Zamknij

„Lekarstwem na COVID-19 są szczepienia, nie lockdowny”. Pretensje do rządu

Michał Tomaszkiewicz
30.07.2021 20:49
zamknięte punkty gastronomiczne w galerii handlowej
fot. Andrzej Zbraniecki/East News

Nadejście czwartej fali zachorowań na COVID-19 wydaje się być nieuniknione, rząd przyznał, że Narodowy Program Sczepień nie doprowadzi do osiągnięcia odporności zbiorowej i koniecznością będzie wprowadzenie kolejnego lockdownu. Przedsiębiorcom kończy się cierpliwość i coraz częściej wskazują politykom, co i w jaki sposób powinni zrobić, by chronić gospodarkę.

Lockdown wywołany czwartą falą zachorowań na COVID-19 może zostać wprowadzony jeszcze w sierpniu 2021 roku, choć bardziej prawdopodobny jest atak koronawirusa we wrześniu 2021. Rząd pozbył się złudzeń, że zdoła przekonać do zaszczepienia się wystarczającą część populacji, by osiągnąć odporność zbiorową i zaczął rozważania nad tym, jakie obostrzenia, dla kogo, gdzie i kiedy wprowadzić.

Politycy zapowiadają przy tym, że nie zamierzają sięgać po obostrzenia tylko dla niezaszczepionych. Przedsiębiorcy wyliczyli, że oznaczać to będzie straty dla gospodarki w wysokości 37 mld zł oraz konieczność zadłużenia państwa na kwotę 15 mld zł w celu wypłat pomocy dla biznesów z zakazem działalności. Zniecierpliwieni brakiem oczekiwanych wyników w walce z COVID-19 przedsiębiorcy deklarują, że chcą wziąć sprawy w swoje ręce. I przypominają rządowi: do walki z koronawirusem służą szczepionki, a nie lockdowny.

Centra handlowe apelują o masowe szczepienia. Tylko one uratują gospodarkę

Przedsiębiorstwa, które przetrwały dotychczasowe lockdowny, nie chcą już przeżywać ich w przyszłości. Wygląda jednak na to, że rząd pogodził się już z koniecznością jego wprowadzenia.

Zdaniem biznesu rząd powinien wprowadzić ostre restrykcje dla osób niezaszczepionych, które z jednej strony są zagrożone ostrym przebiegiem COVID-19 i śmiercią, a z drugiej stwarzają zagrożenie dla innych, mogąc zarażać osoby, z którymi wchodzą w kontakt.

Rząd obawia się wprowadzenia obostrzeń tylko dla niezaszczepionych, gdyż odbiłoby się to na jego notowaniach. Jak zauważyli analitycy, najmniejszy odsetek wyszczepienia notowany jest w gminach, w których poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości jest największe. Restrykcjami zostaliby więc objęci przede wszystkim wyborcy PiS.

Do dyskusji dołączyła także Polska Rada Centrów Handlowych, która już wcześniej przyłączyła się do akcji szczepień, organizując na swoim terenie punkty, w których odwiedzający mogli szybko i bez czekania poddać się zabiegowi. Do akcji włączyło się 100 galerii z całej Polski.

Jan Dębski, prezes PRCH, w obliczu zbliżającego się lockdownu postanowił przypomnieć rządowi, jakie powinien mieć priorytety.

Niezmiernie cieszy nas duża aktywność centrów oraz szeroka odpowiedź właścicieli i zarządców na nasz apel przyłączenia się do promocji szczepień, które są obecnie jedyną znaną i możliwą formą zapobiegania rozwojowi pandemii oraz kolejnym lockdownom. (…) Dzisiaj priorytetem dla branży jest silne włączenie się w te aktywności, aby polskie społeczeństwo jak najszybciej uzyskało odporność zbiorową. To szczepienia powinny być lekarstwem na pandemię, a nie niszczące gospodarkę lockdowny.

Jan Dębski

Przedsiębiorstwa w obronie gospodarki są gotowe do wzięcia odpowiedzialności na siebie. Przedstawiciele biznesu już kilka razy apelowali o wprowadzenie przepisów, dzięki którym będą mogli niedopuszczać osób niezaszczepionych do pracy z innymi zatrudnionymi i/lub klientami, a także dających możliwość odmowy obsługi dla niezaszczepionych klientów.

Gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania jest minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin, który mówił to publicznie. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że do propozycji biznesu składania się także pozostała część rządu.

RadioZET.pl/Polska Rada Centrów Handlowych