Odcinkowy pomiar prędkości. NIK: ponad połowa mandatów przedawniła się

15.09.2019 06:56
Odcinkowy pomiar prędkości. NIK: ponad połowa mandatów przedawniła się. Dlaczego?
fot. JAROSLAW STASKIEWICZ/NOWA TRYBUNA OPOLSKA/East News

Przedawniła się ponad połowa mandatów wystawiona za wykroczenia drogowe na odcinkowych pomiarze prędkości - podała Najwyższa Izba Kontroli (NIK). Zdaniem inspektorów głównym powodem były braki kadrowe w Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego (GITD) były w latach 2015-2017.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

NIK w swoim raporcie dotyczącym funkcjonowania odcinkowych pomiarów prędkości (OPP) zwrócił uwagę na dużą liczbę przedawnionych mandatów.

Spośród 204 tys. zarejestrowanych i zweryfikowanych wykroczeń popełnionych w latach 2015-2017 na odcinkach dróg objętych odcinkowym pomiarem prędkości, w GITD dopuszczono do przedawnienia aż 115 tys. spraw (57 proc.). Wartość kar wynosiła około 26,3 milionów złotych.

Jak zwraca uwagę Izba, głównym powodem były niedobory kadrowe w GITD.

Zobacz także

Punkty z odcinkowym pomiarem prędkości
fot. NIK

Za mało pracowników

Z kolei w przypadku całego systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym przedawniło się aż 1,6 mln wykroczeń, o wartości kar wynoszącej ok. 371 mln zł. W tym wypadku przyczyną były zarówno wadliwe regulacje prawne "w zakresie możliwości ustalania i karania sprawców wykroczeń, a przede wszystkim niewystarczająca obsada kadrowa Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego".

Jak informuje Izba liczba pracowników obsługująca system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym na koniec 2018 roku wynosiła 243 osoby i o blisko jedną czwartą odbiegała od założeń przyjętych w projekcie "przy jednocześnie wysokiej rotacji kadry, sięgającej w 2018 roku aż 90 proc.".

Zatrudnienie przy odcinkowym pomiarze prędkości
fot. NIK

Zobacz także

"W związku z tymi problemami, GITD znacząco ograniczał również rejestrację wykroczeń, poprzez programowanie urządzeń nawet o 30 km/h powyżej prędkości dozwolonej na danym odcinku drogi, czyli znacznie powyżej wartości określonej w Prawie o ruchu drogowym" - informuje NIK.

Inspektorzy zwrócili uwagę, że kodeks dopuszcza ustawienie urządzeń o 10 km/h powyżej dozwolonej prędkości.

Takie działania zdaniem NIK szacunkowo ośmiokrotnie zmniejszyły liczbę prowadzonych spraw oraz uniemożliwiły nałożenie kar za przekroczenie prędkości, wynoszących w latach 2015-2018 co najmniej 2,8 mld zł, w tym 410 mln zł na odcinkowych pomiarach prędkości.

NIK zwraca również uwagę, że dostosowanie zatrudnienia do liczby założonej w Studium wykonalności Projektu wiązałoby się z kosztem ok. 5,5 mln zł rocznie, odpowiadającym jedynie 0,7 proc. kar nienałożonych przeciętnie w roku na sprawców wykroczeń drogowych (788,7 mln zł).

Izba w raporcie zaznacza, że projekt pod nazwą „Budowa systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym” miał być odpowiedzią na niezadowalający poziom bezpieczeństwa na polskich drogach i liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych.

Jednak zdaniem NIK na etapie planowania tej inwestycji "ani Ministerstwo Infrastruktury, ani Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie dokonały kompleksowej analizy potrzeb w zakresie liczby urządzeń rejestrujących i ich lokalizacji".

Zobacz także

Zakupione urządzenia rejestrujące do odcinkowych pomiarów prędkości sprawowały nadzór jedynie nad 77 km dróg krajowych, co stanowiło niespełna 1 proc. ogółu długości tych dróg w Polsce. W konsekwencji średnia długość odcinkowych pomiarów prędkości wynosiła zaledwie 2,7 km zamiast planowanych 10 km

Najwyższa Izba Kontroli

Polacy giną na drogach

Według informacji przytoczonych przez NIK co najmniej 71 proc. kierujących pojazdami poruszało się na 27 z 29 odcinkach z dozwoloną prędkością, a średnio, co pięćsetny kierowca przekraczał na nich dopuszczalną prędkość o ponad 20 km/h.

"Funkcjonowanie odcinkowych pomiarów prędkości, w przeliczeniu na oszacowane koszty jednego wypadku oraz koszty ofiar śmiertelnych, przyniosło szacunkowy efekt korzyści społecznych w wysokości 120 mln zł, który ponad 12-krotnie przewyższył koszty zakupu i utrzymania tych urządzeń" - podkreśliło NIK.

W rezultacie - system nie przyczynił się dotychczas znacząco do poprawy bezpieczeństwa na drogach.

Jak wskazuje NIK wypadki drogowe są jedną z najczęstszych przyczyn śmierci Polaków.

W latach 2010-2018 średnio co dwie i pół godziny na polskich drogach ginął człowiek, co oznacza, że Polska jest krajem o jednym z najwyższych wskaźników ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na milion mieszkańców.

W 2018 roku Polska zajmowała 25. miejsce wśród unijnych krajów - większa liczba ofiar śmiertelnych była jedynie w Chorwacji, na Łotwie, w Bułgarii i Rumunii.

Liczba wypadków śmiertelnych w UE
fot. NIK

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP