentów.

W sytuacji, w której wszyscy się teraz znaleźliśmy, kiedy jeden laptop w domu okazuje się niewystarczający, sprzęty elektroniczne stały się dobrem pierwszej potrzeby. Każde gospodarstwo domowe ich potrzebuje, często więcej niż jednej sztuki. Uważamy, że sięganie do kieszeni Polaków w takiej sytuacji jest mocno niepokojące

Kamil Pluskwa-Dąbrowski

W ocenie Federacji, proponowana opłata będzie w rzeczywistości oznaczać kolejne opodatkowanie tego, za co już płacą konsumenci. Poza podatkami, z których artyści otrzymują dotacje, odbiorcy wybierają i opłacają platformy streamingowe (np. Tidal, Spotify, Apple Music). Wypłacają one część zysku artystom, a ponadto polski rząd obciążył niedawno platformy VoD (np. Netflix, Ipla, Player) nowym podatkiem w wysokości 1,5 procenta.

"Obecnie polscy konsumenci płacą organizacjom artystów ponad 30 milionów złotych rocznie tylko z tytułu tzw. czystych nośników, czyli na przykład pendrive’ów czy dysków twardych. Nie widać jednocześnie uzasadnienia, aby ten parapodatek miał wzrosnąć ponad 30 razy. Tym bardziej, że jego istotą jest rekompensata za konkretne straty twórców. Tych jednak trudno szukać w używaniu telefonów czy telewizorów. Dlatego tego typu opłaty nie wprowadziła Łotwa, a przykładowo Finlandia, Wlk. Brytania czy Hiszpania już się wycofały" - argumentowała Federacja Konsumentów.

Oplata reprograficzna. Co to jest?

Jak wynika z art. 20 ustawy Prawo autorskie z 1994 r., opłata reprograficzna obejmuje posiadaczy urządzeń reprograficznych, którzy prowadzą działalność gospodarczą w zakresie zwielokrotniania utworów dla własnego użytku osobistego osób trzecich. Są oni zobowiązani, za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, do uiszczania opłat w wysokości do 3 proc. wpływów z tego tytułu na rzecz twórców oraz wydawców, chyba że zwielokrotnienie odbywa się na podstawie umowy z uprawnionym. "Opłaty te przypadają twórcom i wydawcom w częściach równych" - zapisał ustawodawca. 

Zobacz także

W skrócie - importerzy i producenci nośników mogących służyć do zwielokrotniania utworów chronionych prawem autorskim, są zobowiązani dzielić się swoimi zyskami z organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Za ich pośrednictwem zebrane pieniądze mają trafiać bezpośrednio do twórców. Idea opłaty wynika z chęci zrekompensowania autorom muzyki, filmów czy książek fakt zwielokrotniania ich utworów na użytek prywatny przez nabywców ich dzieł.

Obecny kształt opłaty reprograficznej w Polsce reguluje rozporządzenie ministra kultury z 2 czerwca 2003 r. Siedemnaście lat temu w katalogu urządzeń objętych daniną zapisano m.in.: magnetofony i kasety wideo, magnetowidy, kserokopiarki i skanery, płyty CD i DVD, papier ksero, odtwarzacze muzyki mp3 czy komputerowy dysk twardy.

Pieniądze zebrane od importerów i producentów tych urządzeń i materiałów mają trafić do trzech organizacji zarządzania prawami autorskimi: Stowarzyszenie Artystów ZAiKS, Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP i Związek Producentów Audio-Video ZPAV. Warto podkreślić, że to one są głównymi lobbystami za zwiększeniem zakresu opłaty reprograficznej.

Opłata reprograficzna w Europie

Jako argumenty podwyższenia daniny organizacje zarządzania prawami twórców wskazują, że obecnie używane nośniki nie są ujęte w obowiązujących przepisach - jak tablety, czytniki e-book czy smartfony. Poza tym, opłaty w innych krajach europejskich są znacznie wyższe. Na przykład w Belgii, Finlandii czy Szwecji wysokość daniny zależy od pojemności danego nośnika np. odtwarzacza mp3 czy płyty DVD.

Opłata reprograficzna była również tematem dyskusji na forum unijnym. W 2015 roku Parlament Europejski wzywał Komisję Europejską do jasnego oznaczenia wysokości opłaty reprograficznej na cenach w sklepach oraz zaznaczenia, gdzie dokładnie trafiają zebrane w ten sposób środki.

RadioZET.pl/PAP