Na stację benzynową po alkohol. Te promocje interesują kierowców bardziej niż ceny paliw

13.09.2019 12:08
Promocje alkoholi ważniejsze niż ceny paliw. Oto wyniki badań preferencji kierowców
fot. Shutterstock/ Trong Nguyen (ilustracyjne)

Co przykuwa wzrok kierowców po wjeździe na stację paliw? Nie jest to cena benzyny – wynika z raportu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Jak wynika z badania brytyjskiej firmy doradczej UCE GROUP LTD. i agencji marketingu mobilnego Mobiem Polska, prawie co trzecia badana osoba oczekiwałaby informacji o promocjach alkoholi na stacjach paliw.

Nieco mniejsze zainteresowanie wzbudza sprzęt i części eksploatacyjne do samochodów. Informacji o nich szuka 27 procent badanych. Kolejne miejsce zajmują oferty gastronomiczne, które interesują 19 procent kierowców na stacjach. Tylko 5 procent, według badania, zwraca uwagę na ceny paliw.

Zobacz także

Autorzy badania nie są zaskoczeni jego wynikami. Jak twierdzą, stacje benzynowe zastępują dziś sklepy monopolowe. Ich zaletą jest przede wszystkim całodobowa dostępność także w niedziele i święta.

– Absolutnie nie jestem zaskoczony wynikami badania. Stacja to poręczne i wygodne miejsce zakupów ponadnormatywnych, a alkohol czymś takim jest. Jedni kupują go na zapas, inni – podczas służbowego wyjazdu, a kolejni – w drodze na działkę czy przed spotkaniem ze znajomymi. Ten kanał sprzedaży się rozwija. Widzimy tu między innymi funkcję kompensacyjną w stosunku do niedzielnego zakazu handlu – komentuje dr Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Zobacz także

Asortyment stacji i pijani kierowcy

Alkohol na stacjach stanowi 20 procent ogólnej wartości obrotów sklepów małoformatowych, o czym informuje Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Jak zaznacza, obecność alkoholi na stacjach paliw od lat budzi kontrowersje w branży i dzieli ekspertów. Dostępność alkoholu na stacjach z pewnością nie pomaga w zmniejszeniu liczby pijanych za kierownicą.

Zobacz także

Obecność wódki czy piwa na stacjach ma minimalny wpływ na to, czy ktoś pije za kółkiem. Alkohol można też nabyć w sklepie z dewocjonaliami czy obok kościoła i nikt nie sięgnie po niego w trakcie jazdy. Po prostu ukształtował się pewien zwyczaj zakupowy polegający na tym, że takie produkty można mieć szybko, wygodnie i bez chodzenia do monopolowego – dodaje dr Faliński.

RadioZET.pl/MondayNews