Zamknij

Lockdown zależny od odsetka szczepień, nie zachorowań. Nowe zasady?

27.05.2021 20:44
Adam Niedzielski
fot. Adam Guz/KPRM

Z medycznego punktu widzenia pomysł na uzależnienie znoszenia restrykcji od stopnia wyszczepienia społeczeństwa ma sens – stwierdził dr Michał Sutkowski. Jeśli nie osiągniemy odporności zborowej, po wakacjach czeka nas kolejne zamrażanie gospodarki.

Lockdown bardzo szybko odchodzi w zapomnienie, mimo że obostrzenia zostały tylko złagodzone, a nie zniesione. Beztroskie podchodzenie do zasad reżimu sanitarnego może doprowadzić do kolejnej fali zachorowań i konieczności przywrócenia twardego lockdownu.

Taki rozwój wydarzeń jest bardzo prawdopodobny na jesieni, jeśli Polacy nie ruszą się masowo szczepić. Rząd stara się więc znaleźć sposoby na przekonanie do poddaniu się zabiegowi osób jeszcze niezdecydowanych – ma temu służyć loteria szczepionkowa z nagrodą główną w wysokości miliona złotych. Jest także inny sposób na zapewnienie Polakom bezpieczeństwa: uzależnienie obowiązujących restrykcji od odsetka wyszczepionej populacji.

Luzowanie obostrzeń od wzrostu zaszczepień a nie spadku zachorowań?

Jeśli nie ruszymy się szczepić, na jesieni czeka nas czwarta fala zachorowań i konieczność wprowadzenia lockdownu. Ostrzega o tym premier Mateusz Morawiecki.

Do Narodowego Programu Szczepień zapisało się około 50 procent dorosłych Polaków. To za mało, żeby osiągnąć odporność zbiorową, do której potrzeba około 70-80 procent odpornych na COVID-19 obywateli.

O powiązanie zasad obowiązującego lockdownu do odsetka wyszczepionych Polaków został zapytany w programie „Newsroom” WP dr Michał Sutkowski.

Myślę, że byłoby ciężko ustalić do końca strony tego kontraktu. Ale ten kontrakt, choć niezapisany, istnieje. Jeśli się zaszczepimy w małej ilości, czyli 50 procent, możemy się wtedy spodziewać, że nadejdzie czwarta fala. Optymistycznie sądzimy, tak jak przed poprzednimi wakacjami, że mamy problem z głowy. W tym roku mamy większą szansę na pozytywne scenariusze, bo mamy szczepionkę. Ale nie robimy wszystkiego, żeby te szczepienia miały swoje profrekwencyjne działania i tutaj jest jeszcze sporo do zrobienia.

dr Michał Sutkowski

Rząd rozpatrując obecnie kwestie wprowadzanych i wycofywanych obostrzeń kieruje się przede wszystkim średnią tygodniową wykrywanych zachorowań oraz liczbą pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19.

Uzależnienie restrykcji od odsetka zaszczepionej populacji z medycznego punktu widzenia ma swoje zalety: pozwoliłoby na odmrożenie gospodarki do poziomu, w którym nadejście kolejnej fali zachorowań byłoby mało prawdopodobne. Z drugiej strony, nie część z branż nie mogłaby liczyć nawet na częściowe otwarcie, dopóki nie zostałby wykonanych odpowiednio dużo szczepień. W razie zbyt niskiej frekwencji mogłoby to oznaczać nawet trwały zakaz prowadzenia działalności.

RadioZET.pl/money.pl