Limit składek na ZUS. Rząd szuka brakujących 5 miliardów złotych

06.11.2019 08:17
Limit składek na ZUS. Kwieciński: nie ma propozycji rekompensaty strat
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

– Jak dotąd znikąd nie pojawiła się propozycja, która zrekompensowałaby budżetowi utrzymanie limitu 30-krotności składek na ZUS – powiedział minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Utrzymanie tego limitu, zgodnie z wolą przedsiębiorców, sprawi, że w budżecie powstanie 5-miliardowa dziura. Czym ją załatać? Ministerstwo rozkłada ręce, choć wcześniej mowa była o przyszłorocznym budżecie bez deficytu.  

Trzydziestokrotność w ZUS a budżet bez deficytu

Projektowany budżet na 2020 rok zakłada, że zarówno wydatki, jak i przychody wyniosą 429,5 miliarda złotych. Zrównoważony budżet miały zapewnić wpływy z tytułu płacenia składek na ZUS przez przedsiębiorców od całości zarobionych pieniędzy.

Zobacz także

Dziś zobowiązani są płacić składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe do kwoty 142 950 złotych rocznie. Powyżej tej kwoty przedsiębiorcy nie mają takiego obowiązku. Limit odpowiada trzydziestokrotności miesięcznego średniego wynagrodzenia w gospodarce. W 2020 roku wyniósłby około 156 tysięcy złotych brutto.

Kwieciński: ja zdania nie zmieniam

Minister podkreślił, że ponad 5 miliardów złotych przychodów z tytułu zniesienia limitu 30-krotności zostało wpisane do ustawy budżetowej na 2020 rok i projekt ten przyjęła Rada Ministrów. Przypomniał też, że zniesienie limitu zostało wpisane do Wieloletniego Planu Finansowego przekazanego do Komisji Europejskiej.

Ja ten projekt podpisałem i zdania nie zmieniam. Do Sejmu trafia rządowe przedłożenie i w parlamencie będę reprezentował stanowisko całego rządu.

- wskazał.

Minister finansów zaznaczył, że utrzymanie limitu trzydziestokrotności oznacza konieczność znalezienia nowych źródeł przychodów lub ograniczenia wydatków. Dodał, że to nawet nie jest tylko sama kwestia zwiększenia deficytu, ale zgodności budżetu z ustawą o finansach publicznych.

Zobacz także

Pomysły na załatanie dziury

Jeśli rząd szukałby nowych źródeł wpływów do budżetu, musiałby się pośpieszyć. Rekompensata za „trzydziestokrotność” na przykład w postaci podwyższenia podatków wymagałaby szybkich decyzji.  

Jeżeli chcielibyśmy wprowadzić zmiany podatkowe, które miałyby w przyszłorocznym budżecie zrekompensować utratę wpływów ze zniesienia limitu 30-krotności, to powinny one zostać ogłoszone do końca listopada i przeprowadzone przez proces legislacyjny do końca bieżącego roku.

mówił Kwieciński

Kwieciński wskazał, że jednym z pomysłów na dodatkowe miliony czy miliardy w budżecie jest ograniczenie szarej strefy w gospodarce zużytymi olejami. Jak zaznaczył minister, nawet jeśli takie regulacje wejdą w życie, to wpływy z tego tytułu to maksymalnie pół miliarda złotych – oszacował szef resortu.

Zobacz także

A może congestion tax, czyli podatek od supermarketów, wypełniłby tę lukę? Kwieciński w odpowiedzi na pytanie zadane przez PAP zaznaczył, że minister Emilewicz wycofała się z tego pomysłu.

Podatek od cukru, choć jest przedmiotem analiz polityków, też nie zrekompensuje strat. Kwieciński wskazał, że jest to pomysł analizowany od lat przez różne środowiska, ale nie jest on „wpisany w żadną ustawę”.

Zobacz także

ZUS polegnie na najbogatszych?

Kwieciński nie zgodził się z sugestiami niektórych ekonomistów, którzy twierdzą, że decyzja o zniesieniu limitu negatywnie odbije się na kasie państwa za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, ponieważ będzie ono musiało wypłacać osobom najlepiej dziś zarabiającym bardzo wysokie emerytury.

Zobacz także

Kwieciński „pocieszył” sceptyków i dodał, że „planowane wypłaty emerytur w stosunku do prognoz dotyczących PKB brutto będą w przyszłości maleć".

O ostatecznym kształcie budżetu zdecyduje nowy Sejm. Pierwsze posiedzenie zaplanowano na 12 listopada.

RadioZET.pl/PAP