Zamknij

ING i afera FinCEN. W tle pranie brudnych pieniędzy oligarchów

21.09.2020 07:44
ING Bank Śląski i afera FinCEN. W tle pranie brudnych pieniędzy oligarchów
fot. jefftakespics2/Shutterstock (ilustracyjne)

ING Bank Śląski miał zostać wykorzystany przez oligarchów z Rosji i Ukrainy do prania brudnych pieniędzy. Chodzi o kilkaset milionów dolarów - podała "Gazeta Wyborcza", opisując szczegóły afer FinCEN Files.

ING Bank Śląski, jeden z największych komercyjnych banków w Polsce, był jednym z podmiotów 16-miesięcznego śledztwa prowadzonego przez Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych, portal BuzzFeed i 110 redakcji z 88 krajów, w tym "Gazety Wyborczej".

Opartego - jak podał dziennik - na analizie ponad 2,6 tys. tajnych dokumentów pochodzących z Financial Crime Enforcement Network (FinCEN), czyli biura śledczego amerykańskiego Departamentu Skarbu, a także na innych źródłach i dziesiątkach wywiadów.

ING Bank Śląski posłużył do prania brudnych pieniędzy

W Nieuwegein, 60-tysięcznym mieście w środkowej Holandii, mieściła się spółka pośrednictwa finansowego Schildershoven Finance B.V. Przez nią przechodziły setki milionów dolarów do firm na Cyprze i w rajach podatkowych, gdzie później organy skarbowe traciły je z oczu. Tą drogą rosyjscy i ukraińscy oligarchowie wyprowadzali ze swoich krajów ogromne pieniądze. 

Zobacz także

Schildershoven, jak twierdzi gazeta powołując się na wyniki śledztwa, to jedna z kluczowych spółek zajmujących się praniem pieniędzy ukraińskich i rosyjskich oligarchów oraz osób z kremlowskiego świecznika, druga to Tristane Capital B.V. z Amsterdamu.

Obie spółki miały konta rozliczeniowe w polskim ING Banku Śląskim, z których zdaniem amerykańskich kontrolerów finansowych wychodziły podejrzane transakcje. Obie spółki były europejskimi kontrahentami tzw. Moscow Mirror Network.

"Schildershoven kupowała papiery wartościowe dla dwóch spółek - cypryjskiej Serbenty i brytyjskiej Ergoinvest, które prały z kolei rosyjskie ruble. Za proceder ten w 2017 roku Deutsche Bank, który te transakcje realizował, musiał zapłacić 630 mln dolarów kar nałożonych przez brytyjskich i amerykańskich regulatorów finansowych" - napisała "Gazeta Wyborcza".

Zobacz także

Dokumenty FinCEN-u, z którymi zapoznała się “Wyborcza”, wskazują, że w podobny sposób mógł zostać wykorzystany ING Bank Śląski w latach 2013-14. W tym czasie Schildershoven była jego klientem, zaś FinCEN ostrzegał w raportach o podejrzanych transakcjach, które przechodzą przez konta tego polskiego banku.

"Niewykluczone, że współpraca ING Śląskiego z Schildershoven trwała dłużej - obecny dyrektor holenderskiej spółki Vladislavs Zaharovs twierdzi, że do 2018 roku łączyły ją z bankiem relacje biznesowe. Ostatnia ze znanych "Wyborczej" podejrzanych operacji, której przyglądał się FinCEN, odbyła się w 2016 roku" - dodał dziennik.

ING Bank Śląski odmawił jakiegokolwiek komentarza na temat transakcji spółki Schildershoven, zasłaniając się tajemnicą bankową. Do sprawy nie odniósł się również Generalny Inspektor Informacji Finansowej (GIIF) podlegający Ministerstwu Finansów.

RadioZET.pl/PAP