Zamknij

Gang Fajniaków w Biedronce. Na czym polega fenomen akcji?

28.09.2020 16:41
Dlaczego maskotki z Biedronki cieszą się popularnością
fot. Wojtek Laski/East News/East News

Gang Fajniaków, a wcześniej Gang Słodziaków i Świeżaków w sklepach Biedronka czy promocja na Lidlaki w konkurencyjnej sieci. Co sprawia, że akcje zbierania naklejek w dyskontach cieszą się niesłabnącą popularnością?

Sieć Biedronka, która końcem sierpnia ruszyła z akcją Gang Fajniaków, pochwaliła się, że tylko w ciągu pierwszych 10 dni promocji klienci odebrali ponad 100 tysięcy maskotek.

Akcja zbierania naklejek w dyskontach i wymieniania ich na maskotki nie znudziła się Polakom, choć z ekonomicznego punktu widzenia nie jest zbyt opłacalna. Aby odebrać w sklepie maskotkę najpierw trzeba zrobić zakupy na tysiąc lub dwa tysiące złotych. Na czym więc polega fenomen takich akcji?

Gang Fajniaków. Na czym polega fenomen naklejek z Biedronki?

Gang Fajniaków to akcja zbliżona do Gangu Słodziaków czy Świeżaków w Biedronce. Klienci za każde wydane 50 złotych otrzymują jedną naklejkę, a za 60 uzbieranych naklejek – maskotkę. Dodatkowe naklejki można otrzymać za zakup polskich produktów, owoców, warzyw, a także posiadanie karty Moja Biedronka.

Zobacz także

Ta edycja rożni się od poprzednich nie tylko wprost kwotą, którą należy wydać w sklepie by uzyskać naklejkę, ale także rosnącą inflacją, przez którą i tak zostawiamy przy kasie więcej pieniędzy. Mimo to, akcja tej sieci nadal cieszy się powodzeniem.

Dlaczego? Na to pytanie odpowiedział w rozmowie z Newsweekiem dr hab. Jacek Wasilewski z Uniwersytetu Warszawskiego.

- Nie jest istotny sam program lojalnościowy, ale cały rytuał, który się z nim wiąże. On sprawiał, że ludzie naprawdę chcieli mieć naklejki i maskotki. Widziałem te wszystkie ogłoszenia w grupie „Dej, mam horom curke” - tłumaczy dr hab. Jacek Wasilewski.

Zobacz także

Newsweek w rozmowie z ekspertem wskazuje na skrajne przypadki fascynacją maskotkami z Biedronki. Zdarzały się bowiem kradzieże naklejek, napaści na kasjerów i sprzedaż naklejek w sieci. Tłumaczył też, dlaczego sam nie uczestnicy w tej akcji.

- To jest jak hazard, trzeba się wystrzegać – mówił dr hab. Jacek Wasilewski.

Tu nie chodzi o to, co ile kosztuje. Nie myślimy o koszcie produkcji maskotki czy nawet cenie podobnej maskotki w regularnym sklepie z zabawkami. My ją dostajemy niejako przy okazji. Ona praktycznie nic nie kosztuje, bo i tak robimy zakupy 

dr hab. Jacek Wasilewski

RadioZET.pl/Newsweek