Zamknij
Kobiety zarabiają mniej? O czym nie mówią nam statystyki
Lukę płacową łatwo pokazać w liczbach, ale trudniej ją wyjaśnić
fot: Lolostock/shutterstock (ilustracyjne)
(NIE)RÓWNOŚĆ PŁCI

Kobiety zarabiają mniej? O czym nie mówią nam statystyki

Katarzyna Witwicka
Katarzyna Witwicka Redaktor Radia Zet
21.10.2021 22:57
21.10.2021 22:57

Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni? Choć statystyka bywa zawodna, to praktyka pokazuje, że wciąż rola kobiety na rynku pracy definiowana jest przez pryzmat stereotypów.

Luka płacowa to hasło wywołujące skrajne emocje. Jedni sądzą, że to wymysł politycznej poprawności, a różnica w płacach nie istnieje. Inni zaś posługują się wybiórczymi danymi, by dowieść, że kobiety na każdym polu aktywności zawodowej są dyskryminowane.

„Za pomocą statystyki można pokazać coś, co jednocześnie jest prawdą i fałszem” – pisał szwedzki pisarz Henning Mankell w księżce "The Troubled Man". Podobnie jest z danymi o luce płacowej, które same w sobie niewiele mówią. Faktem są jednak niemierzalne uprzedzenia, stereotypy i mentalność, która w konsekwencji może mieć wymierny wpływ na nasze pensje.

Statystyczna Polka, czyli kto?

Niemalże wszystkie badania luki płacowej w dużym uproszeniu sugerują, ze kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni. Skąd taka teza? Parlament Europejski przedstawia lukę w wynagrodzeniach płci jako relację średniej płacy mężczyzn i kobiet. Dowodzi tym samym, że statystyczny mężczyzna zarabia więcej niż statystyczna kobieta. Na podstawie tak przedstawionych danych, nie jesteśmy w stanie wyciągnąć żadnego innego wniosku. Nie wiemy bowiem, jakie branże wzięto pod uwagę, czy uwzględniono staż pracy, doświadczenie, czy chociażby wymiar etatu. Nieco więcej mówią statystyki Głównego Urzędu Statystycznego, które wskazują raczej na źródło problemu.

Raport GUS „Polska na drodze zrównoważonego rozwoju” z bieżącego roku pokazuje, że odsetek kobiet aktywnych na rynku pracy jest znacznie mniejszy niż w przypadku płci przeciwnej. Jak podał urząd, w latach 2015-2020 Polki współczynnik aktywności zawodowej kobiet wynosił ok. 48 proc. Warto nadmienić, że współczynnik ten w przypadku mężczyzn wyniósł 65 proc. W jaki sposób urząd zdiagnozował źródło mniejszej aktywności zawodowej kobiet? Odpowiedź wydaje się prosta: kobiety są obciążone obowiązkami opiekuńczymi, często właśnie kosztem pracy zawodowej.

Stereotypy wciąż żywe

Prezeska Centrum Praw Kobiet Urszula Nowakowska przyznaje, że dostępne badania na temat luki płacowej często nie są w pełni miarodajne. Brakuje informacji na temat tego, na jakich stanowiskach i w jakich branżach pracują ankietowane kobiety.

Z danych Parlamentu Europejskiego wynika, że kobiety pracujące w UE zarabiają średnio 14 proc. mniej niż mężczyźni. W Polsce luka ta nie przekracza 9 proc.

Mówią o tym z kolei dane GUS. Okazuje się, że największe dysproporcje w płacach odnotowano m.in. w handlu pojazdami i przy naprawie aut, gdzie płace mężczyzn przekraczały płace kobiet o 24 proc. Co ciekawe, w budowlance lepiej mają się kobiety, które statystycznie zarabiają więcej od płci przeciwnej. Może to jednak wynikać z przypuszczenia, że w tej branży kobiety częściej zajmują się administracją, czy logistyką, niż np. wykończeniówką. Statystyka bywa zatem zawodna w badaniu rzeczywistej luki płacowej. Praktyka z kolei utwierdza nas w przekonaniu, że dane naznaczone są stereotypowym postrzeganiem roli kobiety.

- Stereotypy wciąż są żywe. Ciągle wynagrodzenie kobiet postrzegane jest jako dodatkowa pensja w rodzinie, a zatrudnienie kobiet jako to obarczone większym ryzykiem: zaraz urodzi dziecko, zwolnienia, urlopy rodzicielskie. To sprawia, że pracodawcy proponują kobietom niższe wynagrodzenie. Z drugiej strony nierzadko kobiety same zgłaszają skromniejsze oczekiwania finansowe, bo same niżej wyceniają swoją pracę, mają świadomość, że trudniej jest im konkurować z mężczyznami na rynku pracy – mówi Urszula Nowakowska.

 To, że kobiety bywają mniej dyspozycyjne z racji określonego modelu rodziny, to nie znaczy, że ich wydajność jest mniejsza

Ekspertka dodaje, że choć pozornie mamy równouprawnienie w dostępie do różnych stanowisk pracy to wciąż szkodliwe stereotypy biorą górę i kobietom trudniej jest znaleźć zatrudnienie w zawodach postrzeganych jako męskie. - Nawet w branży IT są problemy. Kobiety często skarżą się, że są gorzej traktowane niż mężczyźni nie tylko przez pracodawców, ale także przez kolegów z pracy, którzy lekceważąco odnoszą się do informatyczek i próbują deprecjonować ich pracę  – dodaje Urszula Nowakowska.

- W dobie automatyzacji pracy stricte fizycznej jest coraz mniej, w praktyce także i mężczyźni nie kopią ręcznie dołów, odkąd pojawiły się koparki. Pracodawcy wciąż jednak lubią powoływać się na argument niedostatecznej siły fizycznej potencjalnej kandydatki na dane stanowisko. Kilka lat temu zgłosiła się do nas kobieta, której nie przyjęto na stanowisko kierowcy autobusu, gdyż jak uzasadniono, praca ta wymaga większej siły fizycznej w kontekście nacisku na pedał. To była młoda dziewczyna, która bez problemu zdała kursy na kierowcę autobusu. Jak sama mówiła, siły jej nie brakowało, to ona podczas kursu miała największy nacisk na pedał w porównaniu z innymi kandydatami płci męskiej. Ale to był tylko pretekst, pracodawca nie ukrywał, że nie widzi u siebie kobiet na stanowisku kierowcy - opowiedziała prezeska Centrum Praw Kobiet.

Stereotypy wciąż stoją na drodze do równych płac
fot. Hyejin Kang/Shutterstock

W wielu branżach niskie zarobki kobiet są zatem niczym innym jak wynikiem uprzedzenia pracodawcy. Fakt, iż kobiety statystycznie częściej niż mężczyźni oddają się obowiązkom domowym kosztem pracy, także luki płacowej nie zmniejszy. Z danych GUS wynika, że choć kobiety częściej kończą studia, to paradoksalnie częściej też grozi im bezrobocie. Może to dowodzić, że kobieta, jako potencjalna matka, która prędzej czy później z racji obowiązków domowych będzie mniej dyspozycyjna, nie jest w ekonomicznym sensie atrakcyjna dla pracodawcy.

Postrzeganie kobiet na rynku pracy wyłącznie przez pryzmat kosztów, jakie oznacza dla firmy fakt skorzystania przez pracownice z urlopu macierzyńskiego, a później rodzicielskiego, rzutuje na wysokość luki płacowej. GUS przyznaje, że różnica między wynagrodzeniem kobiet a mężczyzn w Polsce, choć nadal jest jedną z najmniejszych w UE, nieco zwiększyła się: w 2019 r. Mężczyźni zarabiali średnio o blisko 9 proc. więcej niż kobiety, podczas gdy w 2015 r. ta przewaga wynosiła ok. 7 proc.

- To, że kobiety bywają mniej dyspozycyjne z racji określonego modelu rodziny, to nie znaczy, że ich wydajność jest mniejsza. W tym miejscu warto też promować urlopy tacierzyńskie i rodzicielskie tylko dla mężczyzn oraz zwiększenie udziału mężczyzn w opiece nad dziećmi, a także w obowiązkach domowych. To w konsekwencji przełoży się na pensje i warunki zatrudnienia kobiet – proponuje ekspertka. 

Zamiana ról, czyli tato na urlopie

- Są pewne role, których ani kobiety, ani mężczyźnie nie przeskoczą. We wczesnym etapie życia dziecko potrzebuje matki, co się odbija na rynku pracy. Nie ma dobrych rozwiązań, które pokazałyby, co zrobić, by kobiety miały taką samą pozycję, jak mężczyźni – mówił w podcaście „Biznes. Między wierszami” Paweł Musiałek, dyrektor Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Posłuchaj podcastu

Rozmowa dotyczyła nierówności dotykających mężczyzn, choć trudno na ten temat rozmawiać bez odniesienia do sytuacji kobiet. Ekspert mówił wówczas o ograniczonej roli ojców w życiu dziecka. O ile jednak tuż po urodzeniu dziecka to kobieta zajmuje się potomstwem, o ile łatwiej jest dzielić się obowiązkami w dalszym okresie życia dziecka.

Dane resortu rodziny i polityki społecznej pokazują, że coraz więcej mężczyzn decyduje się na opiekę nad dzieckiem. Do maja 2021 roku zanotowano 70,7 tys. mężczyzn pobierających zasiłek macierzyński. W analogicznym okresie w pandemicznym 2020 roku świadczenie pobierało 61 tys. mężczyzn, zaś w pierwszym kwartale 2019 roku ojców na urlopie było mniej niż 58 tys.

Choć wciąż to kobiety częściej niż mężczyźni poświęcają karierę kosztem rodziny, to nie sposób nie odnieść wrażenia, że częściej jest to kwestia wyboru, a nie presji, czy systemowej powinności.

Katarzyna Witwicka
Katarzyna Witwicka

Ekonomistka i dziennikarka z wykształcenia i zamiłowania. Najlepiej czuje się w biznesie. Lubi podatki - niekoniecznie płacić, lecz zgodnie z misją dziennikarza – objaśniać. Wcześniej związana z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Obecnie pracuje w redakcji portalu RadioZET.pl. Interesuje się klasyką rocka, sporami politycznymi i historią myśli ekonomicznej.

katarzyna.witwicka@radiozet.pl
Twitter: https://twitter.com/KWitwicka