Zamknij

Przekręty, mobbing i groźby. Pracownicy walczą o pensje, a hostel o dobre imię

18.12.2019 10:50
Pracownicy walczą z Hostel24 o zaległe pensje
fot. Związek Syndykalistów Polskich

Jeden z bydgoskich hosteli miał zalegać z wypłatą pensji byłym pracownikom. Były skargi na policji, w Państwowej Inspekcji Pracy, protesty i sądowe wezwania do zapłaty kilkunastu tysięcy złotych. Spółka wyjaśnia jednak, że nie jest im nic winna.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Sprawa dotyczy wypłaty zaległych wynagrodzeń dla byłych pracowników firmy Hostel24 w Bydgoszczy – wynika z listu przesłanego do redakcji Radia ZET. Autorzy podpisujący się jako byli pracownicy placówki piszą, że właściciel zalega z wypłatą pensji i ekwiwalentu urlopowego kilkunastu osobom. Zarzucają także właścicielowi hostelu mobbing i liczne oszustwa.

Zobacz także

Autorzy listu domagają się od byłego pracodawcy nawet kilkunastu tysięcy złotych. Jak czytamy w liście, sprawą zainteresowała się nawet policja i Państwowa Inspekcja Pracy. Efekt jednak nie zadowolił pracowników, którzy wszczęli strajk. Pikiety odbyły się przed budynkiem hostelu, a nawet przed domem jego właściciela.

Naszym celem jest odzyskanie pieniędzy za pracę w hostelu i niedopuszczenie do tego, aby taka sytuacja powtórzyła się w przypadku innych pracowników. Oczekujemy, że właściciel hostelu, poniesie konsekwencje za swoje oszustwa a sama placówka zostanie zamknięta 

– mówi była pracownika hostelu.

Działania byłych pracowników wspiera Związek Syndykalistów Polski. Aktywiści donoszą, że każdy z pracowników ma do odzyskania 1100-1400 złotych. Pracodawca miał otrzymać sądowe nakazy zapłaty, które zdaniem ZSP – zignorował.

Państwowa Inspekcja Pracy nie stanęła na wysokości zadania i nie pomogła rozwiązać tego problemu, powołując się na fakt istnienia umów cywilno-prawnych. Z tego powodu hostel działa w poczuciu całkowitego braku odpowiedzialności za należne pracownikom wypłaty 

–wskazuje związek.

Zapytaliśmy właścicieli hostelu, czyli spółkę DSE, o zarzuty przytoczone w liście. Odpowiedź adwokata Krzysztofa Kruka, reprezentującego spółkę, rzuca nowe światło na sprawę. W piśmie czytamy, że hostel nigdy nie był pracodawcą osób uczestniczących w manifestacjach. Zarówno spółka, jak i sam hostel nie były nigdy stroną umów – czytamy.

Protestujący kierują do swe ewentualne żądania do podmiotu nieuprawnionego w podejmowaniu jakichkolwiek rozmów w przedmiocie wynagrodzeń lub zapłaty za rzekomo wykonane usługi 

– mówi adwokat spółki DSE.

Kto zatrudniał pracowników?

Związek Syndykalistów Polskich w swoim komunikacie komentuje, że hostel miał wykorzystywać sieć spółek, na które podpisywane są umowy z pracownikami. Część z nich już nie istnieje.

Zobacz także

Kto zatem zatrudnił pracowników? Okazuje się, że spółka DSE, będąca właścicielem hostelu przez pewien okres korzystała z usług podmiotu profesjonalnie zajmującego się wyszukiwaniem i zatrudnianiem pracowników w usługach gastronomicznych i hotelarskich, jakim była 2.4.6. sp. z o.o. w Bydgoszczy. 

Zapytaliśmy zatem byłych pracowników, czy rzeczywiście zawarli umowy z tajemniczą spółką 2.4.6. Jedna z pracownik potwierdziła, że była to strona umowy. Wskazała też, że w ostatnich latach takich firm było wiele. Spółki te kolejno bankrutowały i unikały odpowiedzialności za losy pracowników – wskazuje była pracownica.

Zobacz także

Sprawdzamy zatem status spółki 2.4.6 przy pomocy ogólnodostępnych narzędzi. Biała lista podatników VAT wskazuje, że spółka, której właścicielem był Jacek Firkowski została wykreślona z rejestru VAT już w 2017 roku. Dlaczego? Jako podstawę wskazano art.96 ust.9 pkt 4. W ustawie czytamy, że skarbówka wykreśla takiego podatnika z listy vatowców, jeśli ten nie stawia się na jej wezwania.

Była pracownica firmy dodaje, że pana Firkowskiego nikt z obsługi hostelu nie widział. Wskazuje także, że wszystkie spółki są ze sobą powiązane. Adwokat spółki DSE, będącej właścicielem hostelu tłumaczy jednak, że hostel nie jest podmiotem gospodarczym, nie posiada osobowości prawnej… jest jedynie znakiem towarowym. Hostel prowadzony jest przez spółkę DSE, która – jak wskazuje adwokat Kruk – nie ma żadnych powiązań ze spółką 2.4.6.

Roszczenia powinny być kierowane do podmiotów, z którymi osoby te zawierały umowy. Żadna z osób nie była zatrudniona w DSE sp. z o.o. w Gdańsku, a tym samym w Hostelu 24 Bed & Breakfast

– mówi adwokat.

Ze spółką 2.4.6 kontaktu jednak nie ma.

Hostel walczy o dobre imię

Pracownicy walczą z hostelem, a spółka walczy o swoje dobre imię. Jak wskazuje adwokat reprezentujący firmę, protestujący, w tym przedstawiciele Związku Syndykalistów Polskich „w ocenie spółki naruszają jej prawnie chronione interesy”. Jak twierdzi, strajkujący przedstawiają „nieprawdziwy obraz rzeczywistości” i zmierzają do bezprawnego wzbogacenia się kosztem spółki.

Zobacz także

Przed jedną ze zorganizowanych manifestacji hostel miał otrzymać maila z groźbami karalnymi. „Przekaż szefowi, że albo ludziom zapłaci albo pojedzie ze mną do lasu. Zrozumie albo nie, ale mnie to już ch** obchodzi” – brzmi cytowana przez reprezentanta spółki wiadomość mailowa.

Spółka zgłosiła sprawę do Prokuratury Rejonowej w Bydgoszczy, a związkowcy zapowiadają, że będą strajkować póki firma nie wypłaci im zaległych pieniędzy.

RadioZET.pl