Ograniczenie handlu w niedziele - niesprawiedliwe i niekorzystne ekonomicznie

Olga Papiernik
12.03.2018 10:37
Tyszka
fot. Andrzej IwanczukEast News

- Ograniczenie handlu w niedziele to "bubel" prawny, jest niesprawiedliwe, gdyż chroni tylko jedną grupę pracowników; jest też niekorzystne z powodów ekonomicznych - powiedział w poniedziałek w Polsat News wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15).

Miniona niedziela była pierwszym dniem wolnym od handlu na mocy ustawy, która weszła w życie 1 marca br. Zakłada ona, że w tym roku, w każdym miesiącu, będą dwie niedziele handlowe - pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 r. będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu - ostatnia, a od 1 stycznia 2020 r. będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele, z wyjątkiem siedmiu w roku.

Tyszka przekonywał, że rządzący nie mogą dyktować ludziom, co mają robić "w jakimkolwiek dniu tygodnia". Pytany, czy "cierpiał" z tego powodu, że w niedziele nie mógł zrobić zakupów, odparł: - W ogóle nie cierpiałem. Szczerze mówiąc, jak mam taką możliwość, to nie chodzę w niedzielę do centrum handlowego.

Dopytywany, czy w związku z tym popiera ograniczenie handlu w niedziele, powiedział: Nie, absolutnie nie popieram. Jestem całkowicie przeciwny z wielu powodów". Wyjaśnił, że m.in. z powodu "niesprawiedliwości, jeśli chodzi o różnego rodzaju pracowników, a także z powodu "wartości" i ekonomii.

Tyszka mówiąc o wartościach, przywołał wypowiedź prezydenta USA Ronalda Reagana w latach 1981–89, który powiedział, że - zadaniem rządu jest chronić obywateli, a nie dyktować im jak mają żyć. - Sam mogę nie lubić chodzić go galerii (handlowej - PAP) w niedzielę, ale nie mam prawa nikomu tego odbierać - podkreślił.

Po drugie - jak mówił - mamy tutaj daleko posuniętą niesprawiedliwość. Są takie zawody, które oczywiście pracują: policjanci, strażacy, lekarze (...), dziennikarze oczywiście, ale dlaczego nie chronimy osoby, która pracuje w kinie, albo w restauracji, a chronimy osobę w handlu - zauważył poseł Kukiz'15.

W jego ocenie, ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę jest bublem prawnym. - Tym osobom, które pracują w handlu naprawdę można było inaczej pomóc. One i tak mają czterdziesto godzinny tydzień pracy tak jak wszyscy. Natomiast można było im zabezpieczyć inaczej możliwość np. dwóch niedziel wolnych - zaznaczył.

Dopytywany o wpływ ustawy na ekonomię, Tyszka powiedział, że regulacja będzie miała bardzo dalekosiężne skutki. - My sobie na obecnym poziomie rozwoju gospodarczego nie możemy na to pozwolić. Nie jesteśmy Niemcami, Austrią, Szwajcarią. Większość państw Unii Europejskiej nie ma takich ograniczeń, mimo tego, co mówi propaganda rządowa - podkreślił.

- To jest (...) pewien deal Prawa i Sprawiedliwości z przewodniczącym (Piotrem) Dudą z Solidarności wynikający z jakiś układanek wyborczych. Więcej osób na tym zdecydowanie straci niż zyska - ocenił Tyszka. - Nie zgadzam się z tym, aby jacykolwiek rządzący dyktowali nam, co mamy robić w jakikolwiek dzień tygodnia - dodał.

PAP/Danuta Starzyńska-Rosiecka/OP