Zamknij

Miliony dla artystów. „Ministerstwo pomyliło dochód z przychodem”

16.11.2020 10:15
Piotr Gliński
fot. Mateusz Grochocki/East News

Fundusz Wsparcia Kultury to 400 mln zł dotacji przyznanych artystom i przedsiębiorcom działającym w branży kultury. Ogromne kwoty oraz część beneficjentów wsparcia szybko zaczęły budzić kontrowersje. Co poszło nie tak?

Tarcze antykryzysowe mają pomóc przetrwać przedsiębiorcom trudne czasy zarazy. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowało pomoc dla artystów, którzy zostali dotkliwie potraktowani przez lockdown. Zakaz imprez masowych sprawił, że nie mogą grać koncertów, przez co ich sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła.

Ludzie kultury zabiegali więc o wsparcie podobne do tego, jakie otrzymali przedsiębiorcy z innych zamykanych branż. Za jej organizację zabrało się MKiDN, które jednak przygotowując Fundusz Wsparcia Kultury popełniło kilka błędów, bezlitośnie wykorzystanych przez beneficjentów.

Fundusz Wsparcia Kultury. Dlaczego artyści dostali miliony?

Serwisowi money.pl udało się porozmawiać z przedstawicielami branży, którzy mieli możliwość poznania mechanizmu przyznawania wsparcia z pierwszej ręki. Jak tłumaczą, przyjęte rozwiązania zawierały błędne założenia.

Kryterium wyliczenia maksymalnej kwoty wsparcia był spadek przychodów. I o połowę kwoty przychodów z roku poprzedniego można było się starać. Wiele firm mogło wykorzystać sytuację i nie tylko zrekompensować sobie straty wynikające z pandemii, ale dodatkowo się wzbogacić.

właścicielka firmy eventowej

Przedsiębiorczyni wskazała, że Ministerstwo najprawdopodobniej pomyliło przychód z dochodem, czyli przychodem pomniejszonym o koszty działalności. Resort był zainteresowany tylko tym pierwszym, przez co do artystów miały trafić (wypłaty z Funduszu Wsparcia Kultury wstrzymano) miliony.

Dla wielu z nich dotacja była czystym zyskiem: osiągnięcie przychodu w takiej wysokości oznaczałoby konieczność poniesienia wysokich kosztów, na przykład na wypłaty dla pracowników i ekipy scenicznej, wynajem sali czy zapewnienie bezpieczeństwa. Pieniędzmi z Ministerstwa Kultury nie musieliby się z nikim dzielić.

Zobacz także

W działaniu Funduszu wskazano także inne nieprawidłowości. Wprowadzono co prawda ograniczenie, że jeden podmiot mógł wnioskować o pomoc tylko raz, ale okazało się to być zabezpieczeniem niewystarczającym.

O pieniądze z Funduszy występowali bowiem oddzielnie artyści i ich menedżerowie, a także firmy eventowe – nawet, jeśli deklarowany spadek przychodów dotyczył jednej i tej samej imprezy. Dzięki MKiDN mogli więc zarobić łącznie kilkukrotnie więcej, niż w przypadku faktycznego zorganizowania koncertu - doszło do cudownego rozmnożenia pieniędzy.

Zobacz także

Ostatni z zarzutów postawionych w money.pl przez właścicielkę firmy eventowej to brak weryfikacji podmiotów składających wnioski. Nie sprawdzano nawet, czy wnioskujący podmiot zajmuje się działalnością kulturalną lub artystyczną: pieniądze mógł dostać każdy, kto się po nie zgłosił.

Z tego właśnie powodu na liście beneficjentów znalazło się biuro rachunkowe, wypożyczalnia automatów vendingowych, a także przedsiębiorstwa z branży handlowej, transportowej, informatycznej i gastronomicznej.

RadioZET.pl/money.pl