"Newsweek": właściciel marki Reserved wywiózł z Polski setki tysięcy maseczek

23.03.2020 09:14
Koronawirus. "Newsweek": właściciel marki Reserved wywiózł z Polski maseczki
fot. Andrey Ivaniuk/Shutterstock, YanLev/Shutterstock (ilustracyjne)

Zdaniem "Newsweek Polska" spółka LPP, właściciela marek Reseverd czy House, wykupiła w styczniu setki tysiące maseczek ochronnych, aby zapewnić ciągłość produkcji odzieży. Firma odpowiedziała, że zakup nie zachwiał polskim rynkiem maseczek ochronnych.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Koronawirus, którego epidemia wybuchła w grudniu ubiegłego roku w Chinach, doprowadził do pandemii. W rezultacie szczególnie poszukiwane na rynku były wszystkie środki ochrony, w tym maseczki.  

Z Polski zniknęło 300 tys. maseczek?

Jak podał "Newsweek Polska", LPP - jedna z największych spółek na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i właściciel marek odzieżowych House, Reserved, Mohito czy Cropp - miał masowo wykupić maseczki ochronne w styczniu tego roku.

Zobacz także

Chodzi o ponad pół miliona maseczek, z czego aż 300 tys. miało zostać pozyskanych na polskim rynku. Maseczki miały trafić do 11 firm „z którymi łączą LPP długoletnie relacje biznesowe, a które produkują na zlecenie kolekcje modowe”, jak podał tygodnik.

Zdaniem "Newsweek Polska" akcja humanitarna miała na celu przede wszystkim zapewnienie środków ochronnych do chińskich fabryk produkujących dla LPP kolekcje modowe. Jednocześnie z polskiego rynku miały zniknąć w większości zapasy maseczek ochronnych, tak potrzebnych podczas trwającego stanu epidemii.

Akcji nie przerwano, choć już wtedy wiadomo było, że kompletnie wydrenuje polski rynek, stawiając w trudnej sytuacji placówki ochrony zdrowia, głównego nabywcę takich produktów” - napisali autorzy artykułu Wojciech Cieśla i Julia Dauksza.

LPP zobowiązało się przekazać dla szpitala w Gdańsku 5 tys. maseczek ochronnych, z czego zdaniem tygodnika do tej pory trafiło 3300 sztuk. To tylko ułamek liczby maseczek, którą LPP miał przekazać do Chin kilka miesięcy temu.

Zobacz także

LPP odpiera zarzuty

W odpowiedzi na artykuł tygodnika, spółka LPP wydała oświadczenie. 

"Akcja zakupu masek zorganizowana przez LPP miała miejsce pod koniec stycznia tego roku, kiedy epidemia zachorowań na koronawirusa ograniczała się wyłącznie do kontynentu azjatyckiego i była odpowiedzią na dramatyczny apel pracowników LPP i ich rodzin znajdujących się w Szanghaju, nie zaś aktem mającym na celu zachowanie ciągłości produkcji kolekcji spółki" - podkreślił właściciel marki Reserved.

Zdaniem LPP zakup i wysyłka masek nie miało na celu przyspieszenie powrotu do pracy pracowników fabryk, a było "wyłącznie aktem solidarności i humanitarnego działania na rzecz naszych wieloletnich współpracowników".

Ponadto 500 tys. maseczek wysłanych w styczniu do Chin w ocenie spółki "nie zachwiało polskim rynkiem maseczek". "Partnerzy chińscy, którzy otrzymali nasze wsparcie na początku roku, od tygodnia z własnej inicjatywy i w porozumieniu z LPP organizują transporty masek, które finansuje spółka kwotą 1 mln PLN i sukcesywnie przekazuje polskim szpitalom" - wskazało w komunikacie LPP.

Do komunikatu producenta odzieży odnieśli się autorzy artykułu. Ich zdaniem "polskie hurtownie zostały wydrenowane z masek" z powodu akcji LPP.

W związku z decyzją ministra zdrowia z 5 marca, maseczki ochronne znalazły się na tzw. liście antywywozowej. To oznacza, że od tego momentu nie można ich wywozić poza granice Polski. 

Zobacz także

RadioZET.pl/Newsweek.pl/Bankier.pl