Zamknij

Zakaz sprzedaży alkoholu od godz. 19. Biskupi naciskają na rząd?

14.10.2020 18:14
Nowe obostrzenia. Zakaz sprzedaży alkoholu. Biskupi naciskają na rząd?
fot. Aleksandar Karanov/Shutterstock (ilustracyjne)

Zakaz sprzedaży alkoholu miałby dotyczyć przede wszystkim stacji benzynowych i sklepów monopolowych - podała "Gazeta Wyborcza". Według dziennika na nowe rządowe obostrzenia podczas pandemii mieli naciskać polscy biskupi.

Nowe obostrzenia podczas pandemii koronawirusa mają doprowadzić do zapanowania nad gwałtownym wzrostem liczby zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Tylko w środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o ponad 6 tys. nowych przypadków. Rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził kolejne restrykcje, jak nakaz zasłaniania nosa i ust na zewnątrz na terenie całego kraju.

Na tym ma się nie skończyć. Jak podał w środę Polsat News, rząd planuje nowe obostrzenia, w tym zakaz organizacji wesel czy ograniczenie sprzedaży alkoholu. Zwłaszcza ten ostatni punkt wywołał zaskoczenie, bo do tej pory Sanepid czy resort zdrowia nie zgłaszał takich pomysłów. Obecnie w strefach czerwonych (do tej pory 38 powiatów) bary i restauracje mogą być czynne tylko do godz. 22.

Zakaz sprzedaży alkoholu. Biskupi naciskali na rząd?

Jak podała "Gazeta Wyborcza", wśród potencjalnych nowych obostrzeń podczas pandemii rozważany jest wariant zakazu sprzedaży alkoholu po godz. 19 czy 20. - Tam, gdzie alkohol jest sprzedawany oprócz innych towarów, jak na przykład żywność czy środki czystości, zakaz nie obowiązywałby lub można by rozważyć wprowadzenie ograniczeń w późniejszych godzinach - wskazał informator dziennika.

Zobacz także

Jaki cel w takim razie mają obostrzenia w handlu napojami wyskokowymi? - Zależy nam jednak na odcięciu dwóch źródeł: stacji benzynowych, gdzie choć ceny za alkohol są wysokie, to dostępność tych punktów jest bardzo duża, oraz sklepów typowo monopolowych, gdzie alkohol można kupić bardzo tanio - przekazał informator "Wyborczej". 

Gazeta podkreśliła, że ewentualny zakaz miałby powstrzymać Polaków od organizowania imprez i spotkań towarzyskich, które mogą rozprzestrzeniać koronawirusa. "Jak się dowiadujemy nieoficjalnie, na rząd w sprawie ograniczeń sprzedaży alkoholu naciskali biskupi" - dodała "GW".

Z proponowanych restrykcji nie ukrywa zadowolenia Krzysztof Brzózka, były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. - Wbrew powszechnym przekonaniom alkohol rozluźnia nasze myślenie o zagrożeniach. Powoduje, że łatwiej podejmuje się decyzje mało odpowiedzialne. Poza tym sprzyja lekceważeniu zagrożenia - komentował Brzózka w rozmowie z dziennikiem.

Zobacz także

Jego zdaniem trzeba pójść dalej i w ogóle zakazać sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych, bez względu na pandemię koronawirusa. - A czy Polacy nie będą tych zakazów obchodzić? To pytanie już mnie denerwuje. Jak zapyta się Polaków, czy alkohol szkodzi zdrowiu. to 90 proc. mówi, że szkodzi. I co z tego? I tak pijemy, a rząd się tym nie przejmuje - wskazał Brzózka.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza