Zamknij

Nie będzie końca lockdownu. Rząd wycofał się z obietnicy

07.04.2021 13:49
Mateusz Morawiecki
fot. RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER/East News

Na początku marca 2021 roku rząd po raz pierwszy podał publicznie datę końca lockdownu: całkowite luzowanie restrykcji miało zacząć się bezpośrednio po Wielkanocy. Deklaracja, jak się okazało, była przedwczesna: trzecia fala zaatakowała mocniej, niż się spodziewano, i rząd musiał zapomnieć o złożonej Polakom obietnicy.

Lockdown wprowadzony 27 marca 2021 został przedłużony o kolejne 11 dni i potrwa do 18 kwietnia 2021. Przed tą datą rząd, analizując sytuację w szpitalach i liczbę zachorowań, może podjąć decyzję o kolejnym przedłużeniu obostrzeń. Już teraz minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że na majówkę nie ma się co szykować, gdyż w jej czasie będą dalej obowiązywać restrykcje.

Jeszcze miesiąc temu rząd przekonywał, że przed nami ostatnie podrygi pandemii, a bezpośrednio po Wielkanocy zacznie się stopniowe luzowanie obostrzeń, tak by do wakacji zapomnieć o nich całkowicie. Zrealizowanie tej obietnicy zależało jednak od odnotowania spadku zachorowań – zamiast tego rząd szykuje się już na nadejście czwartej fali.

Rząd nie zacznie wygaszać lockdownu. Obiecał usuwanie obostrzeń po Wielkanocy

Plany rządu dotyczące całkowitego usuwania obostrzeń tłumaczone były dużym tempem szczepień oraz faktem, że 20-25 procent Polaków ma już antygeny, więc COVID-19 przeszło. Oznaczało to osiągnięcie stopnia odporności zbiorowej umożliwiającego podejmowanie bardziej ryzykownych decyzji.

Taką miało być właśnie rozpoczęcie wygaszania lockdownu po Wielkanocy. Gdy padła ta obietnica, rząd starał się wprowadzać dotkliwsze restrykcje regionami, tak by nie musieć zamrażać gospodarki w całej Polsce. Adam Niedzielski zastrzegł, że plan rezygnacji z lockdownu będzie mógł zostać wcielony w życie tylko wtedy, gdy po świętach trzecia fala zacznie opadać.

7 kwietnia 2021 minister zdrowia przyznał, że widać tendencję spadkową, nie wiadomo jednak, czy nie jest to przekłamanie danych wynikające z faktu, że w święta mniej osób zgłaszało się po pomoc lekarską i było poddawane testom. Rząd potrzebuje więcej czasu, by móc to oszacować, zamiast luzowania obostrzeń wprowadzono więc ich przedłużenie. Wciąż niewykluczone, że dojdzie nawet do dalszego zaostrzenia restrykcji: eksperci szacują, że liczba wykrywanych dziennie zachorowań wzrośnie powyżej 40 000.

Na dobre wiadomości związane z odmrażaniem gospodarki i życia społecznego Polacy będą więc musieli jeszcze poczekać. Nie wiadomo jeszcze nawet, jak długo: minister Niedzielski zapytany wprost o kryteria, które pozwoliłyby na otwarcie hoteli w lecie i umożliwienie wyjazdów stwierdził, że za wcześnie jeszcze, by o tym mówić.

Zasugerował przy tym, że kluczowa będzie nie liczba wykrywanych zachorowań, lecz procent zajętych łóżek covidowych w szpitalach. Polityk powiedział przy tym wprost, że nie ma co szykować się na majówkę: w jej czasie na pewno obowiązywać będą surowe restrykcje, nawet jeśli trzecia fala będzie widocznie opadać.

RadioZET.pl