Zamknij

Inflacja będzie dwucyfrowa? „To nie żarty, powinniśmy się już bać”

24.09.2021 21:46
pieniądze
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

5,5 procent – inflacja w Polsce liczona rok do roku jest najwyższa od dwudziestu lat. Rząd się z tego cieszy, gdyż oznacza to wyższe wpływy do budżetu. Ludwik Kotecki, były główny ekonomista Ministerstwa Finansów, ostrzega: powinniśmy się bać. Niektóre ceny wzrosły o 20-30 procent, a inflacja w 2022 roku może być nawet dwucyfrowa.

Inflacja w Polsce przyspiesza z miesiąca na miesiąc. Główny Urząd Statystyczny podał, że liczona rok do roku w sierpniu 2021 osiągnęła wartość 5,5 procent. To znacznie wyżej od założonego celu inflacyjnego, mimo tego jednak Rada Polityki Pieniężnej nie odejmuje żadnych działań, żeby wzrost cen ograniczyć, utrzymując stopy procentowe na bardzo niskim poziomie.

Ludwik Kotecki, główny ekonomista w Ministerstwie Finansów w latach 2012-2015 stwierdził sarkastycznie w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, że członkowie RPP to jedyni ekonomiści w Polsce, którzy inflacji się nie boją. A powinni, tak samo jak my wszyscy, bo może się okazać, że na interwencję będzie już za późno i wzrostu cen nie uda się wyhamować na rozsądnym poziomie.

W 2022 roku możemy mieć dwucyfrową inflację. RPP zareaguje za późno?

- W Polsce jest teraz tylko dziesięcioro ekonomistów, którzy nie boją się inflacji. I wszyscy zasiadają w Radzie Polityki Pieniężnej – stwierdził Ludwik Kotecki. Ekonomista skrytykował takie podejście, wskazując na to, że sytuacja jest bardzo poważna.

W projekcie budżetu na 2021 rok rząd założył, że inflacja będzie wynosić 1,8 procent. We wrześniu 2021 musiał przyznać, że wzrost cen będzie znaczne wyższy i wyniesie 4,3 procent. To przy założeniu, że inflacja wyhamuje pod koniec roku, a nie jest to wcale takie oczywiste.

Nie ma woli politycznej, żeby z inflacją walczyć, jako że jest rządowi bardzo na rękę. Wyższe ceny to automatycznie wyższy podatek VAT i wyższe dochody budżetowe, co pozwala zmniejszyć nieco gigantyczne zadłużenie strefy publicznej. W samym 2020 roku, jak ogłosił NIK, wzrosło on o 200 mld zł: tyle, ile wcześniej łącznie przez 10 lat.

To już nie są żarty. Jak panowie spojrzą na wskaźniki, to trend wzrostowy jest wyraźny. A gdy popatrzymy na składowe, co i jak rośnie w koszyku konsumpcyjnym, to powinniśmy się bać. Do tej pory jedne ceny spadały, inne rosły i średnio inflacja wychodziła na poziomie 2–3 procent. Tak powinno być. Przypominam: cel inflacyjny to 2,5 procent. i tych dziesięcioro, którzy się nie boją, nie zająknęli się, że go zmienili. Nawet się tym nie zajmują. Jest więc kompletnie niezrozumiałe, co robią. Bo jeżeli nie zmienili strategii, to powinni się zająć inflacją, a nie czekać nie wiadomo na co. We wskaźnikach bardzo dobrze widać, że niektóre ceny wzrosły przez rok o 20, a nawet o 30 procent.

Ludwik Kotecki

Kotecki stwierdził, że możliwy jest czarny scenariusz, w którym inflacja w 2022 roku będzie dwucyfrowa. Byłoby to efektem drugiej rundy, czyli żądań podwyżek płac: utrzymane na tym samym poziomie straciłyby wyraźnie na wartości.

- Brak reakcji ze strony polityki pieniężnej, efekty drugiej rundy, rosnące oczekiwania inflacyjne, presja popytowa, inflacja importowana – te czynniki zdaniem Koteckiego będą wpływać na coraz wyższą inflację w Polsce.

RadioZET.pl/Dziennik Gazeta Prawna