Zamknij
Marek Tomaszewski
Marek Tomaszewski, który szkoli innych inwestorów w temacie kryptowalut
fot: Łukasz Grzymilas
RYNEK KRYPTOWALUT

Największa rewolucja internetu. Polacy wiedzą, jak na niej zarabiać

Maciej Walasek
Maciej Walasek Redaktor Radia Zet
16.09.2021 12:00
16.09.2021 12:00

Kryptowaluty – słowo, które u jednych wywołuje śmiech, a dla innych to doskonały sposób na zarabianie pieniędzy. Inwestorów nie zraża wysokie ryzyko, które niesie za sobą internetowy biznes. Trampolina do olbrzymich pieniędzy kusi coraz więcej Polaków.

Bastian Jarosz świat kryptowalut zna od 18. roku życia. Po raz pierwszy usłyszał o nim od przyjaciela, kiedy był jeszcze w liceum. Później zetknął się z tematem na portalu z serialami i filmami online, gdzie można było płacić bitcoinami. 24-latek zaczął zgłębiać wiedzę aż po dwóch latach nauki, postanowił na poważnie zająć się rynkiem kryptowalut. W międzyczasie poszedł na studia, ale już po pierwszym roku zrezygnował z nich. Chociaż porzucił tę drogę edukacji na rzecz kryptowalut, pozostał przy swojej pasji – programowaniu. Założył własną firmę. Jednak zawodowo, bliżej mu do tego pierwszego.

- Zauważyłem, że poprzez różnego rodzaju inwestycje, na rynku kryptowalut można zarabiać całkiem niezłe pieniądze. Działam jak inwestor: rozglądam się za potencjalnie dobrymi projektami będącymi na wczesnym etapie rozwoju. Wówczas jestem w stanie wyciągnąć z nich dużą stopę zwrotu z inwestycji. To są małe kapitalizacje rynkowe, które po pewnym czasie stają się naprawdę potężne, dając zysk. Przykładem może być ethereum (jedna z kryptowalut - przyp. red.). W momencie wejścia na rynek za jedną sztukę można było zapłacić 60 centów. W czasie hossy szczyt sięgnął prawie 4,5 tysiąca dolarów.

Kryptowaluty: jak to działa?

Bastian jest jednym tysięcy Polaków, którzy postanowili wzbogacić się na kryptowalutach. Zacznijmy od początku. Czym są kryptowaluty? Krótko mówiąc to wirtualne waluty, cyfrowe aktywa, wykorzystywane przez ludzi jako środek płatniczy. Żeby łatwiej było zrozumieć działanie, przyjmijmy, że mamy firmę X i chcemy ściągnąć zabawki z Chin. Robimy klasyczny przelew na 100 tysięcy dolarów. Wówczas cała operacja będzie trwała koło tygodnia, a pieniądze będą przechodzić przez różne banki. W międzyczasie będziemy musieli zapłacić prowizję od dwóch do pięciu procent, dlatego trzeba będzie dopłacić dodatkowe od 2 do 5 tysięcy, bo tyle bank zażyczy sobie za przelanie pełnej kwoty. Z kolei w kryptowalutach, 100 tysięcy dolarów przejdzie w minutę, a nas wyniesie to jedynie maksymalnie 5 dolarów. Wirtualne waluty zapewniają obniżenie kosztów i dynamiczne przyspieszenie transakcji. Poza tym nie da się ich sfałszować, a cały proces w większości kryptowalut jest odporny na oszustwa i cyberataki. Czy wobec tego kryptowaluty są dla każdego?

- Każdy, kto tylko ma dostęp do internetu może się tym zajmować. Z punktu widzenia technicznego jest to bezpieczne przedsięwzięcie. Natomiast z punktu widzenia finansowego i inwestycyjnego, jest to jedna z bardziej ryzykownych inwestycji, które można spotkać. W przeciwieństwie do obligacji, czy nieruchomości, kryptowaluty cechują się bardzo dużą zmiennością, bliżej im do akcji na giełdzie, zwłaszcza mniejszych spółek, niż do tradycyjnych rynków walutowych – podkreśla profesor Krzysztof Piech, ekspert ds. kryptowalut z Uczelni Łazarskiego.

Kryptowaluty są poza centralną kontrolą i nie można ich "dorobić"
fot. Coyz0/Shutterstock

Jedną z najpopularniejszych kryptowalut jest bitcoin. Nie tak dawno, bo w 2008 roku za jednego dolara można było kupić ponad tysiąc bitcoinów. W tej chwili jeden bitcoin kosztuje blisko 46 tysięcy dolarów, a w szczycie sięgał nawet 64 tysięcy. Nic dziwnego, że o kryptowalutach jest już głośno, a coraz więcej ludzi postanawia wchodzić na rynek z zamiarem zarabiania pieniędzy.

Na rynku kryptowalut można zarabiać na trzy sposoby:

  • Poprzez kupowanie kryptowalut na giełdzie i czekanie na wzrost ich wartości i sprzedawania z zyskiem;
  • Training, czyli analiza techniczna, która opiera się na spekulacji w zależności od grania na wzrost lub spadek ceny;
  • Koparki – czyli komputery o dużej ilości kart graficznych, które mają potężne moce obliczeniowe. Komputery potwierdzają transakcje, w której np. robiąc przelew do drugiej osoby, ktoś musi zatwierdzić cały proces. Jednak w tym wypadku nie zatwierdza go człowiek z tradycyjnej bankowości, ale to przechodzi przez tzw. koparkę, która procesuje transakcje.

- Z dostępnych wyników badań z różnych krajów, widzimy, że w niektórych z nich nawet kilkanaście procent społeczeństwa posiada jakieś kryptowaluty i ten odsetek rośnie. Główne zainteresowanie panuje wśród młodszego pokolenia, dla którego rynek kapitałowy czy tradycyjne rynki giełdowe to relikt przeszłości. Dla młodzieży rynki kryptowalutowe są dużo prostsze w obsłudze, a i dostęp do informacji jest o wiele łatwiejszy – mówi profesor Piech.

„Trampolina do olbrzymich pieniędzy”

Marek Tomaszewski skończył technikum informatyczne w miasteczku pod Łodzią, ale nie poszedł śladem swoich rówieśników i po maturze nie zapisał się na studia. - Od małego byłem w handlu z uwagi na firmę rodzinną, którą zajmuje się produkcją odzieży dziecięcej. Interes jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Zawsze mocno czułem się w sprzedaży – to był mój konik, ale stwierdziłem, że i tak wolę mieć swoją własną działalność. Rzucić się na głęboką wodę i spełniać swoje marzenia – opowiada.

Najpopularniejsza kryptowaluta - bitcoin - powstała w 2008 r. Maksymalna liczba dopuszczalnych bitcoinów to ok. 21 mln.

Zanim Marek trafił na rynek kryptowalut, zajmował się innymi rzeczami. Pierwsze kroki zaczął stawiać w drugiej klasie technikum, gdy dołączył do FM Group, sprzedając perfumy. – Wszyscy śmiali się, że chodziłem z testerem i umawiałem spotkania w McDonaldzie. Jednak w tamtym czasie w kwestii sprzedaży naprawdę dużo się nauczyłem. Następnie w wieku 21 lat zaczął sprzedawać materace do masażu, co wiązało się z prezentowaniem produktu i wystąpieniami publicznymi. – To była pierwsza praca, która pozwoliła zarobić mi naprawdę duże pieniądze. W wieku 21 lat zarabiałem około 20-30 tysięcy złotych miesięcznie. Wtedy część zacząłem odkładać, a część przeznaczałem na rynek kryptowalut.

Mając jeszcze 21 lat Marek po raz pierwszy zetknął się z tym tematem. Będąc na jednym ze szkoleń mentoringu poznał osobę, która pokazała mu tę dziedzinę. Tłumaczy: - Trzeba mieć świadomość dwóch rzeczy: przede wszystkim to, że kryptowaluty to rynek niezwykle szybki i dynamiczny. Każdy, kto zaczyna interesować się tym rynkiem, musi mieć świadomość tego, że kryptowaluty to trampolina do olbrzymich pieniędzy.

- Na początku 2017 roku dołączyłem do kilku grup kryptowalut. Wtedy zaczęła się pierwsza poważna współpraca. W pewnym momencie stwierdziłem, że jest to coś, co naprawdę ma szansę wyprzeć aktualny system bankowy. Poza tym bardzo spodobała mi się sama technologia blockchain, a inną sprawą jest to, że poznałem masę osób, która zarobiła na tym kosmiczne pieniądze.

Mimo działania kryptowalut, zjawisko jest krytykowane w mediach, ale również przez rządy państw. Ale to nie zraziło Marka do dalszej działalności w tym zakresie. - Żyjemy w kraju, w którym polityka jest tak skonstruowana że jak rząd mówi ci „idź w prawo”, to jeżeli chcesz żyć po swojemu, to powinieneś pójść w lewo. Jeśli rząd mówi „zaszczep się”, to wiadomo, żeby się nie szczepić. Dla rządów kryptowaluty są bardzo niewygodne, ponieważ w tym momencie rząd przestaje mieć władzę nad ludźmi. W lipcu 2020 roku USA dodrukowało o wiele więcej pieniędzy w związku z walką z pandemią koronawirusa. Z kolei kryptowalut nie da się "dodrukować". Na świecie jest 21 milionów bitcoinów i one do 2024 roku się skończą – mówi Marek.

W pewnym momencie stwierdziłem, że jest to coś, co naprawdę ma szansę wyprzeć aktualny system bankowy

- Przez pierwsze lata uczyłem się. Spróbowałem sił we wszystkich trzech gałęziach kryptowalut, co jednocześnie było dla mnie nauką, której nigdzie bym nie otrzymał. W końcu w maju 2020 roku dołączyłem do jednej z grup, a po niespełna trzech miesiącach poznałem Bastiana. Zaczęliśmy robić niesamowite wyniki na giełdzie kryptowalut, ale po sześciu miesiącach stwierdziliśmy, że chcielibyśmy pójść o krok dalej.

Biznes dla cierpliwych

Działając w kryptowalutach Bastian, podobnie jak Marek poświęca trzy-cztery godziny dziennie. Jego praca polega na przeglądaniu aktualnej sytuacji na rynku. – Sprawdzam, co się dzieje. Patrzę na różnego rodzaju wykresy oraz ruchy osób z tej branży i inwestuję.

Wiele osób błyskawicznie kończy swoją przygodę z kryptowalutami, krytykując je potem w sieci czy wśród znajomych. Jak zaznaczył Bastian, chociaż to młody rynek, tacy ludzie zwyczajnie, za szybko się zniechęcili, a do tego przedsięwzięcia potrzebna jest cierpliwość. Poza tym za krzywdzącą opinią o kryptowalutach według niego odpowiada „kaleczący marketing”.

Kryptowalut nie da się "dodrukować". Na świecie jest 21 milionów bitcoinów i one do 2024 roku się skończą

- Ludzie nie znają tego rynku. Myślą, że w szybkim czasie zarobią spore pieniądze i to będzie trwało. Wiele osób wchodzi na giełdę, nie mając pojęcia, jak to wszystko działa. W przypadku porażki i straty większości lub wszystkich pieniędzy, tracą wiarę. Moim zdaniem marketing jest jednym z głównych winowajców, który kaleczy dobre imię kryptowalut. W internecie możemy znaleźć sporo ofert, proponujących zarobki opiewające na kwotę do 100 dolarów dziennie. Ludzie już na początku dokonują złego wyboru, decydując się na coś takiego, a potem się zrażają. Prawda jest taka, że zajmowanie się kryptowalutami to maraton, długotrwały proces, na który trzeba poświęcić przynajmniej dwa lata. Jako że to młody rynek, warto zapoznać się z jego historią, która wcale nie jest taka długa, a wiemy, że rynek jest cykliczny i wiele rzeczy zwyczajnie się powtarza – zaznacza.

Obaj z Markiem są zgodni, że kryptowaluty to inwestycja długoterminowa, która w przyszłości zdominuje rynek. Ludzie, którzy naprawdę chcą związać się z kryptowalutami, muszą nastawić się na to, że po miesiącu czy dwóch nie zarobią worków pieniędzy.

Bastian Jarosz i Marek Tomaszewski
fot. Łukasz Grzymilas

Bastian i Marek stworzyli grupę, która z początku liczyła 80 osób, a po rozwinięciu, rozrosła się do 900. Po półrocznym działaniu, postanowili odejść i razem z kilkoma innymi znajomymi stworzyli zupełnie nowy projekt, stawiając na edukację, gdzie ich głównym zadaniem będzie uświadomienie ludzi, że najważniejsza w kryptowalutach jest nauka. - Chcemy dać ludziom wgląd do naszych portfeli, pokazując im co kupujemy i co sprzedajemy. Jednak to do nich będzie należeć decyzja, co oni z tym zrobią.

Ludzie nie znają tego rynku. Myślą, że w szybkim czasie zarobią spore pieniądze i to będzie trwało

Chociaż start zaplanowano pod koniec września, mają ambitne plany. Do końca bieżącego roku chcą, aby ich grupa liczyła dwa tysiące członków. Natomiast w kolejnym roku zapowiadają wejście na rynek amerykański i azjatycki.

Kryptowaluty wyprą złotego?

Wiele wskazuje na to, że kryptowaluty to znak czasów, a ich rynek jest przyszłością, tylko nie dla każdego kraju. - Tak, kryptowaluty i ich rozmaite zastosowanie to przyszłość. Czy wyprą tradycyjne waluty? Być może, zależy które. Historia gospodarcza pokazuje, że wiele krajów nie radzi sobie z prowadzeniem własnej waluty. Niektóre nawet rezygnują z tego na rzecz wprowadzenia waluty innego państwa. Dla takich krajów wprowadzenie, mogłoby być alternatywny rozwiązaniem – podkreśla profesor Piech.

W czerwcu tego roku Salwador poinformował, że jedna z kryptowalut – bitcoin - został oficjalnym środkiem płatniczym w kraju. Czy za kilka, kilkanaście lat do takiej samej sytuacji dojdzie w Polsce? - Myślę, że nie. W przypadku Salwadora występują dość istotne trudności gospodarcze po zawirowaniach politycznych, dlatego nie wiemy, jak ten eksperyment będzie wyglądał. To ciekawe, bo ten ruch uruchomił rozważania na temat wprowadzenia kryptowalut jako środek płatniczy w innych krajach, zwłaszcza Ameryki Łacińskiej, która nie raz przeżywała swoje walutowe kryzysy – zaznacza profesor Krzysztof Piech

- Z kolei eksperyment w przypadku Wenezueli, który miał miejsce 2-3 lata temu nie udał się. Przedsięwzięcie nie zostało dobrze przyjęte przez społeczność międzynarodową będącą na sankcjach amerykańskich. W związku z tym jest to rozwiązanie jedynie dla krajów z trudnościami dolotowymi. Polska, przynajmniej na razie jeszcze do takich państw nie należy – dodaje.

Warto wspomnieć, że poza samymi krajami, rynek kryptowalut zyskuje poparcie u takich osób, jak Elon Musk. Miliarder w lipcu tego roku ujawnił, że poza publicznymi akcjami Tesli, w prywatnej firmie inwestuje w bitcoiny, dogecoiny i ethereum. Po tej wiadomości notowania kryptowalut poszły mocno w górę. Prawdopodobnie na rynku kryptowalut wkrótce mogą zaistnieć takie marki jak Facebook czy Google.

Bastian Jarosz
fot. Łukasz Grzymilas

- Tak, to możliwe. Facebook przymierza się do wejścia w jeden projekt konkretniej kryptowaluty. Oczywiście pracowali nad własnym cyfrowym pieniądzem, ale spotkało się to z dość sceptycznym przyjęciem przez polityków i regulatorów. Takie głosy dobiegały zwłaszcza z krajów, które mogły być w pewien sposób zagrożone przez walutę Facebooka, którą mogłyby być używane przez 2 miliardy ludzi na świecie. Facebook na pewno nad tym pracuje. Do tego przedsięwzięcia ma odpowiednie kadry. Pojawiały się nawet ogłoszenia o rekrutowaniu specjalistów w tym zakresie – tłumaczy Piech.

- Jednak Facebook publicznie jeszcze nie potwierdził, by w tym zakresie podejmował jakiekolwiek działania. Jeśli ostatecznie weszliby na rynek kryptowalut, to będą to wyłącznie dodatki do ich działalności, ponieważ Facebook czy Google to bardzo scentralizowane firmy. A kryptowaluty wnoszą zdecentralizowaną technologię, co jest zupełnym odwróceniem modelu biznesowego – kontynuuje.

Mimo wszystko warto pamiętać, że rynek kryptowalut jest ulotny i tak, jak można zarobić duże pieniędze, można też stracić cały majątek. Poza ryzykownymi krokami na giełdzie, należy wystrzegać się oszustów, którzy wykorzystują naiwność ludzi rozpoczynających przygodę z kryptowalutami. Dwa lata temu jedna z platform do wymiany kryptowalut z dnia na dzień zapadła się pod ziemię, a ludzie stracili do kilkudziesięciu tysięcy złotych. W innym przypadku pewien ksiądz z Opola zabrał pieniądze przeznaczone na remont parafii i licząc na szybki zarobek, przeznaczył kilkanaście tysięcy złotych na kryptowaluty. Duchowny padł ofiarą oszustów i stracił wszystko. Po całym zdarzeniu obiecał, że sprzeda samochód i odda pieniądze.

Kryptowaluty już cieszą się dużo większym zainteresowaniem niż jeszcze kilka lat temu, a ich popularność stale rośnie. Mimo niestabilności, niosą za sobą o więcej korzyści niż tradycyjny pieniądz. Ci, którzy dalej nie biorą ich na poważnie, niech przypomną sobie jedną rzecz: jeszcze 40 lat temu, nikt nawet nie myślał, że w sklepach zamiast gotówki będziemy płacić plastikową kartą. Zobaczymy, w którym miejscu kryptowaluty będą za jakiś czas.

Maciej Walasek
Maciej Walasek

Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. Sportem pasjonuje się od dziecka. Od lat śledzący wydarzenia ze świata piłki nożnej, siatkówki, Formuły 1 i skoków narciarskich. Gdy tylko ma okazję, dzieli się sportowymi wydarzeniami z każdym, kogo napotka na swojej drodze. Uparcie wierzy w sukces polskich piłkarzy na mundialu i tytuł mistrza świata F1 dla Roberta Kubicy. Kiedy okazało się, że na karierę sportowca jest już za późno, postanowił, że zamiast medali, będzie dostarczał kibicom samych dobrych wiadomości o sukcesach polskich zawodników na sport.radiozet.pl.