Afera szpiegowska w Huawei. Co to oznacza dla Polski? [5 FAKTÓW]

Piotr Drabik
11.01.2019 16:44
Aresztowanie byłego oficera ABW Piotra D. i dyrektora w polskim oddziale chińskiego koncernu Huawei Weijing W. to kolejna odsłona konfliktu telekomunikacyjnego giganta z Zachodem. Niewykluczone - jak miało to miejsce w przypadku Kanadyjczyków - komunistyczne władze Chin wezmą odwet na polskich władzach.
fot. PAP/EPA/OLE SPATA

Aresztowanie byłego oficera ABW Piotra D. i dyrektora w polskim oddziale chińskiego koncernu Huawei Weijing W. to kolejna odsłona konfliktu telekomunikacyjnego giganta z Zachodem. Niewykluczone - jak miało to miejsce w przypadku Kanadyjczyków - że teraz komunistyczne władze Chin wezmą odwet na polskich władzach. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Akcja polskich służb

W piątek poinformowano, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała pod zarzutem szpiegostwa Weijinga W. - dyrektora polskiego oddziału chińskiego koncernu telekomunikacyjnego Huawei i Piotra D. - byłego funkcjonariusza polskich służb specjalnych.

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla obu podejrzanych. Grozi im za to kara od roku do 10 lat więzienia. 

"W ramach prowadzonego śledztwa funkcjonariusze dokonali niezbędnych czynności procesowych, m.in. przeszukania mieszkań podejrzanych oraz zabezpieczenia dowodów" - powiedział Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych. - Zatrzymano ich w związku z informacją i dowodami zgromadzonymi przez ABW - wyjaśnił.

Portal osluzbach.pl poinformuje w piątek, że zatrzymanie Piotra D. i Weijinga W. może mieć związek z "infiltracją systemu 5G w Polsce".

Polak i Chińczyk w rękach ABW. Są podejrzani o szpiegostwo [AKTUALIZACJA] 

Kim jest Piotr D.?

Od ponad 15 lat zajmował się w administracji rządowej teleinformatyką, rejestrami państwowymi, systemami łączności, a także realizacją projektów współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej. Pełnił stanowiska kierownicze w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urzędzie Komunikacji Elektronicznej. 

W ABW pełnił funkcję wiceszefa departamentu bezpieczeństwa teleinformatycznego i doradcy ds. teleinformatycznych ówczesnego szefa ABW, gen. Krzysztofa Bondaryka. Pod koniec 2011 roku "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że według jej źródeł w CBA i prokuraturze generalnej Piotr D. został odwołany ze stanowisk po "zatrzymaniu w październiku Andrzeja M., do 2010 roku dyrektora Centrum Projektów Teleinformatycznych MSWiA".

Andrzej M. był głównym oskarżonym w infoaferze. Jako szef Centrum Projektów Informatycznych w MSWiA przyjmował wielomilionowe łapówki za ustawianie przetargów. Trzy lata temu M. został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 4,5 roku więzienia w zawieszeniu na 8 lat.

Natomiast w 2016 roku - podczas rządu Beaty Szydło - Piotr D. był konsultantem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ostatnio pracował w Orange Polska.

Rzecznik prasowy tej firmy Wojciech Jabczyński powiedział w piątek, że agenci ABW przeprowadzili we wtorek czynności w firmie. Polegały one na wydaniu rzeczy jednego z pracowników Orange - poinformował. - Nie mamy żadnej wiedzy, czy ma to jakikolwiek związek z pełnionymi przez niego obowiązkami służbowymi - powiedział w rozmowie z PAP Jabczyński.

- Pozostajemy do dyspozycji ABW i jesteśmy gotowi udzielić wszelkich informacji, o jakie Agencja wystąpi do firmy - zapewnił.

Chińczyk aresztowany w Polsce pod zarzutem szpiegostwa. Pekin „zaniepokojony” 

Kim jest Weijing W.?

Z dostępnych w internecie informacji wynika, że mężczyzna posługiwał się również imieniem Stanisław W. Od kwietnia 2011 roku pracował w polskim oddziale chińskiego giganta telekomunikacyjnego Huawei. Najpierw jako szef działu PR, a później dyrektor sprzedaży. 

Wcześniej (2006-11) pełnił funkcję attache w konsulacie chińskim w Gdańsku. Posiada stopień licencjata Pekińskiego Uniwersytetu Języków Obcych, który ukończył w 2004 roku. 

W krótkim oświadczeniu przesłanym w piątek mediom Huawei Polska przekazał, że "spółka jest świadoma zaistniałej sytuacji i na bieżąco ją obserwuje".

"Na razie nie udzielamy komentarza w tej sprawie. Spółka Huawei przestrzega wszystkich obowiązujących praw i przepisów w krajach, w których prowadzi działalność. Ponadto od każdego swojego pracownika Spółka Huawei wymaga stosowania się do przepisów prawnych oraz zasad obowiązujących w krajach, w których firma ma swoje oddziały" - napisano w komunikacie.

Zobacz także

Kolejna odsłona konfliktu na linii Chiny-Zachód

Zatrzymania przez polskie służby to kolejne problemu Huaweia w krajach zachodnich. 

Amerykański rząd oskarża Huawei i inny chiński koncern telekomunikacyjny ZTE o instalowanie w swoich produktach oprogramowania typu "tylne drzwi" (z ang. back-door), zapewniających władzom w Pekinie dostęp do wrażliwych informacji. Publicznie nie przedstawiono na to żadnych dowodów, a obie firmy konsekwentnie zaprzeczają zarzutom.

Z Waszyngtonu docierają ostatnio informacje, że prezydent Donald Trump rozważa wydanie rozporządzenia wykonawczego, które ze względów bezpieczeństwa narodowego zabroniłoby amerykańskim firmom używania sprzętu Huawei i ZTE. Według źródeł agencji Reutera, rozporządzenie takie może zostać wydane już w styczniu.

"Financial Times" informował na początku stycznia, że Unia Europejska chce wzmocnienia bezpieczeństwa przy przetargach na budowę infrastruktury dla sieci 5G i stworzenia mapy chińskiej infrastruktury w krajach Wspólnoty.

Od ubiegłego roku trwa konflikt dyplomatyczny między Chińską Republiką Ludową a Kanadą w związku z zatrzymaniem w grudniu przez władze chińskie dwóch obywateli kanadyjskich.

Pekin utrzymuje, że były dyplomata Michael Kovrig oraz biznesman Michael Spavor stanowili zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Jak się podejrzewa, prawdziwym powodem ich zatrzymania może być jednak chęć odwetu na władzach kanadyjskich za aresztowanie 1 grudnia dyrektor finansowej firmy Huawei Technologies, Meng Wanzhou. Została ona aresztowana na wniosek USA, które podejrzewają ją o łamanie sankcji nałożonych na Iran.

Zobacz także

Co to oznacza dla Polski?

Prof. Bogdan Góralczyk, sinolog z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreślił w rozmowie z RadiemZET.pl, że czym więcej będzie się mówiło o zatrzymaniu Piotra D. i Weijinga W., tym wzrasta ryzyko odwetowych działań władz w Pekinie.

- Ta sprawa na pewno nie polepszy polskich relacji z Chinami - podkreślił. Prof. Góralczyk przypomniał, że Polska leży na trasie nowego Jedwabnego Szlaku (inaczej znany jako inicjatywa Pasa i Szlaku), którą od sześciu lat rozwija prezydent ChRL Xi Jinping. 

- W interesie władz chińskich jest inwestowanie w Polsce. Jednak nie mamy w naszym kraju jednolitego zdania na ten temat - jedni popierają działania władz w Pekinie, a drudzy uznają ich za naturalną konkurencję - dodał sinolog. 

Zdaniem prof. Góralczyka odpowiedź władz w Pekinie na akcję polskich służb specjalnych jest uzależniona od rozwoju konfliktu handlowego pomiędzy Chinami i USA. - Teraz jest rozejm, ale nie wiadomo co będzie dalej. Może nas czekać nowa zimna wojna, której odpryski również będą wpływać na Polskę - powiedział sinolog.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD