Minister cyfryzacji: nikogo nie interesuje, co Kowalski ogląda w sieci

22.01.2020 07:20
Marek Zagórski, minister cyfryzacji, o sieci 5G i pornografii w sieci
fot. Piotr Molecki/East News

Po koniec tego roku sieć 5G będzie w kilku miastach Polski - zapowiedział Marek Zagórski, minister cyfryzacji, w wywiadzie dla portalu RadioZET.pl. Z kolei w temacie ograniczenia dostępu do pornografii w sieci podkreślił, że nie uda się wyeliminować "tego problemu w stu procentach".

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Sieć 5G w Polsce, rozwój chińskich firm technologicznych nad Wisłą oraz ograniczenie dostępu do pornografii w sieci - to główne tematy rozmowy z ministrem cyfryzacji. Marek Zagórski podkreślił, że nie wyobraża sobie szerokiej współpracy z firmą Huawei, która stała się elementem konfliktu handlowego pomiędzy USA i Chinami. 

Jednocześnie szef resortu cyfryzacji jest otwarty na chińskie inwestycje technologiczne w Polsce. Wskazał, że korzystanie z chińskich smartfonów jest bezpieczne, "choć istnieje pewne ryzyko". Mówił również o potrzebie dywersyfikacji dostawców technologii i oprogramowania dla sieci 5G, która do końca roku ma być uruchomiona w kilku miastach Polski. 

Z kolei w temacie ograniczenia dostępu dzieci do pornografii w sieci Zagrórski nadal opowiada się za mechanizmem kontroli wieku, ale jednocześnie jest przeciw jakiejkolwiek formie cenzury. - Nikogo nie interesuje, co dorosły Kowalski ogląda w sieci wieczorami. Cel to ochrona dzieci - powiedział.

Zobacz także

Piotr Drabik: Ma pan smartfon obsługujący sieć 5G?

Marek Zagórski: Jeszcze nie.                                                                                                                  

Planuje pan to zmienić?

A wie pan, nie zastanawiałem się nad tym jeszcze. Pewnie tak. Z drugiej strony nie mam osobistej potrzeby, aby mieć szybszy transfer danych. Inna sprawa, że kiedy pojawiała się sieć 2G czy 3G wielu z nas też takiej potrzeby nie miało.

Technologia taka, jak 5G niesie za sobą cały szereg możliwości. Nawet jeśli dziś nie myślę, żeby taki smartfon sobie zafundować, to za rok zapewne się to zmieni.

Gdynia ma być pierwszym polskim miastem z pełną siecią 5G. Kiedy cała Polska będzie nią objęta?

Dla całego kraju to jeszcze potrwa.  

Cztery lata?

To zależy, co rozumiemy pod pojęciem całego kraju. Kiedy popatrzymy na agendę Komisji Europejskiej, która jest wskazówką dla wszystkich państw członkowskich, do 2025 roku powinniśmy mieć 5G we wszystkich dużych miastach i przy głównych szlakach komunikacyjnych.

Nawet Komisja Europejska nie zakłada, że 5G będzie dostępne na obszarze całej Unii. Wydaje mi się, patrząc po nakładach operatorów na wykup częstotliwości w poszczególnych państwach, że rozpowszechnienie 5G nastąpi wcześniej, niż w 2025 roku.

Zobacz także

Wskazuje na to również dynamika rozwoju mobilnego internetu. Wydaje mi się, że pokrycie usługami 5G w wybranych miejscach może się udać już w 2023 roku.

Jeśli spotkamy się za rok, to sieć 5G będzie w największych miastach Polski?

Co najmniej w jednym mieście, ale być może również w kilku. Wydaje mi się, że jeśli operatorzy poczynią nakłady na częstotliwości, będą to sobie chcieli jak najszybciej skompensować. Musimy pamiętać, że sieć 5G w obecnym standardzie bazuje na infrastrukturze LTE.

Pełne możliwości 5G nie objawia nam się z dnia na dzień. Najłatwiejsza do osiągnięcia jest duża szybkość, drugim elementem jest niskie opóźnienie, a trzecim tak zwana pojemność sieci – czyli możliwość połączenia się online nawet miliona urządzeń na kilometrze kwadratowym. Myślę, że koniec tego roku przyniesie sieć 5G w kilku miastach Polski.

Kto obecnie jest w grze o budowę sieci 5G w Polsce – Huawei, ZTE, Ericsson, ktoś jeszcze?

Mówimy oczywiście o dostawcach urządzeń i oprogramowania, bo sieć budują operatorzy telekomunikacyjni, współpracujący z różnymi dostawcami. Tu nie mamy faworyta. Natomiast wiemy, co jest naszym priorytetem – to bezpieczeństwo sieci.

Jest ono bardzo szeroko rozumiane – od kwestii technologicznych, po kwestie polityczne. Na pewno jest nam bliżej to tego, aby robiły to firmy europejskie. I jako Polska mamy tu bardzo dobrą sytuację. Swoje centra badawcze związane z budową 5G mają i Ericsson, i Nokia a także w pewnej mierze Samsung.

Ericsson ma zresztą nie tylko centra rozwojowe, ale także buduje same urządzenia do transmisji 5G - w fabryce w Tczewie. Zależy nam więc także na tym, by to, co zostanie w Polsce wytworzone – zarówno na poziomie oprogramowania, jak i sprzętu – znalazło swoje miejsce w sieciach 5G budowanych w naszym kraju. 

Zobacz także

Na przykład Węgry mocno otworzyły się na współpracę z chińskim Huaweiem. Czy wyobraża pan sobie taką sytuację w Polsce?

Nie wyobrażam sobie tego. Mamy w tej sprawie inne zdanie niż Węgrzy. Dlaczego? Bo sieć 5G będzie miała ogromny wpływ na funkcjonowanie państwa. Nie tylko poszczególnych systemów, ale wręcz całych sektorów gospodarki czy miast.

Dlatego 5G musi być dużo bezpieczniejsze. Jeśli chodzi o dostawców sprzętu jednym z podstawowych warunków będzie więc dywersyfikacja. I nie chodzi tu nawet o tego czy innego dostawcę, ale o to, by nie być uzależnionym od jednego.

Czyli chińskie firmy mogą dostarczyć Polsce technologii w zakresie dwóch trzecich albo jednej trzeciej całej sieci 5G?

Nasze propozycje, wysłane zresztą do Komisji Europejskiej, są takie, byśmy mówili o dywersyfikacji dostawców. Chodzi o to, byśmy nie budowali sieci w oparciu tylko o jednego z nich.

Drugi element – bezpieczeństwo. Niezależnie od tego, jacy będą dostawcy, muszą dawać gwarancje bezpieczeństwa. Nieważne czy mówimy o Ericssonie, czy chińskich firmach. Premier Mateusz Morawiecki w ostatnim wywiadzie dla „Die Welt” przypomniał też inne aspekty, o których powinniśmy pamiętać.

Czy polskie władze starają się balansować między Stanami Zjednoczonymi i Chinami w sprawie 5G?

Nasz zasadniczy interes to bezpieczeństwo sieci, które definiujemy sami. To nasze zadanie, kompetencja i niezależność. Jednocześnie w tej sferze trudno działać samodzielnie, dlatego dobrze mieć partnerów.

Jesteśmy członkiem NATO i UE. Naszym bardzo ścisłym partnerem są Stany Zjednoczone. Podpisaliśmy deklarację bezpieczeństwa sieci 5G. Jest to również związane z tym, że na naszym terenie stacjonują wojska amerykańskie.

To zmienia perspektywę. Musimy pamiętać, że technologia 5G będzie również wykorzystywana do transmisji danych wrażliwych. Co nie zmienia faktu, że chcemy rozmawiać także z Chinami. Dlatego, że nie wszystkie komponenty tej sieci wymagają wysokiego standardu bezpieczeństwa.    

Zobacz także

Czyli możliwy jest scenariusz, w którym USA będą naciskać na Polskę, jeśli za dużo technologii 5G będzie tutaj w rękach Chińczyków?

To nie jest kwestia żadnych nacisków czy pytań czego jest za dużo lub za mało. Każde urządzenie powinno być zweryfikowane pod kątem bezpieczeństwa. Dziś nie wystarczy powiedzieć, że coś jest bezpieczne tu i teraz – oprogramowanie musi być przecież aktualizowane.

Mowa więc również o bezpieczeństwie oprogramowania. Zarówno w rozmowach z USA, jak i Komisją Europejską, jest mowa o zaufanych dostawcach. Kiedy rozmawiamy o cyberbezpieczeństwie, nie możemy mówić tylko o technologii. Powinniśmy również o szerszym kontekście geopolitycznym. Każdy dostawca musi przejść weryfikację i pewnie nie każdy ją przejdzie.

Ale nie wszystkie poziomy sieci 5G wymagają tak wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Na przykład – urządzenia końcowe, czyli najkrócej rzecz ujmując nasze smartfony aż takiej uwagi nie wymagają. Patrzymy na nie zupełnie inaczej, niż na rdzeń sieci. Nikt nie zamierza Polakom ograniczyć korzystanie ze smartfonów tej czy innej firmy.

Czy korzystanie z chińskich smartfonów i aplikacji jest absolutnie bezpieczne? 

Jest bezpieczne choć ryzyko zawsze istnieje. Niezależnie zresztą od tego, jakiej firmy urządzenie mamy. Przy czym prawda jest taka, że zazwyczaj to my sami – użytkownicy – otwieramy furtki, które narażają nas na zagrożenia.

Jedno jest pewne, jeśli nasze urządzenie nie jest odpowiednio zabezpieczone, dane mogą nam zostać wykradzione. I jeśli nie jesteśmy dostatecznie ostrożni, nie możemy się potem dziwić, że tak właśnie się dzieje. Ale urządzenia końcowe nie są tak istotne jak rdzeń sieci.

Jednak chińskie firmy technologiczne bardziej nastawione są na rozwój biznesowy, niż ochronę użytkowników.

To bardziej złożony problem. Kiedy USA umieściły Huawei na liście podmiotów, z którymi amerykańskie firmy nie powinni współpracować, istniało zagrożenie, że skończy się wsparcie Google’a czy Microsoftu dla tego producenta. I to byłby problem.

Brak takiego wsparcia dla smartfonów Huaweia, stanowiłoby pewne ryzyko, chociażby pod kątem bezpieczeństwa i integralności danych. Może nie dziś i nie teraz, ale na pewno za jakiś czas.

Zobacz także

Na przykład amerykańska armia zakazała używania swoim żołnierzom z chińskiego serwisu społecznościowego Tik Tok. W Polsce też mogłoby tak się stać?

Wbrew pozorom to nie jest błaha sprawa. Mówimy o bezpieczeństwie żołnierzy, lokalizacji baz i tak dalej. Pamiętamy przecież przypadki wyśledzenia lokalizacji baz w oparciu o wpisy żołnierzy w portalach społecznościowych.

Na pewno więc potrzebne są odpowiednie standardy bezpieczeństwa, ale to już sprawa ministra obrony. Na pewno też nie można zostawić samej sobie. W niektórych sytuacjach wyższe poziomy bezpieczeństwa są potrzebne, a innych – nie. Wojsko to akurat taki poziom, że są.

Czy pana zdaniem mamy do czynienia z cyfrowym jedwabnym szlakiem – czyli próbą połączenia Chin z Europą na poziomie technologicznym?

Obserwujemy na pewno ogromną ilość technologii produkcji chińskiej. Korzystamy z nich na co dzień. Ta ekspansja zaczęła się dawno temu. Z całą pewnością chińscy producenci chcą być obecni na rynku europejskim i polskim.

My nie mamy zresztą nic przeciw temu – pod warunkiem, że to jest bezpieczne dla państwa i użytkowników. Musimy też pamiętać, że jesteśmy w trakcie wyścigu technologicznego.

Jakie jest miejsce Polski w tym wyścigu?

Wbrew pozorom nie aż tak złe, jak sami czasem o tym sądzimy. Ale oczywiście, jeśli popatrzymy na potencjał Polski czy nawet całej UE, na przykład w przypadku rozwoju sztucznej inteligencji, to jesteśmy krok do tyłu za głównymi graczami takimi jak USA czy Chinami. Ale też trzeba pamiętać, że nie mamy co się równać z liderami choćby pod względem demograficznym czy posiadanych budżetów.

Zobacz także

Nie mamy szans, by ponosić porównywalne nakłady. Z tego powodu powinniśmy szukać sojuszy, także technologicznych. Musimy również wchodzić głębiej i pytać o wartości.

Gdybyśmy się posługiwali tylko kategoriami ceny do jakości, to w pewnym momencie moglibyśmy zostać zdominowani przez jednego producenta czy jedno państwo. Ale jesteśmy członkami świata zachodniego, który kieruje się pewnymi wartościami takimi jak na przykład wolność i prawa jednostki.

Które są sprzeczne z tymi, jakie niesie ze sobą chińska technologia?

W świecie zachodnim to człowiek jest w centrum. Natomiast w świecie wschodu – mówiąc w bardzo dużym uproszczeniu – państwo. My się przejmujemy ochroną danych osobowych.

Do czego wykorzystujemy na przykład technologię rozpoznawania twarzy? W świecie zachodnim w pierwszej kolejności służy ona wygodzie konsumentów. Raczej nie przychodzi nam do głowy, by to wykorzystywać do budowy systemów oceny obywateli, jak to dzieje się w Chinach.

Huawei obiecywał w Polsce w ubiegłym roku miliardowe inwestycje. Czy są one mile widziane przez polski rząd?

Jeżeli chińskie firmy chciałyby w Polsce inwestować, to zapraszamy.

Co się dzieje ze spółką Polskie 5G, która powstała w ubiegłym roku z inicjatywy operatorów?

Prace trwają. To przedsięwzięcie kilku spółek – również Skarbu Państwa – pod patronatem Ministerstwa Cyfryzacji. Po podpisaniu listu intencyjnego, trwają prace nad analizą biznesową. Nie udało się tego zrobić przed końcem 2019 roku więc czekamy.

Czy ta spółka powstała, aby zbudować w Polsce sieć 5G?

Pamiętajmy, że sieć 5G będzie wykorzystywała różne zakresy częstotliwości. To, o czym w tej chwili rozmawiamy, czyli aukcja przeprowadzona przez UKE, dotyczy pasma C. Z jednej strony jest atrakcyjne komercyjnie, ale z drugiej daje możliwość objęcia relatywnie niewielkiego obszaru z jednej stacji bazowej. Druga częstotliwość – pasmo 700 mHz – jest przedmiotem rozmów z operatorami.

Zobacz także

W projekcie Polskie 5G chodzi o to, by zjednoczyć siły i wspólnie zagospodarować to pasmo. W ramach podjętego porozumienia wszystkie strony zobowiązały się udostępniać swoją infrastrukturę. Gdybyśmy szli modelem LTE, gdzie każdy z operatorów sam buduje swoją sieć, to każdy musiałby dobudować ponad 16 tys. stacji bazowych.

W modelu współpracy jeden podmiot potrzebuje ich cztery razy mniej. Jeżeli Polskie 5G się uda, to obniży koszy i przyspieszy prace budowy sieci. Mówimy więc i o oszczędnościach, i o tempie. A korzystają wszyscy. I o to właśnie toczy się gra.

Natomiast w sprawie ograniczenia dostęp dzieci do pornografii w sieci w jednym z wywiadów zasugerował Pan, że można to zrobić za pomocą specjalnych kluczy wpisywanych w przeglądarki internetowe. Czy takie rozwiązanie bierze pod uwagę Ministerstwo Cyfryzacji?

Cel, jaki przed sobą stawiamy to ograniczenie niekontrolowanego dostępu dzieci do treści pornograficznych w sieci. To zresztą projekt społeczny, który zyskał akceptację wszystkich grup parlamentarnych, bo wszyscy zgadzają się, że zjawisko jest groźne i należy poszukać rozwiązań, które pozwolą je ograniczyć. To jest chyba poza dyskusją.

Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie stwierdzi, że dzieci mogą mieć nieograniczony dostęp do takich treści. Dziwi mnie, że samo podniesienie tego tematu i chęć dyskusji o tym wywołały takie emocje. No więc, aby zapisy nie pozostały martwe, trzeba wypracować mechanizm, który zapewni skuteczną weryfikację wieku. Możliwych rozwiązań jest wiele. Przyglądać się będziemy wszystkim. I o tym właśnie mówiłem.

Przy czym nie zapadły w tej sprawie żadne decyzje, bo to w ogóle nie ten moment. To dopiero wstępny etap prac, przeglądu dostępnych rozwiązań i analiz. Ta dyskusja dopiero się zaczyna. Ale jedno jest pewne - kluczowe jest, by był to mechanizm, który z jednej strony da możliwość skutecznej weryfikacji wieku, ale z drugiej – zapewni anonimowość i nie będzie powodował podejrzeń o chęć cenzury czy kontroli sieci.

Zobacz także

Ale także nie wywoła ucieczki w szarą strefę. No więc owszem, będziemy takiego rozwiązania szukać. I naprawdę, nikogo nie interesuje, co dorosły Kowalski ogląda w sieci wieczorami. Cel to ochrona dzieci!

Kiedy możliwe jest wdrożenie takich rozwiązań?

Tak jak powiedziałem – prace dopiero ruszają. W tym momencie trudno powiedzieć od kiedy mogłoby nastąpić uruchomienie rozwiązań.

Osobiście uważam, że warto tu działać możliwie szybko i bez żadnej zwłoki, bo cel, podkreślę to jeszcze raz, jest jeden: ochrona dzieci przed nieodpowiednimi treściami, które dla ich psychiki i rozwoju są po prostu dewastujące.

Przy czym mamy świadomość, że nawet najlepsze rozwiązanie nie wyeliminuje tego problemu w stu procentach. Również dlatego, że państwo nie jest tu w stanie zastąpić rodziców w ich działaniach. Na pewno jednak znacząco ograniczy. Jeśli słyszę od nauczycieli, że zdarza się, że dzieci w podstawówce oglądają na przerwach filmy pornograficzne na smartfonach, to znaczy, że coś jest jednak postawione głowie i trzeba działać.

RadioZET.pl