Zamknij

Głód, bieda i samotność, czyli Polska 2021 w liczbach

24.11.2021 12:27
Raport o biedzie
fot. OleksSH/Shutterstock

- Blisko połowa z nas nie zna osób żyjących w kryzysie materialnym. Jak to możliwe, skoro w niedostatku żyje około piętnastu milionów Polaków? - pyta Joanna Sadzik,  prezeska Zarządu Stowarzyszenia Wiosna.

Ubóstwo w skrajnej postaci dotyka już ponad 2 milionów Polaków, czyli około 5 proc. społeczeństwa. Autorzy „Raportu o Biedzie” napisali, że to tyle, ile wynosi próg wyborczy. W odróżnieniu od partii politycznych skrajnie ubodzy są jednak na ogół niezauważalni, choć liczni.

Na co dzień mierzą się nie tylko niedostatkiem materialnym, ale i brakiem dostępu do bieżącej wody, toalety czy ogrzewania. Towarzyszą im dodatkowo choroby, ból i samotność. Coraz większy odsetek w tej grupie stanowią dzieci, których jest już 100 tysięcy.  

2 miliony ubogich Polaków

Statystyki dotyczące ubóstwa nie pozostawiają wątpliwości: Polska nie jest krajem dobrobytu materialnego. – Wyobraź sobie, że mieszkamy razem. My, wszyscy mieszkańcy Polski. Niech to będzie blok. O stu mieszkaniach – zachęcają autorzy Raportu o Biedzie. Jak w takim obrazie wygląda skala ubóstwa?  

  • Ośmiu sąsiadów nie ma łazienki – wanny ani prysznica
  • Sześciu nie może skorzystać z toalety, bo też jej nie ma
  • W trzech lokalach brakuje bieżącej wody
  • Tylko co piąte mieszkanie jest podłączone do sieci ciepłowniczej, w połowie nadal pali się węglem, a w czterech jest dzisiaj po prostu zimno, bo jego lokatorów nie stać na ogrzewanie
  • Co trzeci z sąsiadów nie ma żadnych oszczędności
  • W dwudziestu dwóch mieszkaniach ktoś mieszka sam

Miarą skrajnego ubóstwa jest życie w warunkach stałego zagrożenia dla zdrowia fizycznego i psychicznego. „Za mniej niż 20 zł dziennie. W ostatnim roku liczba ta znacząco wzrosła – osób, które przestały balansować na granicy minimum socjalnego i spadły z niej w skrajną biedę przybyło prawie 400 tys.” – czytamy w raporcie.

„To dobre powody. Wygodne. Zrzucają bowiem z nas odpowiedzialność i sprowadzają kwestię biedy do konsekwencji indywidualnych błędów, zaniechań, w najlepszym razie winią niefortunne zbiegi okoliczności” – czytamy w Raporcie o Biedzie.  

Siedmioro na dziesięcioro badanych uważa, że pomoc skrajnie ubogim to obowiązek państwa.  Rząd tymczasem chce wesprzeć najuboższych Polaków w zwiększonych wydatkach, z jakimi musimy borykać się przez szalejącą inflację. W planach jest m.in bon energetyczny, którzy ma wesprzeć Polaków w płaceniu rachunków za prąd. Mowa oczywiście o niewykluczonej części społeczeństwa, która korzysta z elektryczności. 

Minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg w rozmowie z PAP wytłumaczyła, co stoi za wzrostem skali skrajnego ubóstwa w Polsce. - Zamrożenie gospodarki wpłynęło na wysokość wydatków ponoszonych przez gospodarstwa domowe, a to na tej podstawie obliczany jest wskaźnik zagrożenia ubóstwem skrajnym – przekazała PAP minister rodziny Marlena Maląg. Dodała, że w ocenie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wzrost ten ma charakter przejściowy i związany jest z pandemią koronawirusa.

Problem nie wydaje się jednak przejściowy, o czym od lat przekonują w raportach przedstawiciele Szlachetnej Paczki.

„Łatwo zrzucić winę za ten wzrost na COVID-19, tyle że niczego to nie wytłumaczy. W dodatku na horyzoncie pojawił się kolejny problem – inflacja. To właśnie biedni tracą na niej najwięcej. Świadczenia rodzinne i wychowawcze w większości nie są waloryzowane, 500 plus jest warte dziś znacząco mniej niż pięć lat temu, a jakichkolwiek oszczędności – choćby najcieńszej poduszki finansowej, która pozwoliłaby bezpiecznie przeżyć miesiąc – nie posiada dziś jedna trzecia Polaków” – podsumowano w raporcie.

RadioZET.pl