Polskie władze masowo wydalają pracowników z Korei Północnej [NASZ NEWS]

Piotr Drabik
05.02.2019 08:41
Korea Północna. Masowe wydalenia pracowników reżimu Kim Dzong Una z Polski
fot. AP Photo/Dita Alangkara/East News (ilustracyjne)

Liczba Koreańczyków z Północy pracujących w Polsce drastycznie spadła. W ciągu roku odebrano ponad 400 pozwoleń na pracę obywatelom reżimu Kim Dzong Una. Zdaniem politologia dr. Nicolasa Leviego masowe deportacje tych osób z Polski nie rozwiązują całkowicie problemu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Pracownicy z Korei Północnej, którzy w niewolniczych warunkach zarabiali dewizy dla komunistycznego reżimu, od lat bez przeszkód byli zatrudniani w Polsce. W ubiegłym roku władze w Warszawie rozpoczęły wielką operację identyfikowania i wydalania Koreańczyków z Północy.

Jej powodem była przyjęta 22 grudnia 2017 roku przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucja numer 2397.

Nakłada ona „obowiązek wydalenia obywateli KRLD wykonujących pracę poza granicami swojego kraju w ciągu 24 miesięcy od wejścia w życie rezolucji”. W odpowiedzi ministerstwa, inspekcja pracy i wojewodowie rozpoczęły akcję odnajdywania w polskich firmach pracowników z Korei Północnej.

Zobacz także

Masowe wydalenia Koreańczyków z Północy

Jakie są jej efekty po roku? Jak przekazało nam biuro prasowe Ministerstwo Spraw Zagranicznych, obecnie ważne pozwolenia na pracę w Polsce ma około 37 obywateli Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Dla porównania – w grudniu 2017 roku było ich aż 445.

Po odnalezieniu pracownika z reżimu Kima każdorazowo wojewodowie podejmowali decyzję o cofnięciu pozwolenia na pracę. Część Koreańczyków skorzystała z prawa do odwołania się.

„Z informacji przekazanych przez Urząd do spraw Cudzoziemców wynika, że w 280 przypadkach postępowania dotyczące cofnięcia zezwoleń na pobyt i pracę są już zakończone i decyzje są ostateczne. To znaczy decyzje wojewodów zostały doręczone cudzoziemcom lub ich pełnomocnikom i nie wniesiono odwołania. W pozostałych przypadkach toczą się postępowania, to znaczy nie wydano jeszcze rozstrzygnięć albo wydano rozstrzygnięcia, ale jeszcze ich nie doręczono” - poinformowało MSZ.

Polskie władze zapewniają, że z powodu ONZ-owskich zaleceń nie przyjmują kolejnych obywateli Korei Północnej. Jak podawał „Dziennik Gazeta Prawna”, od sierpnia 2017 roku nie są dla nich wydawane nowe pozwolenia na pracę. 

Zobacz także

Deportacje nie rozwiążą problemu?

– To nie jest sukces, ale porażka polskich władz, że tak późno zajęły się tym problemem – podkreśla politolog dr Nicolas Levi, autor jedynej publikacji naukowej na temat północnokoreańskich pracowników w Polsce.

Przypominał, że pierwsi pracownicy z Korei Północnej pojawili się w Polsce w okolicach 2000 roku i bardzo długo zwlekano, zanim podjęto zdecydowane działania w tej sprawie. 

– Łatwo jest kogoś wydalić z Polski, ale część z tych osób nie ma po co wracać do swoich domów lub po prostu nie chce. W ten sposób trafiają do innych krajów Europy na przykład Malty lub są przenoszeni do Chin – dodał. 

Według danych organizacji pozarządowej Database Center for North Korean Human Rights (NKDB) poza granicami Korei Północnej może pracować od 70 do 100 tys. obywateli tego kraju – najwięcej w Rosji i Chinach. 

W Polsce do niedawna pracowało około 500 Koreańczyków z Północy. Zdaniem dr Leviego 25 proc. z nich stanowiły kobiety (średnia z ostatnich 6 lat). Wraz ze swoimi rodakami trafili przede wszystkim do branży budowlanej, tekstylnej i rolnictwa. Przypadki ich wykorzystywania opisywały zarówno polskie, jak i zagraniczne media.

Eksperci podkreślają, że te osoby padają ofiarami współczesnego niewolnictwa – ograniczana jest ich swoboda poruszania, zabierane są ich paszporty, są zmuszani do nadgodzin oraz nawet 90 proc. ich pensji jest zabieranych przez reżim Kim Dzong Una. Ten proceder przynosi co roku komunistycznym władzom Korei Północnej od 230 do 300 milionów dolarów rocznie.  

Zobacz także

Dyplomatyczny biznes

Okazuje się, że dewizy od niewolniczo wykorzystywanych pracowników to niejedyny północnokoreański biznes w Polsce. Ambasada KRL-D w Warszawie wynajmuje swoje budynki przy ul. Bobrowieckiej, w których siedzibę ma kilka polskich firm. 

„Informowaliśmy Ambasadę KRLD w Warszawie, że wykorzystywanie pomieszczeń dyplomatycznych na potrzeby komercyjne narusza przepisy prawa międzynarodowego i jest nie do zaakceptowania. Od początku 2017 roku MSZ zwracał się z prośbą o zwrot pomieszczeń nieużytkowanych przez misję na cele dyplomatyczne” – przekazało nam biuro prasowe MSZ. Na razie te apele pozostały bez odpowiedzi.

Resort dyplomacji skierował również pisma do „podmiotów gospodarczych wykorzystujących pomieszczenia ambasady KRLD w Warszawie dla swoich potrzeb”.

„Podkreślono przy tym, że wykorzystywanie powierzchni misji dyplomatycznych narusza reżim sankcyjny. MSZ w porozumieniu z innymi instytucjami aktywnie poszukuje możliwości rozwiązania problemu, a w wyniku wywieranej presji systematycznie zmniejsza się liczba firm wynajmujących teren północnokoreańskiej placówki dyplomatycznej” – dodało MSZ.

Według ostatniego Panelu Ekspertów ONZ kontrolujących przestrzeganie sankcji nałożonych na Koreę Północną co najmniej dziewięć firm wynajmowało lokale od ambasady KRL-D w Warszawie.

Zobacz także

RadioZET.pl/Piotr Drabik