Zamknij

Nianie nie narzekają na brak pracy. Jakie zarobki?

20.10.2020 19:45
Niania podczas koronawirusa. Jakie zarobki?
fot. fizkes/Shutterstock (ilustracyjne)

Co najmniej 4 tys. zł brutto - tyle może zarobić niania w Warszawie. Podczas drugiej fali koronawirusa opiekunki do dzieci są coraz chętniej najmowane przez rodziców. 

Koronawirus spowodował kolejne obostrzenia w całej Polsce. Rząd nadal nie zdecydował się o wprowadzeniu nauki zdalnej dla szkół podstawowych i przedszkoli. Zgodnie z informacjami Ministerstwa Edukacji Narodowej i kuratorów oświaty, we wtorek 20 października w trybie innym niż stacjonarny pracowało 5,54 proc. szkół podstawowych i 1,65 proc. przedszkoli.

Mimo to sytuacja jest dynamiczna i coraz więcej rodziców szuka opiekunki dla swoich pociech. Emilia Pyzel z warszawskiej agencji "Your Nanny" w rozmowie z portalem Money.pl podkreśliła, że podczas wiosennego lockdownu działalność niań praktycznie zamarła. Jesienią jest już zupełnie inaczej. 

Niania podczas pandemii. Jakie zarobki?

Zdaniem Pyzel obecnie około 90 proc. zapytań od rodziców dotyczą ofert na połowę etatu. "Czasem są to 4 godziny dziennie, czasem trochę więcej. Niektórzy rodzice szukają też opiekunek na 2 albo 3 dni w tygodniu" - podało Money.pl.

Zobacz także

W stolicy niania może liczyć na standardową stawkę do najmniej 20 zł za godzinę. Pracują średnio po 9 godzin dziennie, ponieważ dodatkową godzinę ze standardowych ośmiu zostawiają na czas dojazdu rodziców do dzieci. To daje co najmniej 3,6 tys. zł miesięcznie - choć są rodzice, którzy płacą znacznie więcej.

Pyzel opowiedziała Money.pl o opiekunce, która zarabia 8 tys. zł miesięcznie za opiekę nad dwójką dzieci na pół etatu. Nieco niższe stawki obowiązują w innych polskich miastach. Na przykład w okolicach Poznania jedni rodzice oferują 5,8 tys. brutto dla niani. Z kolei w Gorzów Wielkopolskim nianie mogą liczyć na stawkę kilkunastu złotych na godzinę. 

Cena za wynajęcie opiekunki czy niani zależy do stażu pracy, wykształcenia, miejsca zamieszkania itp. Money.pl dodał, że z powodu niestabilności w nauczaniu szkolnym wraca do łask instytucja guwernantki - specjalistki od edukacji domowej.

Zobacz także

- Niedawno wrzuciłam ogłoszenie, a już rodzice się zgłaszają. Chyba widmo kolejnego lockdownu rzeczywiście ich przestraszyło. I nie bardzo chcą pracować przez kolejne miesiące z płaczącymi dziećmi obok - komentowała dla Money.pl Beata, jedna z niań w Warszawie. 

RadioZET.pl/Money.pl