Zamknij

Ewa Minge w Radiu ZET: może dojść do zamieszek i anarchii

03.04.2020 12:10
Ewa Minge w Gościu Radia ZET o kryzysie gospodarczym
fot. Radio ZET

Projektantka mody Ewa Minge w Gościu Radia ZET podkreśliła, że z powodu epidemii koronawirusa jest w trudnej sytuacji finansowej. - Nie wiem czy zapłacę ZUS, podatki - powiedziała. Jej zdaniem może dość nawet do "zamieszek czy anarchii" w wyniku kryzysu gospodarczego.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

- Jeżeli mam nieodebrany towar wartości kilkuset tysięcy euro to trudno, żeby było mnie stać na to, żeby płacić normalnie pracownikom. Od strony ekonomicznej – nie, w ogóle nie stać mnie na prowadzenie firmy. Powinna być zamknięta – podkreśliła Ewa Minge, projektantka mody w Gościu Radia ZET.

Wszystkie banki, ZUS-y, urzędy skarbowe będą chciały się nachapać, dopóki nie przyjdą dyrektywy

Ewa Minge

"Nie wiem, czy zapłacę ZUS"

Jej zdaniem dzieje się tak dlatego, że te pieniądze potrzebne są teraz państwu.

Nie wiem czy zapłacę ZUS, podatek, ale wiem, że z własnej kieszeni, przez 30 lat, udało mi się coś odłożyć

Ewa Minge

Zobacz także

Zaznacza, że nie wyobraża sobie, żeby jej pracownicy mieli nie dostawać wypłat. - Nie stać mnie jako przedsiębiorcy, ale musi być mnie stać jako człowieka. Dopóki będę miała prywatne pieniądze, dopóki będę miała co sprzedawać, to będę się tym dzielić z moimi ludźmi – wskazała Minge.

Pytana przez Beatę Lubecką o szycie maseczek, projektantka odpowiada, że jest to „art-terapia”.

- To rodzaj z mojej strony filantropii, która wiele razy w życiu zaprowadziła mnie w kozi róg, ale uważam, że było warto – komentuje Minge. Dopytywana o to, ile maseczek udało się uszyć do tej pory, mówi, że blisko 30 tys. 

Jeżeli uszyliśmy 30 tysięcy maseczek i policzyć to po 5 złotych, bo po tyle chodzi maseczka na rynku, to ja zasponsorowałam państwu maseczki za 150 tysięcy

Ewa Minge

Zobacz także

Dodaje, że trafiają one do szpitali, szczególnie takich, które są zaprzyjaźnione z jej fundacją.

Ewa Minge zdradza również, że 17-letnia córka jej koleżanki zmarła na koronawirusa mimo tego, że nie była w grupie ryzyka.

Projektantka podkreśliła, że obecnie zatrudnia około 40 osób i na razie nie planuje zwolnień.

Ja w tej chwili nie wyobrażam sobie, żeby po 30 latach przyjść do kogoś i powiedzieć: „Słuchaj, 30 lat byliśmy razem, ja cię będę teraz zwalniać”. W związku z tym to moje szycie maseczek to jest artterapia – przepraszam za to, co powiem – to jest oczywiście taki rodzaj z mojej strony takiej filantropii, która wiele razy w życiu zaprowadziła mnie w kozi róg

Ewa Minge

"Pojawi się anarchia, dojdzie do zamieszek"

W ocenie projektantki mody "może być taka sytuacja, że jak na tych filmach science-fiction pojawi się anarchia, że ludzie nie wytrzymają, w nerwach, stresach, z powodu utraty pracy będą zamieszki".

Projektantka mody dodaje, że swoim pracownikom płaci ze „skarpety”.

Zobacz także

Wchodzę na konto i już mam je zajęte z powodu urzędu skarbowego, bo coś tam nie było zapłacone, nie mogę pobrać pieniędzy, żeby zapłacić ludziom za pracę i mam do wyboru albo zapłacę urzędowi skarbowemu albo pracownikom. Zanim rozwiążę ten problem z rzędem, to w tym czasie nie zapłacę ludziom na chleb. Więc idę do skarpety i wyjmuję z niej

Ewa Minge

Posłuchaj podcastu

Projektantka mody ocenia, że jeżeli pandemia będzie trwała to końca kwietnia, to jej branża jakoś się „otrzepie”. - Bierzemy w tej chwili wszystko, żeby tylko przetrwać, ale na takim przetrwaniu długo nie ujedziemy - oceniła Ewa Minge.

Zobacz także

W Gościu Radia ZET zaapelowała również do polityków.

Weźcie się państwo z danej partii zastanówcie, kto za wami stoi, kto jest waszymi przyjaciółmi, mówię o ludziach zamożnych, z dużym biznesem, którzy wspierają państwa partię

Ewa Minge

Jej zdaniem należy „wyłożyć po parę milionów” i wesprzeć szpitale. - Gdybym ja była politykiem, to w tym momencie nie wyobrażam sobie lepszego momentu na kampanię. Ja bym wygrała tę kampanię, bo to czas dla ludzi czynu a nie ludzi słowa - komentuje projektantka mody.

RadioZET.pl