Zamknij

Handlowy wóz Drzymały. Sklepy z galerii walczą o życie

19.11.2020 15:55
bus eSmoking World przed Tesco na Bemowie
fot. Michał Tomaszkiewicz, RadioZET.pl

Wóz Drzymały stał się dla Polaków symbolem walki z opresyjnym prawem narzucanym przez zaborców. Dziś branża handlowa patrzy podobnie na rządzących. I w walce o przetrwanie stawia na sprawdzone historycznie rozwiązania.

Lockdown i coraz to nowe obostrzenia ogłaszane przez rząd wykrwawiają branżę handlową. Duża część sklepów została zmuszona do zamknięcia i nie osiąga żadnych przychodów, musząc jednocześnie dbać o wypłaty dla pracowników i pokrywać koszta stałe.

Branża ma za złe rządzącym, że po wprowadzeniu restrykcji zostawił sklepy i ich pracowników samym sobie, opóźniając posiedzenie Sejmu na którym miały zostać przyjęte rozwiązania pomocowe. Polacy nie zamierzają jednak poddawać się bez walki: na parkingach przed galeriami handlowymi zaczęły pojawiać się busy i kontenery, z których prowadzona jest sprzedaż. 

Sklepy z galerii handlowych przenoszą się na parkingi. Sprzedają z busów i kontenerów

Ograniczenie w działalności galerii handlowych i sklepów wielkopowierzchniowych zaczęło obowiązywać zgodnie z rozporządzeniem premiera Mateusza Morawieckiego 7 listopada 2020 roku. Jego treść poznaliśmy 6 listopada 2020 około godziny 19:00. Wtedy właśnie sklepy meblowe dowiedziały się, że następnego dnia nie będą mogły się otworzyć, mimo że wcześniejsze zapewnienia rządu dawały im taką możliwość.

Lockdown galerii, zamrożenie działalności branży fitness i eventowej oraz ograniczenie działalności lokali gastronomicznych dotknął bezpośrednio setki tysięcy Polaków, którzy z dnia na dzień stracili pewność pracy i możliwość zarobkowania.

W rezultacie sporo z nich wpadło w ogromne kłopoty finansowe, z których nie uratuje ich pomoc państwa. Przedsiębiorcy wpadają więc na innowacyjne sposoby prowadzenia działalności.

Zobacz także

Obostrzenia wprowadzane są wybiórczo w reakcji na panującą w Polsce sytuacją epidemiologiczną, dotknięte restrykcjami branże są jednak rozgoryczone. Rząd przyznał bowiem wprost, że lokale są zamykanie nie dlatego, że dochodzi w nich do zakażeń, lecz po to żeby Polacy nie mieli po co wychodzić z domu.

Nawet jeśli przedsiębiorcy rozumieją potrzebę minimalizowania interakcji międzyludzkich i utrzymywana dystansu społecznego, to słysząc takie słowa tracą chęć na stosowanie się do obostrzeń. Budzi się wrodzona zdolność do znajdowania sposobu wyjścia na swoje pomimo dławiących przepisów. W przypadku sklepów z galerii handlowych, które z polecenia premiery zostały zamknięte, oznacza to wyprowadzkę na parking.

Wóz Drzymały przed galerią handlową. Pracownicy sklepów walczą o przetrwanie

Pierwsze mobilne punkty sprzedaży pojawiły się przed galeriami handlowymi już kilka dni po wprowadzeniu ograniczeń. Z daleka przypominają food trucki, z bliska widać, że zajmują się zupełnie innym rodzajem handlu.

Zobacz także

Jednym z warszawskich pionierów był bus eSmoking World, który przed Tesco na Bemowie zaparkował błyskawicznie. Pomysł na taką formę sprzedaży pojawił się jeszcze w czasie pierwszego, wiosennego lockdownu. Mobilizacja została więc przeprowadzona szybko i sprawnie.

Jak powiedzieli nam pracownicy punktu sprzedaży, ma to dla nich ogromne znaczenie.

Taki handel dosłownie ratuje nam życie. Mobilne punkty pozwalają nam zarabiać pieniądze i osiągać przychody, od których odciął nas rząd. Możliwość obsługi klientów robi ogromną różnicę i pozwala nam przetrwać, nawet jeśli klienci kupują mniej, bo jak wszyscy mają mniej pieniędzy.

Justyna Paczkowska

Samochody dostawcze i kontenery zaczynają pojawiać się coraz częściej przed galeriami handlowymi w całej Polsce. Branża postanowiła nie czekać z nadzieją na informację, że po 29 listopada 2020 będzie mogła wrócić do działania i wzięła sprawy w swoje ręce. Bemowski punkt został uruchomiony przez pracowników zamkniętej wyspy handlowej, po rozwiązanie zaczynają sięgać także duże, ogólnopolskie sieci.

Sprzedaż z parkingu rozpoczął między innymi Komputronik, a rosnących powoli przed galeriami handlowymi miasteczkach pojawiają się coraz to nowe marki. Rewolucja sprzedawców objęła już całą Polskę.

Bus, w którym dziś jesteśmy, przyjechał tu z Gdańska, a jutro jedzie do Białegostoku. Na jego miejsce stanie kontener, dzięki któremu będziemy mogli obsługiwać naszych klientów. Zmieniamy się także jako obsługa, żeby każdy z pracowników miał okazję do zarobienia pieniędzy. Widzimy, że nie tylko nam jest ciężko: zdarza się, że klienci przed zakupami sprawdzają stan konta, żeby zobaczyć, czy mogą sobie na wydatek pozwolić.

Bartosz Panasiuk

Walka toczy się o przetrwanie, jako że spora część pracowników znalazła się na finansowej krawędzi. Ograniczenia wprowadzone przez rząd spowodowały zamknięcie całych branż, wprowadziła niepewność co do przyszłości posady i doprowadziła do fali zwolnień, która w oficjalnych komunikatach o bezrobociu nie jest dostrzegana. Polacy szukają jakiejkolwiek pracy, często decydując się na przebranżowienie, byle tylko mieć jakieś źródło utrzymania.

Współczesny wóz Drzymały daje nadzieję części z nich. Nawet ona nie jest jednak przesłonić do końca obaw, którymi żyją pracownicy branży handlowej.

Boimy się, że rząd będzie starał się zabrać nam i to. Nie wierzymy już tym ludziom. Ale jeszcze bardzo obawiamy się, że im dłużej będzie trwać lockdown, tym mniej środków klienci będą mieć na zaspakajanie swoich potrzeb. Wszystkim żyje się gorzej, wbrew temu co powiedział wiceminister finansów Patkowski. Wcale nie mamy więcej pieniędzy dzięki obostrzeniom, wszystkich nas dotknął kryzys.

Justyna Paczkowska

Rządzący rzucają od czasu do czasu gładkimi słowami o największym kryzysie od czasów II wojny światowej, by natychmiast wytłumaczyć, jak kolejnymi tarczami ratują przedsiębiorstwa i pracowników.

Zobacz także

Na papierze i w statystykach być może wygląda to dobrze, wystarczyłaby jednak jedna rozmowa z dotkniętymi lockdownem Polakami, żeby zobaczyć w jak dramatycznej sytuacji się znaleźli. I że nie zamierzają poddać się bez walki, czego dowodem są coraz liczniejsze wozy Drzymały.

RadioZET.pl