„Grypa gołębi pocztowych”. Listonosze na zwolnieniach lekarskich w całej Polsce

Piotr Drabik
01.02.2019 10:02
Grypa gołębi pocztowych. Listonosze na zwolnieniach lekarskich. Poczta Polska
fot. Piotr Kamionka/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Pracownicy Poczty Polskiej masowo idą na zwolnienia lekarskie. Listonoszy, pracowników okienek i magazynów brakuje w kilkudziesięciu miastach w całym kraju. W ten sposób chcą wywalczyć podwyżki i lepsze warunki pracy.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Poczta Polska, największa w Polsce firma (jednoosobowa spółka Skarbu Państwa) zajmująca się doręczaniem listów i przesyłek, zatrudnia ponad 80 tys. pracowników. 

Biorąc przykład z policjantów i nauczycieli, postanowili oni rozpocząć protest w formie zwolnień lekarskich, aby w ten sposób wpłynąć na władze spółki i wywalczyć podwyżki.

Jak podała „Gazeta Wyborcza”, od poniedziałku problemy kadrowe są w placówkach pocztowych w co najmniej 20 miastach m.in. Częstochowie, Brzegu, Opolu i Wadowicach.

Zobacz także

Problemem nie tylko niskie płace

Zdaniem organizatorów protestu – nieformalnej grupy Listonosz Polski (powstała w 2017 roku w reakcji na zwolnienie kilku pracowników) – nawet 40 proc. kadry w tych miastach może być na zwolnieniach lekarskich. 

Jak powiedział w rozmowie z dziennikiem Przemysław, listonosz z 10-letnim stażem: „Nie musimy oszukiwać lekarzy. Od dźwigania toreb każdy z nas ma problemy z kręgosłupem czy stawami. Jego pensja na rękę to 2,2 tys. zł z dodatkami”.

Najważniejszym postulatem, jakiego spełnienia domagają się listonosze i inni pracownicy pocztowego giganta, jest wzrost miesięcznego wynagrodzenia o tysiąc złotych brutto oraz wypłacenie premii świątecznych po 400 złotych za ubiegły i 2017 rok.

„Wyborcza” podkreśliła, że pensje pocztowców rosną systematycznie (w ubiegłym roku zasadnicze wynagrodzenie wzrosło o 7 proc.), ale nie w tempie oczekiwanym przez listonoszy.

Pracownicy Poczty Polskiej domagają się również uregulowania kwestii nadgodzin. Podczas roznoszenia listów i paczek listonosze spędzają nawet 10-11 godzin, ponieważ nie są w stanie doręczyć wszystkich przesyłek otrzymanych podczas dniówki, czyli 8 godzin. 

Zobacz także

– To dlatego do skrzynek z góry wrzucamy awiza. Wciąż mamy tzw. rozbiórki. Masz swój rejon, kolega ma swój. Nagle informują was, że rejon obok jest nieobsadzony i trzeba go obsłużyć w nadgodzinach – podkreślił listonosz Przemysław w rozmowie z dziennikiem.

Poczta Polska zastrasza pracowników?

Doręczyciele listów i przesyłek mają również dość realizacji dodatkowych usług podczas swojej pracy – na przykład oferowanie sprzedaży artykułów i roznoszenie materiałów reklamowych.

Co na to władze Poczty Polskiej? Odpowiadają, że liczba zwolnień lekarskich obecnie nie odbiega od średniej w miesiącach zimowych.

Natomiast w wewnętrznej sieci dla pracowników spółka ostrzegła listonoszy przed krytykowaniem polityki firmy w mediach społecznościowych pod groźbą „uzasadnionego wypowiedzenia umowy o pracę”. Stronę Listonosza Polskiego na Facebooku śledzi ponad 13 tys. użytkowników. 

Internet nie jest przestrzenią, w której możemy czuć się bezkarni” – ostrzegła Poczta Polska.

Zobacz także

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/PTD