Zamknij

„Przyjaciele spójności” kontra „oszczędna czwórka”, czyli spór o budżet UE

20.02.2020 17:26
Nowy budżet UE. O co toczy się stawka podczas szczytu w Brukseli?
fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

Z ogromnymi cięciami i bez pieniędzy z Wielkiej Brytanii, ale za to ambitnymi celami klimatycznymi. Przywódcy unijni poszukują kompromisu w sprawie nowych ram finansowych UE. Dlaczego nie mogą znaleźć wspólnego stanowiska?     

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Trzy dziesiąte procenta. O taka stawkę toczy się spór pomiędzy liderami politycznymi i unijnymi instytucjami. Podczas czwartkowego szczytu Rady Europejskiej przywódcy 27-ki rozpatrywali najnowszą propozycję wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027.

To na ich podstawie określa się priorytety przy podziale unijnego budżetu. Do tej pory głównie były one skupione na polityce spójności i rolnictwie, co było bardzo korzystne dla Polski. Jednak siedem lat temu, kiedy ustalano poprzednią perspektywę finansową, Unia miła zupełnie inne wyzwania – jak rosnący kryzys migracyjny.

Zobacz także

Mniej pieniędzy na politykę spójności?

Obecnie unijni przywódcy głowią się, jak wypełnić lukę w budżecie po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, co znacznie uszczupliło unijną kasę. Ponadto nowa Komisja Europejska forsuje tzw. nowy zielony ład (z ang. New Green Deal), mający doprowadzić do dekarbonizacji gospodarki państw UE.     

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zaproponował nowe ramy finansowe na poziomie 1,074 dochodu narodowego brutto (DNB) całej unijnej 27-tki. Dla porównania – Komisja Europejska kierowana przez Ursulę von Der Leyen planowała ramy w wysokości 1,11 proc. DNB.

Najbardziej kosztowną opcję zaprezentował Parlament Europejski, który twardo domaga się budżetu na poziomie 1,3 DNB. Przewodniczący PE David Sassoli ostro skrytykował propozycję Michela grożąc, że takie ramy finansowe na pewno nie zostaną poparte przez europosłów.

- Jeśli chcemy utrzymać ten sam poziom finansowania, trzeba znaleźć dodatkowe pieniądze – poprzez większe składki członkowskie lub szukanie nowych dochodów – podkreślił Jan Olbrycht, europoseł PO i Europejskiej Partii Ludowej (EPP), sprawozdawca PE w sprawie wieloletnich ram finansowych.

Linia sporu w sprawie nowego unijnego budżetu przebiega wokół celów, na które Unia będzie kierowała pieniądze przez najbliższe siedem lat. Państwa z Europy Środkowo-Wschodniej oraz Włochy, Hiszpania i Portugalia domagają się utrzymania na podobnym poziomie wydatków na politykę spójności i rolnictwo.

„Przyjaciele spójności”, jak potocznie nazywa się to stronnictwo, apelują o utrzymania wyższego finansowania budżetu. Na to absolutnie nie chce się zgodzić „oszczędna czwórka” – czyli Holandia, Austria, Dania i Szwecja. Ich zdaniem nowe ramy finansowe powinny zamknąć się w 1 proc. DNB.

Jest jeszcze trzecia grupa państw, jak Niemcy czy Finlandia, bardziej skłonne do kompromisu.    

- Ci, którzy są biedniejsi i nie są płatnikami netto, popierają zwiększenie budżetu. Obecnie trudno to wytłumaczyć Niemcom czy Holendrom – wskazał Włodzimierz Cimoszewicz, europoseł SLD i socjaldemokratów.

Zobacz także

Propozycja Komisji Europejskiej, jak i Rady Europejskiej obcina środki na politykę spójności. To z niej finansowane są inwestycje, takie jak drogi, kolej czy modernizacje, które mają niwelować różnice w poziomie życia w krajach UE. Tylko, że Komisja proponowała aż 19,5 mld euro mniej dla Polski z polityki spójności, a Rada – około 2 mld euro.

Według pomysłu Michela Polska otrzymałaby również więcej na politykę rolną (500 mln euro), ale ze sposobem wyrównywania płatności bezpośrednich. Są one niekorzystne dla polskich hodowców czy plantatorów.

- Nowe propozycje dotyczące budżetu UE, są lepsze od tych przedstawionych wcześniej - mówił premier Mateusz Morawicki przed rozpoczęciem czwartkowego szczytu. Dodał, że Polska nie zgodzi się na obniżenie unijnego budżetu.

Rządy prawa a unijna kasa 

W grze jest również powiązanie praworządności z unijnym budżetem.

Zdaniem Jana Olbrychta jest to nie do uniknięcia. Jednak nie może to być mechanizm skrojony tylko na Polskę i Węgry, wobec których unijne instytucje mają największe zastrzeżenia w kwestii wymiaru sprawiedliwości. Potencjalnie zagrożone taką procedura jest również Malta czy Rumunia.

Na przykład KE proponowała, żeby to ona składała wniosek o zawieszenie dotacji dla kraju łamiącego unijne zasady praworządności, co mogliby przyjąć lub odrzucić unijni ministrowie. Z kolei PE wolał oddać ekspertom ocenę rządów prawa w poszczególnych krajach i dopiero na podstawie ich opinii decydować o ewentualnej obcięciu dotacji. Przy ostrym stanowisku państw starej i nowej Unii ciężko o wspólne stanowisko.

- Każda ze stron ma zdecydowane zdanie w tej sprawie i trzeba znaleźć kompromis – wskazał Jan Olbrycht.

Merkel będzie musiała spiąć unijny budżet

Ogromnym wyzwaniem dla unijnego budżetu będzie finansowanie nowego zielonego ładu. Według pomysłu von Der Leyen do 2050 roku UE powinna osiągnąć neutralność klimatyczną i przejść transformację z gospodarki opartej na paliwach kopalnych na opartą o odnawialne źródła energii. Konserwatyści są sceptyczni.

- Nowa Komisja Europejska chce szczególnie zrezygnować ze wszystkich projektów węglowych i gazowych. Nie tylko polski przemysł jest zaniepokojony. Polskę czeka trudny okres – wskazał prof. Zdzisław Krasnodębki, europoseł PiS i frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Dodał, że do tej pory Komisja nie przedstawiła dokładnych szczegółów nowej polityki klimatycznej.

Zobacz także

Dla krajów, takich jak Polska, KE przygotowała fundusz sprawiedliwej transformacji. Ma on choć w części pokryć koszty ekonomiczne i społeczne odejścia od gospodarki węglowej. Jednak na ostatnim szczycie unijnym w tej sprawie Polska jako jedyny kraj sprzeciwiła się nowym celom klimatycznym.

W odpowiedzi Rada Europejska podkreśliła, że brak zgody oznacza obcięci o połowę środków ze specjalnego funduszu. Dalsze weto rządu Mateusza Morawieckiego może oznacza, że Polska zamiast 2 mld euro otrzyma tylko 1 mld euro na transformację energetyczną.     

- To, że żaden kraj nas nie poparł to nie oznacza, że nikt nie podziela naszego zdania – tłumaczył prof. Krasnodębski. Miał na myśli na przykład niemiecki przemysł samochodowy, który w Brukseli lobbuje za opóźnieniem ambitnych celów klimatycznych Komisji Europejskiej.

Nie tylko zdaniem europosła PiS kluczowa będzie postawa Niemiec, które w lipcu obejmą prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Do rządu Angeli Merkel będzie należeć finalizacja negocjacji w sprawie nowych ram finansowych. Tymczasem za Odrą rosną polityczne niepokoje związane z kryzysem w partii rządzącej CDU, która wciąż nie wskazał następcy lub następczyni Merkel.

- Bierzemy pod uwagę, że nie będzie porozumienia w sprawie budżetu do końca roku – alarmował Olbrycht. Co jeśli nie uda się osiągnąć w tej sprawie kompromisu?   

Nieprzyjęcie nowej perspektywy finansowej sprawi, że od przyszłego roku może zostać zawieszone finansowanie dotychczasowych programów unijnych. Będą realizowane do czasu, kiedy skończą się pieniądze z poprzedniej perspektywy finansowej.

Zobacz także

RadioZET.pl