Zamknij

Lockdown zastopował PiS. Mniej przepisów uchwalonych w pośpiechu

04.03.2021 16:27
Produkcja prawa w 2020 roku
fot. Jakub Kaminski/East News

Prawo w minionym roku wprowadzane było bez vacatio legis, na szybko i z setkami stron objaśnień do pozornie krótkich ustaw. W czasie pandemii powstało 15 tysięcy stron nowych przepisów.

Pandemia nieco przystopowała produkcję prawa. W 2020 roku uchwalono prawie 15 tysięcy stron rozporządzeń i ustaw. Choć wbrew pozorom to dobry wynik zwiastujący wolniejsze tempo legislacji, to wciąż jakość stanowionego prawa pozostawia wiele do życzenia.

Przedsiębiorcy zmagający się z pandemią w minionym roku nie mogli narzekać na brak niespodzianek od polskiego ustawodawcy. Nowe przepisy, w tym często te wymagające dodatkowego przygotowania się, pojawiały się z dnia na dzień i niemalże od razu wchodziły w życie.

„Tylko” 15 tysięcy stron nowego prawa

Pandemia uspokoiła jednak nieco parlamentarzystów przy uchwalaniu nowych przepisów. Obowiązkowa izolacja i nadzwyczajny tryb prac Sejmu i Senatu przełożyły się na liczbę stron uchwalonego prawa. W pandemicznym roku powstało 14,9 tysięcy stron nowego prawa. Liczba pozornie duża, ale to lepszy wynik niż w 2021 roku, kiedy to stron nowych przepisów było 21 tysięcy.

To wyniki badania firmy doradczej Grant Thornton, która w najnowszym „Barometrze prawa” pisze, że tempo legislacji zwolniło. W 2020 roku uchwalono najmniej rozporządzeń i ustaw od 12 lat.

O ile nie razi już liczba nowych aktów prawnych, to jakość przepisów i sposób ich wprowadzania wciąż pozostawiają wiele do życzenia, o czym sami najlepiej wiedzą przedsiębiorcy czekający np. na decyzję ws. lockdownu.

1600 stron przepisów covidowych

Autorzy raportu zaznaczają, że walka z pandemią w minionym roku również wiązała się z produkcją nowych przepisów, jednak skala tej produkcji była relatywnie niewielka. Powstało około 1,6 tys. stron przepisów związanych z pandemią, co stanowiło 11 proc. wszystkich nowych aktów.

Można zatem wnioskować, że średnio co dziesiąta strona nowego prawa dotyczyła walki z COVID-19. Choć przepisów było mniej, a produkcja prawa zwolniła, to i tak trudno o jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy Polska jest stabilnym krajem pod względem stabilności prawa. Odpowiedź sugeruje jednak czas, jaki średnio musimy poświęcić, by być na bieżąco z nowymi przepisami.

Obywatel, który chciałby mieć pewność, że jest na bieżąco ze zmianami w prawie, w 2020 roku musiałby każdego dnia roboczego na samo czytanie aktów prawnych poświęcić 1 godzinę i 58 minut (przy optymistycznym założeniu, że na przeczytanie jednej strony aktu prawnego potrzebne są 2 minuty) 

Grant Thornton

Mankamentów polskiego prawa jest jednak więcej. Zdaniem analityków błędem numer jeden jest wprowadzenie przepisów niemalże z dnia na dzień, czyli całkowity brak vacatio legis.

Nowe przepisy „za pięć dwunasta”

Przedsiębiorcy zdążyli przyzwyczaić się ekstremalnie trudnych warunków prowadzenia biznesu: w piątek rząd ogłasza, że dana branża musi zawiesić działalność od soboty. Na dodatek szczegóły dotyczące nowych obostrzeń znajdują się w rozporządzeniu, które publikowane jest w późnych godzinach wieczornych na dzień przed ich wprowadzeniem.

Trudno o vacatio legis w okresie pandemii, gdzie decyzje podejmowane są w nadzwyczajnym trybie. Co do zasady akty normatywne powinny wchodzić w życie dopiero po 14 dniach od opublikowania ich w Dzienniku Ustaw. Termin też może być krótszy, „jeśli ważny interes państwa wymaga natychmiastowego wejścia w życie aktu normatywnego i zasady demokratycznego państwa prawnego nie stoją temu na przeszkodzie, dniem wejścia w życie może być dzień ogłoszenia tego aktu w dzienniku urzędowym”.

Trudno nie zgodzić się z tezą, że pandemia stanowi sytuację nadzwyczajną uzasadniającą szybkie zmiany w prawie.

Grant Thornton wyliczył, że tylko w przypadku ustaw podatkowych vacatio legis wyniosło w 2020 roku 14,8 dnia. W przypadku rozporządzeń, czas na zapoznanie się z ustawą i ewentualne wdrożenie zmian w firmie wyniósł średnio 3,5 dnia.

„Coraz więcej rozporządzeń podatkowych wchodzi w życie bez jakiegokolwiek vacatio legis, czyli nowe przepisy stają się obowiązującym prawem z dniem publikacji w Dzienniku Ustaw” – czytamy w raporcie.

Ustawy pisane na kolanie, zero konsultacji, szybki podpis prezydenta

Mankamentów polskiej legislacji jest jednak więcej. Autorzy raportu zauważają, że projekty aktów prawnych tworzone są często w pośpiechu, bez zachowania odpowiedniej staranności, z pominięciem konsultacji publicznych czy dyskusji z ekspertami. W minionym roku droga projektu od dnia wpłynięcia do Sejmu do podpisu prezydenta trwała średnio 77 dni.

Nie wszystkie projekty trafiają do komisji sejmowych, w 2020 roku było to tylko 13 proc. wszystkich aktów. Prezydent również przyśpieszył. Andrzej Duda w minionym roku potrzebował średnio 6 dni na zapoznanie się z projektem i złożenie podpisu.

„W wielu przypadkach Prezydent podpisywał nowe ustawy jeszcze tego samego dnia, którego je otrzymał” – czytamy w raporcie.

- Przygotowywanie ustaw na ostatnią chwilę nasila niepewność przedsiębiorców. Jeszcze kilka lat temu prace nad ustawą toczyły się dwukrotnie dłużej i tworzone akty prawne były poddawane znacznie głębszej refleksji niż obecnie – i dotyczy to niemal wszystkich etapów procesu legislacyjnego. Efektem tego jest niejednokrotnie potrzeba szybkiego nowelizowania przepisów w celu naprawienia przeoczonych błędów czy „uszczelnienia” regulacji. Gorsza jakość prawa generuje też potrzebę tłumaczenia przez projektodawcę zawiłości wprowadzonych już w życie aktów prawnych bądź „naprawianie” ich poprzez nieformalne wyjaśnienia. To nie jest zdrowa sytuacja, co potwierdzają przedsiębiorcy, z którymi rozmawiamy. Nieprzewidywalność prawa to numer jeden na liście uciążliwości dla biznesu – komentuje Grzegorz Maślanko, radca prawny, partner w zespole Kancelarii prawnej w Grant Thornton.

Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton w Polsce radzi, by „kawał dla biznesu” zamienić na „kwartał dla biznesu” i dać przedsiębiorcom odetchnąć od stałych zmian w prawie.

- Dziś to nie kwartał dla biznesu, a kawał dla biznesu. Jak planować działalność, skoro nie wiemy jakie prawo będzie obowiązywać kolejnego dnia? – podsumowuje Tomasz Wróblewski.

RadioZET.pl