Zamknij

Glapiński: doskonale poradzimy sobie bez środków UE, którymi się nas szantażuje

06.10.2021 11:10
Adam Glapiński
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas wystąpienia na Kongresie 590 stwierdził, że Polska nie potrzebuje do rozwoju środków z Funduszu Odbudowy, którymi nasz kraj ma być „szantażowany”. Komisja Europejska uzależnia przyjęcie KPO i wypłacenie pieniędzy od powrotu do praworządności.

Krajowy Plan Odbudowy, przedłożony przez rząd Brukseli w kwietniu 2021 roku, jako jeden z nielicznych wciąż czeka na zatwierdzenie. KPO to rozpisanie, w jaki sposób Polska zamierza wydać 57 mld euro, z czego 23 mld euro to granty, a 34 mld euro to preferencyjne pożyczki. Większość krajów Wspólnoty zaczęła już realizację KPO i dysponuje pieniędzmi, plany Polski i Węgier wciąż czekają na zatwierdzenie. Komisja Europejska wprost przyznała, że powodem jest łamanie zasad praworządności.

Polska na wychodzenie z kryzysu wywołanego pandemią COVID-19 ma otrzymać łącznie ponad 260 mld zł. Adam Glapiński, prezes narodowego Banku Polskiego, stwierdził podczas Kongresu 590, że nasz kraj doskonale poradzi sobie bez pieniędzy, którymi „szantażuje nas Unia Europejska”.

Glapiński: Polska nie potrzebuje pieniędzy z Funduszu Odbudowy

Wstrzymanie zatwierdzenia Krajowego Planu Odbudowy stawia Polskę w niekorzystnej sytuacji: inne kraje członkowskie dysponują już pieniędzmi, które mogą wydawać na inwestycje, mogą więc wyprzedzić nasz kraj i odebrać polskim przedsiębiorstwom część rynku.

Brak pieniędzy z Funduszu Odbudowy to także cios dla Polskiego Ładu: część z zawartych w nim rozwiązań miała być sfinansowana właśnie ze środków unijnych. Komisja Europejska chce jednak, żeby Polska najpierw potwierdziła respektowanie traktatów i stosowanie zasady wyższości prawa unijnego nad krajowym. Sprawa rozpatrywana jest przez Trybunał Konstytucyjny, który według specjalistów nie jest niezależny od rządu i wydaje orzeczenia motywowane politycznie.

Adam Glapiński stwierdził podczas Kongresu 590, że Polska pieniędzy od UE nie potrzebuje, i że to świat przychodzi po fundusze do Polski.

My bez środków unijnych, którymi teraz się nas szantażuje, jesteśmy w stanie doskonale zapewnić sobie ten dynamiczny rozwój. Tym bardziej, że duża część tych środków to pożyczka, my sami możemy pożyczki brać, jakie chcemy. Każdy nam da. My w tej chwili żadnej pożyczki nie bierzemy, jako kraj, ani jako Narodowy Bank Polski. Żadnej. To do nas przychodzi cały świat i chce od nas pożyczać.

Adam Glapiński

Słowa te wpisują się w rządową narrację, próbującą pokazać konflikt z Brukselą jako zamach na suwerenność Polski oraz przedstawiającą praworządność, czyli przestrzeganie przez władze ustanowionego prawa, jako zagrożenie dla naszego kraju.

Adam Glapiński zapomniał przy tym poinformować, że zadłużenie Polski tylko w 2020 roku wzrosło – jak wykazała kontrola NIK – o 200 mld zł, a więc o kwotę niewiele niższą, niż środki z unijnego Funduszu Odbudowy. Nasz kraj nie będzie ponadto w stanie pożyczać środków na tak korzystnych warunkach, jakie otrzymała cała Unia, a nawet jeśli nie skorzystamy z pożyczki, to w umowie z UE zobowiązaliśmy się do jej spłacania. 

Chęć zaciągania pożyczek od Polski też nie jest powodem do zadowolenia: to efekt utrzymywania niemal zerowych stóp procentowych przy inflacji sięgającej już niemal 6 procent. Pożyczenie środków od takiego kraju jest niezłym interesem: niskie stopy w połączeniu ze spadkiem wartości pieniądza i możliwym spadkiem kursu wymiany walut sprawiają, że pożyczający w sprzyjających warunkach będą musieli oddać mniej, niż pożyczali.

RadioZET.pl