Zamknij

Janusz Kowalski: stworzymy własny fundusz odbudowy

19.11.2020 11:48
Janusz Kowalski: stworzymy własny fundusz odbudowy po wecie
fot. PAP/Rafał Guz

Nie widzę problemu, by w ramach V4 czy formatu Trójmorza stworzyć własny fundusz odbudowy - napisał na Twitterze Janusz Kowalski polityk Solidarnej Polski. To pokłosie dyskusji na temat zawetowania unijnego budżetu.

Weto w sprawie unijnego budżetu, do którego część państw członkowskich UE zamierza wprowadzić mechanizm wiązania wypłaty środków z praworządnością, zamierza zastosować Polska. Oficjalny sprzeciw wobec tej propozycji wyraziły już władze Węgier. Delegacje z Warszawy i Budapesztu to jedyne z unijnej 27-tki, które nie zgadzają się na zmianę zasad wypłaty środków z Brukseli. 

Najsilniejszy sprzeciw w obozie Zjednoczonej Prawicy wobec porozumienia niemieckiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej zgłasza Solidarna Polska. - Polacy mogliby sobie iść na wybory, a ostateczne decyzje i tak podejmowaliby urzędnicy w Brukseli. (...) Na taki mechanizm nie możemy się nigdy zgodzić - komentował w poniedziałek minister sprawiedliwości i prezes SP Zbigniew Ziobro.

Kowalski: powołamy własny fundusz 

Politycy prawicy prześcigają się w propozycjach, jak zrekompensować Polsce ewentualne konsekwencje zawetowania unijnego budżetu. Wśród nich Janusz Kowalski, poseł klubu PiS i wiceminister aktywów państwowych.

Zobacz także

"Chcą rozbijać UE? Chcą UE „dwóch prędkości”? Trudno. Ich odpowiedzialność. Odpowiedź? Polska jest suwerennym państwem - nie widzę problemu, by w ramach V4 czy formatu Trójmorza stworzyć własny fundusz odbudowy. Będzie lepiej zarządzany, a pozyskany na rynku pieniądz będzie tańszy" - napisał Kowalski na Twitterze.

Bezpośrednio odniósł się do słów niderlandzkiego premiera Marka Rutte. W przemówieniu przed holenderską Izbą Reprezentantów podkreślił, że kompromis w sprawie wiązania unijnego budżetu z praworządnością to „absolutne minimum” i UE nie może go ani trochę załagodzić, a ponowne rozmowy w tej sprawie są jego zdaniem niemożliwe. W ocenie Rutte brak porozumienia może oznaczać, że Polska i Węgry zostaną nawet wyłączone z dalszych prac nad unijnym budżetem. 

Czy pomysł zaproponowany przez wiceministra Kowalskiego ma szanse realizację? Należy podkreślić, że Grupa Wyszehradzka (V4) czy Inicjatywa Trójmorza to organizacje zupełnie innego poziomu niż Unia Europejska. 

Zobacz także

V4 nie posiada sekretariatu czy żadnej instytucji, poza Międzynarodowym Funduszem Wyszehradzkim. Z jego budżetu jednak finansowane są jednak tylko projekty współpracy naukowej czy kulturowej. Pomimo że Inicjatywa Trójmorza również nie posiada kierownictwa, to także posiada własny fundusz. Założony przez polski Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i rumuński Exim Bank do końca roku ma mieć wartość 1 mld euro. W kolejnych latach ta kwota ma wzrosnąć pięciokrotnie i wspierać m.in. transformację energetyczną w Europie Środkowo-Wschodniej.

Dla porównania - jak wyliczała kancelaria premiera w lipcu tego roku, po zakończeniu negocjacji w sprawie budżetu UE, Polska będzie mogła otrzymać z budżetu UE, tzn. w ramach Wieloletnich Ram Finansowych oraz Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy, ok. 139 mld euro w formie dotacji oraz 34 mld euro w pożyczkach.

Zobacz także

W przeliczeniu na złotówki oznaczałoby to, że nasz kraj będzie mógł skorzystać z ponad 776 mld zł wsparcia (w cenach bieżących), w tym: 623 mld zł w formie dotacji i 153 mld zł w formie niskooprocentowanych pożyczek.

Nie wszystkie państwa członkowskie V4 i Inicjatywy Trójmorza są w sporze z Brukselą w sprawie łamania zasad praworządności. To może oznaczać, że próby budowania alternatywnego do unijnego funduszu odbudowy może być utrudnione.

RadioZET.pl/RP.pl