Zamknij

Firmy wypłacają lewe pieniądze. 1,4 mln Polaków z pensją spod stołu

05.05.2021 13:29
Płacenie pod stołem to codzienność
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Polski Instytut Ekonomiczny ujawnia, ilu pracodawców płaci pracownikom pod stołem. Skala zjawiska jest tak duża, że można śmiało poprawić statystyki GUS dotyczące przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce o dobre kilkaset złotych.

  1. Miliardy złotych uciekają z budżetu. Powód? Firmy płacą pensje pod stołem
  2. Ponad milion pracowników bez zabezpieczenia socjalnego
  3. GUS podaje zaniżone pensje. Ile naprawdę zarabiamy? 

Pensje, przynajmniej według danych Głównego Urzędu Statystycznego, z roku na rok są coraz wyższe. Presja płacowa sprawia, że często to pracodawcy muszą sprostać oczekiwaniom finansowym kandydatów do pracy.

Ci, którzy chcą zaoszczędzić i zatrzymać pracownika bez zwiększania kosztów zatrudnienia, umawiają się na „płacenie pod stołem”. Z raportu PIE wynika,  że aż 1,4 mln pracowników w Polsce otrzymuje część wynagrodzenia pod stołem, bez umowy, bez zgłaszania tego faktu do ZUS-u i skarbówki.

Miliardy złotych uciekają z budżetu. Powód? Firmy płacą pensje pod stołem

Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie o wymownym tytule „Skala płacenia pod stołem w Polsce” opisuje sposoby pracodawców na omijanie skarbówki i ZUS-u. Mianem płacenia pod stołem określa się sytuację, w której wynagrodzenie pracownika zatrudnionego na podstawie umowy o pracę jest wypłacane w dwóch częściach: oficjalnej, zgodnej z podpisaną umową, oraz nieoficjalnej – wypłacanej w gotówce i niepodlegającej ewidencji. Wypłatą pod stołem nazywamy tę drugą – nieoficjalną – część wynagrodzenia.

Raport pokazuje skalę tego zjawiska. Okazuje się bowiem, że płacenie pod stołem to codzienność. Dotyczy co ósmego pracownika zatrudnionego na podstawie umowy o pracę. Poza oficjalną ewidencją wypłacane jest około 6 proc. sumy wynagrodzeń ze stosunku pracy w gospodarce, co w 2018 r. stanowiło równowartość 1,6 proc. PKB.

PIE wylicza też, ile takie kombinowanie kosztuje budżet państwa. Podatki, które z racji wypłaty pensji miały trafić do budżetu, a trafiły „pod stół”, wyniosły w 2018 roku 17 mld zł. Na nielegalnych praktykach firm cierpi także Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, a w konsekwencji i sami pracownicy, którzy nie będą mogli liczyć na wysokie emerytury. Największą część strat wynikających ze zjawiska płacenia pod stołem ponosi sektor ubezpieczeń społecznych – 11,6 mld zł. Kolejne 2,6 mld zł to mniejsze dochody NFZ z tytułu składki zdrowotnej, a 3,0 mld zł to niższe wpływy do budżetu państwa i samorządów z PIT.

Ponad milion pracowników bez zabezpieczenia socjalnego

Autorzy raportu wskazują, że w ten sposób oszczędności pozyskują zwykle mikrofirmy (do 9 pracowników). Odsetek osób otrzymujących część wynagrodzenia pod stołem w mikrofirmach wynosi 31 proc., co oznacza, że prawie co trzeci pracownik otrzymuje pensję do ręki. Dla porównania skala tego zjawiska w nieco większych firmach wyniosłą w 2018 roku 11 proc. PIE tłumaczy, że bliskie relacje między pracownikiem a pracodawcą w najmniejszych firmach sprawiają, że łatwiej jest się umówić na taki sposób wypłaty.

W raporcie podkreślono, że ofiarą płacenia pod stołem padają najczęściej najmniej zarabiający pracownicy, zwykle młodzi i bez wykształcenia. Autorzy raportu podkreślają, że godzenie się na takie praktyki oznacza zgodę na mniejsze bezpieczeństwo socjalne pracowników oraz niższe emerytury w przyszłości.

Płacenie pod stołem zmniejsza wysokość świadczeń społecznych pracowników, zasiłków chorobowych i macierzyńskich. Konsekwencją może być mniejsza skłonność do korzystania z praw socjalnych, np. zwolnienia z pracy w trakcie choroby. Wreszcie płacenie pod stołem obniża przyszłe świadczenia emerytalne pracowników oraz zwiększa liczbę osób, które w przyszłości otrzymają emeryturę minimalną, i skalę dopłat państwa do tych świadczeń 

PIE

PIE dodaje, że nierejestrowane wypłaty pensji w nieuczciwych firmach stawiają rozliczających się zgodnie z prawem pracodawców w gorszej pozycji. Płacenie pod stołem zaburza bowiem konkurencję na rynku.

GUS podaje zaniżone pensje. Ile naprawdę zarabiamy? 

O skali zjawiska  świadczy również fakt, że gdyby GUS uwzględniał sumy płacone pracownikom do ręki, średnie wynagrodzenie w 2018 roku wyniosłoby o 240 zł więcej. Płacenie pod stołem zaniża oficjalną wysokość średniej płacy w polskiej gospodarce, gdyż statystyka ta oparta jest tylko na formalnej ewidencji wynagrodzeń przedsiębiorstw. PIE wylicza, że nierejestrowane płatności zwiększyłyby wynagrodzenia podawane przez GUS o ponad 5 proc.

RadioZET.pl/PIE