Zamknij

Lockdown. Państwowa Inspekcja Pracy częściej kontroluje firmy

21.01.2021 14:28
PIP kontroluje firmy
fot. nito/shutterstock (ilustracyjne)

W minionym roku Państwowa Inspekcja Pracy odwiedziła więcej firm niż w 2019 roku. Kontrole miały związek z pandemią koronawirusa.

Lockdown sprawił, że pracownicy zamienili biura na domowe biurka, zaś zatrudnieni w gastronomii czy hotelarstwie niejednokrotnie zostali pozbawiał zarobku. Choć w 2020 roku gospodarka była częściowo zamrożona, Państwowa Inspekcja Pracy aktywnie pracowała.

W pandemicznym 2020 roku inspektorzy znacznie częściej odwiedzali zakłady pracy. Od 1 lipca do 30 listopada 2020 roku kontroli było 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2019 roku – podaje serwis MondayNews.pl.

PIP coraz częściej kontroluje

Od lipca do listopada minionego roku, czyli w okresie częściowego zamrożenia gospodarki, inspektorzy PIP-u odwiedzili zakłady pracy ponad 36 tysięcy razy. To o 4,6 tys. więcej niż w 2019 roku w tym samym okresie. W analizowanym okresie 2020 roku najwięcej kontroli dotyczyło przestrzegania przepisów BHP.

Z danych PIP, na które powołuje się MondayNews.pl wynika, że najwięcej kontroli przeprowadzono w stolicy. Tuż za Warszawą są Katowice, zaś podium zamyka Gdańsk.

- Do warszawskiego oddziału wpływa miesięcznie około 950 skarg, które są sprawdzane przez inspektorów podczas tzw. kontroli skargowych – informuje Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Pracy. Poza tego typu kontrolami, inspektorzy sprawdzali też, czy pracodawcy zadbali o odpowiednie warunki sanitarne i czy zapewnili pracownikom bezpieczeństwo i higienę pracy w czasie pandemii.

Rzeczniczka informuje, że inspektorzy najczęściej odwiedzali sklepy, place budowy, urzędu, cukiernie oraz zakłady kosmetyczne.

Adwokat Bartłomiej Raczkowski negatywnie ocenia zwiększoną liczbę kontroli w małych firmach. Dlaczego? Najmniejsi przedsiębiorcy w największym stopniu ucierpieli na koronakryzysie. Podczas gdy część z nich walczy o przetrwanie, PIP nie odpuszcza kontroli.

Dr inż. Rafał Hrynyk, przewodniczący Platformy ds. Promocji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy, działającej przy Pracodawcach RP komentuje, że kontrole były do przewidzenia.

Sprawdzania warunków pracy w związku z epidemią należało się spodziewać w szczególności w miejscach, gdzie występują największe skupiska ludzi. Tu oczywistym jest zainteresowanie szeroko rozumianym handlem, urzędami oraz usługami, np. kosmetycznymi. Wszędzie tam, oprócz zidentyfikowanych zagrożeń względem samych pracowników na stanowiskach pracy, dodatkowo ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa petentom i klientom – podkreśla ekspert.

Eksperci są zgodni: wzrost liczby kontroli BHP możemy przypisać pandemii. Zdecydowana większość kontroli dotyczyła warunków BHP. Kontrole zakończyły się mandatami dla około 5 tysięcy firm. W porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy mandatów było ponad 7 tysięcy, można stwierdzić, że inspektorzy odpuścili nieco przedsiębiorcom.

– Dobrze, że podejście Inspekcji nie było zbyt restrykcyjne. Pracodawcy musieli popełniać rozmaite błędy, starając się znaleźć podstawy prawne do ochrony zdrowia swoich pracowników. To była główna bolączka – analizowano, czy istnieje prawo, by zarządzić testy. Zastanawiano się, czy znajdzie się odpowiednia przesłanka, by wymagać maseczek i karać za ich brak – podsumowuje mec. Raczkowski.

RadioZET.pl/MondayNews.pl