Zamknij

Lockdown na 500 plus? Rząd w trudnej sytuacji

29.10.2020 10:35
500 plus
fot. Shutterstock

Rząd wyprztykał się z całej amunicji do walki z kryzysem podczas pierwszej fali ataku koronawirusa. Zamrożenie gospodarki i tarcze antykryzysowe wpędziły Skarb Państwa w długi, jakich jeszcze nie widzieliśmy. Rząd, żeby uchronić Polskę przed katastrofą, może być zmuszony do radykalnych działań.

500 plus to dla rządu oraz wyborców PiS świętość, której są skłonni bronić bardziej żarliwie, niż kościołów przed Strajkiem Kobiet. Obdarowany świadczeniem elektorat prowadził formację polityczną od zwycięstwa do zwycięstwa. Rząd zdaje sobie z tego sprawę i wbrew ekspertom będzie starał się zrobić wszystko, żeby dalej wypłacać pieniądze rodzicom.

Zlikwidowanie lub nawet wstrzymanie świadczenia oznaczałoby śmierć polityczną. Bojąc się jej, rządzący doprowadzili Polskę na skraj śmierci budżetowej. Eksperci apelują jednak ciągle o ulżenie finansom publicznym i zrezygnowanie z 500 plus. Jeśli sytuacja będzie się pogarszać, rząd będzie musiał się ich posłuchać.

500 plus zostanie zlikwidowane? Świadczenie coraz większym ciężarem dla budżetu

500 plus tylko dla pracujących. 500 plus nie na wszystkie dzieci. 500 plus uzależnione od dochodów. 500 plus wstrzymane na czas kryzysu. To tylko część rozwiązań, jakie eksperci podpowiadali rządowi.

Zobacz także

Ten cały czas odpowiada, że świadczenie nie jest w żaden sposób zagrożone. Z faktami nie da się jednak dyskutować: rząd cały czas daje do zrozumienia, że pieniędzy w budżecie po prostu już nie ma. Widać to chociażby po odwlekaniu decyzji wprowadzenia zdalnego nauczania w szkołach podstawowych: rodzice musieliby zostać w domu, żeby pilnować dzieci, i trzeba byłoby wypłacić im zasiłek. Środków na niego nie udało się wygospodarować.

Zobacz także

Także minister finansów przyznał, że pieniądze się skończyły. Dlatego też nowe tarcze antykryzysowe będą unikać oferowania pomocy bezzwrotnej, koncentrując się na pożyczkach i kredytach, które przedsiębiorcy będą musieli oddać.

Zobacz także

Cała Polska znalazła się w strefie czerwonej; od jakiegoś czasu można nieoficjalnie usłyszeć, że rząd zastanawiał się nad strefami czarnymi, w których obowiązywałyby ostrzejsze obostrzenia i lokalne lockdowny. Ograniczanie funkcjonowania kolejnych branż oznaczają dwie rzeczy: spadek przychodów podatkowych oraz wzrost wydatków pomocowych.

Zobacz także

Z powodu coraz groźniejszej sytuacji epidemiologicznej – liczba wykrywanych dziennie potwierdzonych zakażeń sięga już 20 000 – niezbędne może się okazać wprowadzanie kolejnych restrykcji, z całkowitym lockdownem włącznie. Będzie to oznaczało kolejny drenaż budżetu i konieczność sięgnięcia po oszczędności tam, gdzie jeszcze niedawno nikt z rządzących nie ośmieliłby się zapuścić.

Zamrożenie działania gospodarki wymagać może bowiem także zamrożenia wydatków budżetowych. Gasząc koronawirusowy pożar rząd może zostać zmuszony do przyznania, że odpowiedzialność za kraj nie pozwala już na wypłacanie 500 plus.

RadioZET.pl