Zamknij

Kościński o pomocy dla biznesu: wolałbym kredyty

26.10.2020 15:00
Lockdown w Polsce. Tadeusz Kościński o pomocy dla biznesu
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Pożyczki, a nie rozdawnictwo pieniędzy - tak zdaniem ministra finansów Tadeusza Kościńskiego powinna wyglądać pomoc dla gospodarki podczas II fali pandemii koronawirusa.

Strefa czerwona w całej Polsce, którą wprowadził od soboty premier Mateusz Morawiecki, ma zatrzymać gwałtowny wzrost zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Nowe restrykcje uderzyły w niektóre branże gospodarki np. gastronomiczna (zamknięcie restauracji dla gości) czy fitness (zamknięcie siłowni). Przedsiębiorcy domagają się od rządzących nowej tarczy antykryzysowej.

Był o to pytani minister finansów, funduszy i polityki regionalnej Tadeusz Kościński w telewizji wPolsce.pl. Powiedział, że na razie nikt nie wie, jak dużą pomoc trzeba będzie zbudować, ale - jak zapewnił - finanse publiczne na ten moment są we względnie dobrej sytuacji.

Czy budżet państwa wytrzyma II falę pandemii?

- Przez ostatnie kilka miesięcy gospodarka wróciła na względnie dobre tory. Przychody podatkowe są bardzo blisko tego, co mieliśmy rok temu - powiedział. Zastrzegł, że nie wszystko udało się nadrobić w okresie od stycznia do września, ale w samym wrześniu wpływy z VAT, czy akcyzy były większe niż rok temu.

Mamy na kontach budżetu państwa ponad 120 miliardów złotych, wszystkie nasze potrzeby pożyczkowe na ten rok mamy w 100 procent wykonane, nawet ponad 10 procent przyszłego roku

Tadeusz Kościński

Według szefa MF finanse publiczne są w wystarczająco dobrej sytuacji, aby zarówno ratować polską gospodarkę, albo przeznaczyć więcej pieniędzy do jej rozkręcania. Zaznaczył, że wolałby ją rozkręcać niż ratować, ale pewnie niektóre sektory trzeba będzie ratować.

Zobacz także

Minister dodał, że na koniec tego roku planowany jest deficyt na kwotę ok. 109 mld zł, a na koniec września wyniósł 13,8 mld zł. - Mamy dość dużą poduszkę finansową, którą możemy przekierować na ratowanie raczej niż na rozkręcenie gospodarki - powiedział.

Kościński wyraził nadzieję, że przyszłorocznego budżetu nie trzeba będzie nowelizować. Przypomniał, że resort prognozuje recesję w tym roku w wysokości 4,6 proc., a konsensus rynku do tej pory był w okolicach minus 3-3,5 proc. W przyszłym roku MF prognozuje wzrost o 4 proc., podczas gdy rynek spodziewa się ok. 4,5.

"Rozdawanie pieniędzy to nie jest najlepszy pomysł"

Zapewnił przy tym, że poza jedynym nowym podatkiem - od sprzedaży detalicznej, nie będzie w przyszłym roku innych nowych. Wyjaśnił, że opłata cukrowa, czy opłata od tzw. małpek, to nie są podatki, natomiast objęcie CIT-em spółek komandytowych, czy ograniczenie ulgi abolicyjnej to uszczelnienie systemu. Minister podkreślił, że w recesji i kryzysie fiskus musi pilnować, żeby wszyscy sprawiedliwie płacili podatki.

Zobacz także

- Chcemy, aby jak najwięcej pieniędzy zostało w kieszeniach podatników, żeby mieli możliwość konsumowania w przyszłym roku, co będzie podstawą rozkręcenia naszej gospodarki - wyjaśnił.

Odnosząc się do pytania, czy pomoc dla poszczególnych branż powinna być świadczeniem jednorazowym, wielokrotnie wypłacanym, czy w formie kredytów, minister zauważył, że ważne jest, aby zatrudnieni nie tracili pracy, ale nie można też ratować czegoś, co nie jest do uratowania.

Zobacz także

- Jako minister finansów wolałbym, aby pieniądze były zwrotne, jako kredyt - komentował. W jego opinii pomogłoby to firmom dobrze je wykorzystać, żeby później móc spłacić. - Rozdawać pieniądze, tzw. helicopter money, że wszyscy dostają, to nie zawsze jest najlepszy pomysł - ocenił.

RadioZET.pl/PAP