Frank szwajcarski notowany powyżej 4 zł. Ekonomiści: to nie koniec wzrostów

14.08.2019 06:48
Frank szwajcarski. Kurs powyżej 4 zł. Ekonomiści oczekują kolejnych wzrostów
fot. Korneeva Kristina/Shutterstock (ilustracyjne)

Kurs franka szwajcarskiego przekroczył barierę 4 złote. Mimo że po kilku godzinach we wtorek spadł poniżej tej granicy, zdaniem ekonomistów trzeba spodziewać się kolejnych wzrostów. „Frank szwajcarski ma pole do umocnienia i można oczekiwać jeszcze 6-7 groszy potencjalnego ruchu w górę wobec złotego” – podkreślił Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Frank szwajcarski we wtorek przekroczył barierę powyżej 4 zł. Na takim poziomie nie był notowany od marca 2017 roku. Jednak tuż przed godziną godz. 16 za franka płacono już 3,99 zł, a po godz. 17 – 3,97 zł.

Czekają nas kolejne wzrosty

Skąd tak nagły skok kursu szwajcarskiej waluty?

Według Konrada Białasa, głównego ekonomisty TMS Brokers, trzeba spojrzeć na relację franka do euro, gdzie kurs jest najniższy od dwóch lat.

Zobacz także

– W chwili obecnej nie widać, żeby bank centralny Szwajcarii miał oddziaływać na wartość swojej waluty, stopy procentowe są tam bardzo niskie, przez co inwestorzy czują się spokojni, a frank i japoński jen kuszą i zdają się być bezpieczną przystanią – podkreślił w rozmowie z PAP Biznes.

Dodał, że frank ma jeszcze pole do umocnienia i można w oczekiwać 6-7 groszy potencjalnego ruchu w górę wobec złotego.

Zdaniem ekonomisty mamy powolne osłabienie złotego, wynikające przede wszystkim z czynników zewnętrznych i presji, jaka realizuje się na rynku.

Kurs 4,34 – 4,35 złotego za euro to ostatnie lokalne szczyty i tu raczej ta presja powinna się zatrzymać, ze względu na brak dalszych przesłanek, związanych z przepływami, za osłabieniem złotego. Z drugiej strony, dopóki sentyment na rynkach zewnętrznych się nie poprawi, trudno jest oczekiwać, że złoty znajdzie pole do umocnienia.

Konrad Białas, TMS Brokers

Zobacz także

Hongkong i Argentyna wstrząsnęły rynkiem walut

Z kolei Konrad Ryczko z Domu Maklerskiego BOŚ wskazał, że wtorek przyniósł kolejne dynamiczne spadki na wycenie złotego.

– Wyraźnie zyskują bezpieczne przystanie, jak frank szwajcarski i japoński jen, co generuje odwrót od walut EM (z ang. emerging markets), w tym koszyka CEE (z ang. Central and Eastern Europe, Europa Środkowo-Wschodnia). Inwestorzy muszą zmierzyć się z eskalacją napięć handlowych, kryzysem w Argentynie, Hongkongu oraz globalną korektą na wycenach bardziej ryzykownych aktywów – napisał w popołudniowym komentarzu Ryczko.

Kurs japońskiego jena utrzymywał się we wtorek na poziomie zbliżonym do najwyższego od siedmiu miesięcy, ponieważ inwestorzy poszukują bezpieczeństwa, wystraszeni wojną handlową USA-Chiny, antyrządowymi protestami w Hongkongu i krachem peso w Argentynie.

Zobacz także

W związku z obawami o spowolnienie światowej gospodarki inwestorzy kupują jeny, które obok dolarów, szwajcarskich franków i złota, uchodzą za bezpieczne w niepewnych czasach. W poniedziałek za jednego dolara płacono 105,05 jenów, co oznacza najwyższy kurs japońskiej waluty od siedmiu miesięcy.

Według analityków z grupy ING jen wzrośnie w tym roku do poziomu 102 lub 103 za dolara.

Pozycja jena umacnia się również w związku z trwającymi od kwietnia i przybierającymi na sile antyrządowymi protestami w Hongkongu, które pogrążyły ten region w największym kryzysie politycznym od jego przyłączenia do ChRL w 1997 roku. Demonstracje, wraz z wojną handlową USA-Chiny, przyczyniły się do znacznego spowolnienia hongkońskiej gospodarki – informowały władze regionu.

Do nerwowości wśród inwestorów przyczynił się również wynik niedzielnych prawyborów w Argentynie, w których niespodziewanie dotkliwą porażkę poniósł konserwatywny prezydent Mauricio Macri. W efekcie druga co do wielkości gospodarka Ameryki Płd. przeżyła gwałtowną zapaść, runęły notowania giełdowe i osłabiła się waluta, co eksperci nazwali „czarnym poniedziałkiem”.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP