Zamknij

ZPP: lockdown wprowadzany bez planu i na ostatnią chwilę

25.02.2021 08:15
ZPP o kolejnym lockdownie
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Lockdown będzie powracał w tych regionach, gdzie liczba zakażeń jest największa. Rząd nie ma jednak jasnego planu, gdzie i jakie obostrzenia wprowadzi – wskazuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Lockdown znów sparaliżuje działalność przedsiębiorców, tym razem w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie wzrosty zakażeń koronawirusem są największe.

Tam, od 27 lutego, ponownie zamknięte zostaną hotele, kina, teatry, ośrodki sportu czy sklepy w galeriach handlowych. Zdaniem przedsiębiorców rząd działa spontanicznie, bez planu i odpowiedniego vacatio legis.

Rząd działa na oślep? Przedsiębiorcy chcą planu odmrażania i zamrażania gospodarki

24 lutego rząd zdecydował o losie przedsiębiorców z Warmii i Mazur i pozostawił im kilka dni na odwołanie rezerwacji hotelowych, pozamykanie sklepów, odwołanie spektakli i ponowne zamrożenie innych biznesów, które bliżej zdefiniowane zostaną dopiero w rozporządzeniu. Gospodarka w tym regionie znów, od soboty 27 lutego, zostanie zamknięta.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w komentarzu krytykuje działania rządu. W najnowszym stanowisku czytamy m.in. o zgotowanych przez rząd stratach hotelarzy, którzy niemalże z dnia na dzień muszą odwołać klientów.

„Zwracamy uwagę na fakt, że hotele i pensjonaty z województwa warmińsko-mazurskiego, które od 12 lutego 2021 roku rozpoczęły ponowną działalność, na podstawie danych dotyczących ilości przyszłych rezerwacji podejmowały działania mające na celu zorganizowanie kadry pracowniczej, a także odpowiednich ilości towarów i zapasów pozwalających na bieżącą obsługę gości hotelowych. Z pewnością znaczna część tychże dóbr konsumpcyjnych zostanie spisana na straty, co dodatkowo negatywnie obciąży płynność finansową przedsiębiorstw z branży turystycznej i rekreacyjnej” – pisze ZPP.

Marcin Mączyński z Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego zaznacza, że lokalni przedsiębiorcy w związku z lockdownem potrzebują wsparcia. Dotychczasowa pomoc według  eksperta, pokryła tylko 16 proc. zaległych kosztów.

- Co zrobić z gośćmi, magazynami, które zostały zatowarowane, co zrobić z pracownikami. Tego nie wiemy – mówi Mączyński w rozmowie z Radiem ZET.

ZPP informuje o sytuacji pracowników zamrożonych branż, którzy jeszcze w połowie lutego byli przekonani, że będą pracować. Postawieni przed „spontaniczną” decyzją rządu pracodawcy będą musieli szukać oszczędności, być może w formie redukcji zatrudnienia.

Rząd bez pomysłu na regionalizację

Związek zwraca też uwagę na powrót rządu do regionalizacji obostrzeń.

Już w ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z podziałem Polski na strefy: zieloną, żółtą i czerwoną. Tam, gdzie przypadków koronawirusa było najwięcej, obostrzenia były najsurowsze.  Czy taki system zdał egzamin? Gospodarka, przynajmniej w niektórych regionach, mogła odetchnąć od lockdownu. Rząd jednak szybko wrócił do ogólnopolskiego zamknięcia biznesów.

W listopadzie politycy obiecali, że jeśli sytuacja epidemiczna na to pozwoli, po Bożym Narodzeniu miał nastąpić powrót do obostrzeń regionalnych. Polacy wówczas zdyscyplinowali się, średnia zakażeń dobowych nie przekraczała liczby 7000, a rząd słowa nie dotrzymał. Dlaczego? ZPP pisze, że rząd uznał, że liczba zakażeń nie jest wystarczającym wskaźnikiem rzetelnej oceny sytuacji epidemicznej w danym regionie.

Dopiero w lutym wróciła dyskusja o ponownym podziale Polski na strefy. Od 27 lutego ostrzejsze restrykcje będą obowiązywały tylko w jednym regionie. Co będzie po dwóch tygodniach? Rząd nie ma jasnego planu działania, którego oczekiwaliby przedsiębiorcy – alarmuje ZPP.  

Jeśli przyjętym przez rząd kierunkiem wprowadzania ograniczeń jest ich regionalizacja, powinny zostać zaprezentowane jasne i przejrzyste algorytmy podejmowania decyzji w tym zakresie. Tymczasem, mamy do czynienia raczej ze spontanicznym wprowadzaniem restrykcji ad hoc. Co więcej, zapowiedź przywrócenia obostrzeń następuje z marginalnym wyprzedzeniem, co również wprowadza przedsiębiorców w całej Polsce w stan niepokoju i wątpliwości co do perspektyw prowadzenia biznesu 

ZPP

Związek apeluje o stworzenie „racjonalnej i przewidywalnej mapy drogowej, wyznaczającej jasne progi wprowadzania bądź zdejmowania określonych obostrzeń epidemicznych – w skali krajowej bądź lokalnej”. ZPP doradza rządowi, że jeśli sama liczba zakażeń nie jest wystarczającym wskaźnikiem do oceny sytuacji epidemicznej, niech weźmie pod uwagę także np. liczbę zajętych łóżek czy dynamikę przyrostu chorych.

- Wobec trzeciej fali epidemii, kluczowa będzie przewidywalność podejmowanych decyzji – apelujemy o jej zapewnienie – podsumowuje ZPP.

RadioZET.pl/ZPP