Zamknij

Lockdown dla niezaszczepionych. Które regiony najbliżej zamknięcia?

23.07.2021 16:15
Adam Niedzielski
fot. Fot: Krystian Maj/KPRM

Rząd daje coraz wyraźniejsze sygnały, że obostrzenia będące skutkiem nadejścia czwartej fali zachorowań będą dotyczyły przede wszystkim osób niezaszczepionych. Dokładniej rzecz biorąc: regionów, w których wyszczepienie jest niskie i zagrożenie COVID-19 jest największe. Które regiony mogą się już szykować na objęcie restrykcjami?

Lockdown wprowadzony na jesieni 2020 roku mógł być ostatnim, a Polska mogła wrócić do normalnego życia społecznego i gospodarczego. Szczepionki, które pojawiły się na początku 2021 roku, były doskonałym narzędziem do zdobycia odporności i zduszenia wszelkich nowych ognisk SARS-CoV-2 w zarodku.

Duża część Polaków postanowiła jednak się nie zaszczepić, pozostając przez to narażona na ciężki przebieg COVID-19, a nawet wywołaną przez chorobę śmierć. Spory wkład ma w to dezinformacja szerzona w internecie przez osoby, które na wirusologii się nie znają. Medycy podsumowali to krótko jako „smutny triumf foliarzy”. Brak chęci do szczepienia oznacza lockdown przy jesiennym nawrocie choroby. W części kraju wskaźnik wyszczepienia jest tak niski, że restrykcje mogą tam wrócić jeszcze w wakacje. Być może także profilaktycznie.

Obostrzenia dla niezaszczepionych. Które regiony najbardziej zagrożone?

Ministerstwa Zdrowia podało, że do 22 lipca 2021 roku w pełni zaszczepiło się niemal 16,5 mln Polaków. Pierwszą dawkę przyjęło łącznie 17,8 mln osób, co oznacza że na dokończenie wyszczepienia czeka jeszcze 1,3 mln Polaków. Nowych chętnych jest coraz mniej – jeśli trend się utrzyma, w sierpniu na zabieg w ramach Narodowego Programu Szczepień zgłoszą się ostatnie osoby.

Oznacza to wyszczepienie na poziomie całego kraju około 55-60 procent populacji. Jak podał Andrzej Horban, główny doradca rządu w sprawach COVID-19, odporność zbiorowa, chroniąca także przed nowymi, bardziej zaraźliwymi wariantami (na przykład Delta), zostanie osiągnięta po poddaniu zabiegom 85-90 procent wszystkich Polaków. Rząd wie już, że nie ma na to szans, szczególnie przed spodziewanym już za kilka tygodni przyspieszeniem czwartej fali.

Kolejny lockdown przyniesie gospodarce 37 mld zł strat – wyliczyli przedsiębiorcy i domagaj się od rządu prawa do niedopuszczania niezaszczepionych do pracy oraz odmawiani im obsługi. Rząd do apelu oficjalnie się nie odniósł, zapowiedział jednak stosowanie „lockdownu sektorowego” w „wariancie hybrydowym”. Adam Niedzielski, minister zdrowia, rzucił na to stwierdzenie nowe światło na konferencji prasowej 23 lipca 2021 roku.

W tej chwili parametrem, który naprawdę będzie w głównej mierze decydował, jest regionalny poziom wyszczepienia. To się wzrost przekłada na ryzyko kończenia COVID-19 w szpitalu oraz zgonu. Te regiony, gdzie poziom wyszczepienia jest wyższy, w automatyczny sposób nie są narażone na takie obostrzenia, bo tam ryzyko jest mniejsze.

Adam Niedzielski

Zasada jest więc prosta: im mniej osób zaszczepionych w danym regionie, tym szybciej zostanie wprowadzony jesienny lockdown. I tym będzie ostrzejszy. Gdzie lockdown sektorowy zawita w pierwszej kolejności? Kaszę, makaron i papier toaletowy mogą już zacząć gromadzić mieszkańcy wschodniej oraz południowowschodniej Polski. Prawdziwy dramat czeka jednak branże, które znów mogą dostać od rządu zakaz działania. Kolejnego lockdownu, nawet ograniczonego do osób niezaszczepionych, mogą już nie przetrwać.

Gminy z wyszczepieniem nie przekraczającym 20 procent leżą przede wszystkim w woj. podkarpackim (sześć) i małopolskim (pięć). Na obostrzenia szykować mogą się także mieszkańcy woj. lubelskiego i podlaskiego. Narodowy Program Szczepień, jak widać w opracowaniu danych udostępnionych przez Ministerstwo Zdrowia, ignorowany był głównie na wschodzie i północy kraju.

Rząd cały czas informuje, że nie przewiduje wprowadzania restrykcji dla zaszczepionych w postaci uniemożliwiania im korzystania z usług przedsiębiorców, komunikacji zbiorowej czy zakazać wstępu do instytucji publicznych. Takie rozwiązania coraz częściej są wprowadzane przez kraje na całym świecie, w tym w UE.

Jarosław Kaczyński na kongresie PiS stwierdził jednak, że jeśli przekonywanie i kuszenie nagrodami w loterii nie przyniesie rezultatu, szczepienia przeciw COVID-19 mogą stać się obowiązkowe.

RadioZTET.pl/next.gazeta.pl