Słabe notowania na zagranicznych giełdach nie pozwalają na optymizm na GPW

Olga Papiernik
03.04.2018 10:11
giełda papierów wartościowych
fot. east news

Inwestorzy na japońskiej giełdzie zareagowali umiarkowaną wyprzedażą na poniedziałkowe spadki w USA. Słabość wykazują nie tylko spółki technologiczne. Trudno oczekiwać optymistycznego rozpoczęcia drugiego kwartału na GPW.

Pierwszy kwartał tego roku wymusił otrzeźwienie inwestorów, którzy zapomnieli o ryzyku, z którym wiążą się inwestycje na rynkach akcji. Ostatnie dni marca przyniosły sporą wyprzedaż liderów wśród spółek technologicznych. Widać, że te negatywne nastroje przeniosły się na wczorajsze notowania w USA. „Oliwy do ognia" nadal dolewa prezydent Trump. Wprowadzenie taryf importowych przez USA spotkało się z odpowiedzią Chin. Dodatkowo prezydent USA nie przestaje krytykować poczynań Amazona. To fatalny scenariusz dla amerykańskiego rynku akcji, zarówno dla spółek tradycyjnej ekonomii, jak i dla tych wchodzących w skład indeksu Nasdaq.

W ostatnich dniach marca widać było, że europejskie rynki zaczęły sobie radzić lepiej, pomimo wyprzedaży akcji, m.in. amerykańskich gigantów technologii. Rynek miał już dość negatywnej atmosfery. Jednak trudno oczekiwać, że dzisiaj tak samo odporne będą rynki europejskie wobec potencjału rozszerzającej się wojny handlowej.

2525 pkt jest kluczowym wsparciem dla S&P500, a przebicie tego poziomu na zamknięciu notowań spotęguje strach. Tym bardziej, że w podobnym miejscu w stosunku do lutowych minimów są indeksy Nasdaq i DJIA.

WIG20

WIG20 pozostaje w mocnym trendzie spadkowym. Być może pewnym wsparciem będzie poziom 2175 pkt, ale trudno teraz o wyznaczenie istotnych barier dla podaży. Inwestorzy nadal wykorzystują wzrosty do sprzedawania akcji, a podczas dobrej atmosfery na zagranicznych parkietach brakuje popytu. Plusem jest kondycja złotego. Pomimo nieznacznego osłabienia w marcu PLN pozostaje mocny. Widać więc, że nie mamy do czynienia z ucieczką od ryzyka w formie wycofania kapitału z wszystkich aktywów rynków wschodzących.

Nowy miesiąc przynosi wzrosty notowań złota

Notowania złota zakończyły marzec dużą zniżką. Cena tego kruszcu w poprzednią środę zanotowała spadek o ponad 1,3%, a podczas czwartkowej ostatniej sesji w minionym miesiącu (a jednocześnie, ostatniej sesji minionego kwartału) utrzymała się w okolicach środowego zamknięcia. Nie zmienia to faktu, że cały I kwartał 2018 r. dla cen złota zakończył się na plusie.

Nowy miesiąc – i zarazem nowy kwartał – z powrotem przynosi wzrosty notowań złota. W poniedziałek cena tego metalu zwyżkowała o około 1,8%, kończąc sesję w okolicach 1345 USD za uncję. We wtorek rano widać delikatne odreagowanie spadkowe, jednak jest ono symboliczne w stosunku do poniedziałkowej zwyżki.

Na początku kwietnia na nowo odżyły obawy związane z globalną wojną handlową, które pojawiły się wraz z informacjami o narzuceniu wysokich ceł na import stali i aluminium do USA i późniejszymi amerykańskimi planami narzucenia ceł na dobra importowane z Chin, celujące głównie w sektor elektroniczny i telekomunikacyjny.

Jeszcze w poprzednim tygodniu Stany Zjednoczone złagodziły swoją retorykę, a politycy USA i Chin dawali do zrozumienia, że porozumienie jest możliwe – jednak już w niedzielę Chiny ogłosiły nowe cła, dotyczące bezpośrednio dóbr amerykańskich. Państwo Środka podwyższyło cła nawet do poziomu 25% na 128 amerykańskich produktów, począwszy od niektórych orzechów i owoców, po mrożoną wieprzowinę oraz wino. Wartość objętych cłami dóbr może sięgać nawet 3 mld USD.

Zaostrzenie konfliktu na linii USA-Chiny budzi niepokój wśród globalnych inwestorów. Kraje te są kluczowymi gospodarkami na świecie, więc tarcia pomiędzy nimi mogą pośrednio uderzyć w wiele innych państw. Na rynku może pojawić się większa awersja do ryzyka, co może negatywnie odbić się m.in. na globalnych rynkach akcji. Korzysta na tym jednak złoto, uważane za tzw. safe haven („bezpieczna przystań") w czasach perturbacji na światowym rynku finansowym. Jeśli dojdzie do zaostrzenia konfliktu, to cena złota może wybić się na nowe tegoroczne maksima.

Dane GUS

Deficyt sektora finansów w 2017 roku 1,5 proc. dług 50,6 proc.

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2017 roku stanowił 1,5 proc. PKB, natomiast dług sektora ukształtował się na poziomie 50,6 proc. PKB - podał we wtorek we wstępnym szacunku Główny Urząd Statystyczny.

GUS podał w komunikacie, że w dniu 30 marca 2018 r., stosownie do odpowiedniego rozporządzenia unijnego, prezes GUS przesłał do Komisji Europejskiej (Eurostatu) dane dotyczące deficytu i długu sektora instytucji rządowych i samorządowych (tzw. notyfikacja fiskalna).

Zgodnie z notyfikacją, deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2017 roku stanowił 1,5 proc. PKB, natomiast dług sektora ukształtował się na poziomie 50,6 proc. PKB - poinformował GUS.

W 2015 roku deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wynosił 2,6 proc., a dług 51,1 proc. PKB, natomiast w 2016 roku odpowiednio 2,3 proc. i 54,2 proc.

GUS dodaje, że najnowsze dane mają charakter wstępny i mogą ulec zmianie. Informuje, że komunikat w sprawie deficytu i długu sektora instytucji rządowych i samorządowych zawierający dane zweryfikowane przez Komisję Europejską (Eurostat) zostanie opublikowany w dniu 23.04.2018 r. Jednocześnie GUS opublikuje szacunek PKB za lata 2016-2017.

ISBnews/ CMC Markets/Superfund TFI/PAP/Piotr Śmiłowicz/OP