Hipoteka dla zarabiających na najmie. KNF: to może być ryzykowne

02.07.2019 11:53
Kredyty hipoteczne dla zarabiających na najmie. KNF: to może być ryzykowne
fot. kan_chana/Shutterstock (ilustracyjne)

Banki chcą rozwinąć hipoteki dla zarabiających na najmie — podała „Rzeczpospolita”. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) uważa, że może to być ryzykowne.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Jak pisze „Rzeczpospolita”, banki pracują nad wprowadzeniem do oferty kredytów mieszkaniowych, w których zdolność kredytowa klienta uwzględniałaby oczekiwane przychody z najmu nabywanych lokali.

Kredyt za wynajem mieszkania

– Zdolność kredytowa klientów mających dwa-trzy mieszkania jest już mocno ograniczona, więc uwzględnianie dochodów z najmu pozwoliłoby im na zaciągnięcie hipotek na kolejne. To pozwoliłoby na finansowanie i napędzenie rynku mieszkaniowego – powiedział Jacek Furga, prezes Centrum AMRON przy Związku Banków Polskich, w rozmowie z dziennikiem.

Zobacz także

Prace są na wstępnym etapie, we wtorek ma się odbyć spotkanie banków. Zanim hipoteki te trafią na rynek, trzeba przekonać Komisję Nadzoru Finansowego.

Ze stanowiska Urzędu KNF (UKNF), które otrzymała „Rzeczpospolita”, wynika jednak, że może to być trudne.

Problemem jest to, że AMRON dopiero od dwóch lat gromadzi niezbędne do oceny zdolności klienta dane rynkowe, takie jak stawki czynszów czy liczba pustostanów. Włączenie takich kredytów do oferty banków na podstawie informacji z baz danych na obecnym etapie rozpoznania rynku należy uznać za przedwczesne.

Konieczne są głębsze analizy na podstawie odpowiedniego zasobu danych obejmujący dłuższy okres i obszary rynku – argumentuje KNF.

Zobacz także

Najemcy znajdują się w 7 dni

KNF podkreśla, że budowa modeli długookresowej rentowności najmu na podstawie danych z krótkiego okresu jest nieuzasadniona i ryzykowna. Zastrzega przy tym, że znaczna część rynku najmu nieruchomości może funkcjonować w szarej strefie, co utrudnia jego analizę. 

– Ten biznes jest bezpieczny, bo wprowadzono by dodatkowe zabezpieczenia – zapewnił Furga na łamach „Rzeczpospolitej”. Jeden z nich to wkład własny, sięgający co najmniej 40 proc. ceny zakupu lokalu w porównaniu z 20 proc. w typowych hipotekach.

Jak podał dziennik, aż 31 proc. właścicieli lokali posiada jedno mieszkanie. Znalezienie dla nich najemców zajmuje średnio tydzień (42 proc. badanych).

– Taki produkt byłby pomaganiem klientom, którzy nie chcą trzymać bezpiecznej, ale nisko oprocentowanej lokaty bankowej, lecz szukają wyższych stóp zwrotu na rynku nieruchomości. To, że nie mają zdolności bazującej w pełni na ich podstawowym dochodzie z pracy, oznaczałoby, że wzrosłoby ryzyko cenowe na rynku nieruchomości – wskazał Michał Sobolewski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ, w rozmowie z gazetą.

Zobacz także

RadioZET.pl/Rzeczpospolita